menu

Nowe szaty króla. Juventus po przebudowie [ANALIZA]

23 lipca 2015, 17:33 | Szymon Janczyk

Miniony rok dla fanów Juventusu był wyjątkowy. Pod wodzą trenera Allegriego Stara Dama obroniła po raz trzeci z rzędu Scudetto, a na dodatek po raz pierwszy od ośmiu lat dotarła przynajmniej do półfinału Ligi Mistrzów. Niespodziewany sukces młodego trenera dał kibicom i zarządowi podstawy do zwiększenia oczekiwań odnośnie do kolejnego sezonu. Nic dziwnego więc, że mistrzowie Włoch szaleją na rynku transferowym, ale obok imponujących transferów Juve pożegnało kilku kluczowych zawodników. Jak zaprezentują się ich zmiennicy i włoski król w nowych szatach?

Przebudowa finalisty ubiegłorocznej Ligi Mistrzów zaczęła się szybciej, niż ktokolwiek mógł się tego spodziewać. Wprawdzie zarówno odejście Carlosa Teveza, jak i Andrei Pirlo miało nastąpić prędzej czy później — w przypadku Teveza raczej później, a Pirlo raczej prędzej, ale niewiele osób przewidziało, że nastąpi to tuż po najlepszym od wielu lat sezonie w wykonaniu Bianconerich. Gdy do wspomnianej wcześniej dwójki dołączył Arturo Vidal, który jeszcze niedawno twierdził, że nie ma zamiaru pakować walizek, bo w Turynie czuje się świetnie, remont "silnika napędowego" Starej Damy stał się faktem.

Sprzedaż bądź odejście kluczowych zawodników to stała domena klubów, które okazywały się czarnym koniem Ligi Mistrzów: docierały do finału, jednak tam ulegały silniejszemu zespołowi. W ostatnich latach podobnie postąpiły Atletico Madryt i Borussia Dortmund, które najwidoczniej dokładnie przeanalizowały błędy poprzedników. W Madrycie zarobiono spore pieniądze m.in. na Diego Coscie, czy Filipe Luisie, ale poza nimi zespół opuściło kilku innych piłkarzy - Thibaut Courtouis, czy David Villa. Borussię tuż po przegranym finale opuścił z kolei Mario Goetze. W obydwu przypadkach nie zaburzyło to jednak funkcjonowania drużyny, czego dowodem były bardzo zbliżone wyniki w porównaniu z sezonem „finałowym". Również nie najgorzej ponad dekadę temu poradzono sobie w Valencii. Nietoperze po dwóch przegranych finałach wciąż potrafili utrzymać się w czubie ligi w kilku następnych latach mimo odejścia absolutnego lidera tamtego zespołu - Gaizki Mendiety.

Drugą grupę tworzą natomiast kluby, które zupełnie nie poradziły sobie ze stratą ważnych elementów piłkarskiej układanki. Do takich należą AS Monaco i Bayer Leverkusen. Francuzi po wykręceniu historycznego wyniku w pucharach tylko przez rok zdołali się utrzymać na szczycie. Mocno osłabiona brakiem Jerome'a Rothana, Ludovica Giuly'ego, Dado Prso i wypożyczonych: Edouarda Cisse, Hugo Ibarry, oraz przede wszystkim Fernando Morientesa, musiała być budowana niemalże od podstaw. Rok po przegranym finale Monaco zajęło trzecie miejsce w lidze, ale później było już znacznie gorzej. Les Rouge et Blanc na pięć lat zadomowili się w środkowej części tabeli, po czym opuścili szeregi Ligue 1. W powrocie na szczyt pomogły dopiero pieniądze bogatego rosjanina - Dymitryja Rybołewa. „Lekarze” z Leverkusen z ligi nie spadli, ale niewiele brakowało, by Bayer półtora roku po porażce z Realem Madryt mierzyła się z takimi potęgami jak Erzgebirge Aue, czy Eintracht Tier. Odejście Ze Roberto i Michaela Ballacka mocno zaburzyło funkcjonowanie najważniejszej formacji — linii pomocy. W efekcie tego Bayer przed spadkiem uchroniły zaledwie cztery punkty przewagi, ale ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli z pewnością nie było szczytem marzeń drużyny z Leverkusen.

Czy tak drastyczny zjazd grozi również Juventusowi? Wszystko skłania się ku temu, że Stara Dama podobnie jak Borussia i Atletico poradzi sobie z bolesną stratą, ale jedno jest pewne — król Włoch wymienił główną część garderoby i w nadchodzącym sezonie obejrzymy nową odsłonę Juventusu.

Odmłodzenie

W trakcie letniego okienka transferowego szefostwem Juventusu kierowała jedna myśl: odmłodzenie. Ich działania przyniosły skutek i dziś Stara Dama nie jest już taka stara. Wyjściowa jedenastka finalisty Ligi Mistrzów w ubiegłym roku liczyła sobie średnio 30 lat, a Bianconeri byli najstarszą drużyną poprzedniej edycji rozgrywek. Jesienią powinno być jednak nieco lepiej, głównie za sprawą tego.

Wnioski? Łatwo zauważyć. Turyn opuściło sześciu graczy, z czego pięciu liczyło sobie ponad trzydzieści lat, a najmłodszy — Angelo Ogbonna miał na karku „zaledwie” 27 wiosen, czyli wprawdzie sędziwym go nie nazwiemy, ale młodym talentem również nie już nie jest. W statystyce nie uwzględniłem takich zawodników jak Sorensen, który grał na wypożyczeniu w Hellas, oraz wypożyczonego z tego samego klubu Romulo, który lepiej poznał lekarskie gabinety niż murawę Juventus Stadium. Do klubu przybyło natomiast siedmiu piłkarzy, spośród których zaledwie dwóch jest starszych od Ogbonny, a trzeci stażem Neto zastąpi Marco Storariego na ławce rezerwowych. Łączna średnia wieku zawodników, którzy opuścili klub to 32,6 lat, co daje jeszcze lepszy kontrast w stosunku do kupionych piłkarzy, którzy mają średnio... 24,4 lata. Ponad 8 lat różnicy to w futbolu niemal wieczność i dowód prawdziwej zmiany pokoleń.

Najciekawiej wyglądać będzie formacja ofensywna, którą zasilili Paulo Dybala, Mario Mandżukić i Simone Zaza. Cały tercet ma zastąpić Starej Damie Carlosa Teveza, chociaż Juve nie zatrzyma na siłę również Fernando Llorente, który jest bliski powrotu do ojczyzny. Niestety, po raz kolejny w kadrze zabrakło miejsca dla utalentowanego Domenico Berardiego, który kolejny rok spędzi w przeciętnym Sassuolo, ale działacze mistrza Włoch zastrzegli sobie, że Włoch trafi do nich latem 2016 roku. Spójrzmy na ligowe statystyki wymienionych wyżej graczy.

Carlos Tevez był, jak widać, ważnym ogniwem Juventusu w wielu rolach na boisku, ale przede wszystkim był napastnikiem, który gwarantował gole. 19 bramek w pierwszym i 20 w drugim sezonie w barwach Starej Damy to wynik imponujący i trudny do pobicia. Śmiałkiem, który podejmie się próby zastąpienia "Apacza" ma być Mario Mandżukić. Doświadczonego Chorwata i wychowanka Boki Juniors łączy ta sama cecha: bramkostrzelność. Ostatnie sezony w wykonaniu Mandżukicia pokazały, że śmiało można go nazwać „gwarantem goli”: 12, 18, 15, 12 - przez cztery ostatnie lata zdobył w rozgrywkach ligowych łącznie 57 goli w 108 meczach (z czego 17 rozpoczynał na ławce rezerwowych) co daje bardzo dobrą średnią ponad 0,5 bramki na mecz i jest prognozą dającą nadzieję na utrzymanie strzeleckiej passy. Drugim zawodnikiem o typowo snajperskiej charakterystyce jest Simone Zaza. 11 i 9 - tyle razy trafiał do siatki w barwach ligowego średniaka, Sassuolo. Patrząc na jego karierę w niższych ligach, również można zauważyć smykałkę do strzelania goli: 18 bramek w drugoligowym Ascoli i 11 w 18 meczach w trzecioligowym Viareggio. W Juventusie będzie miał do pomocy znacznie lepszych zawodników, którzy pomogą mu zdobyć więcej goli, o ile oczywiście wywalczy miejsce w podstawowej jedenastce, o co łatwo nie będzie. Naturalnym pierwszym wyborem Massimiliano Allegriego powinien być Alvaro Morata, który po świetnej końcówce ubiegłego sezonu zdobył szacunek kibiców i uznanie ekspertów. Jego partnerem prawdopodobnie zostanie wspomniany wcześniej Mandżukić, więc dla Zazy na razie pozostaje opcja zmiennika.

Gdzie w tym wszystkim jest Dybala? Argentyńczyk to najbardziej uniwersalny piłkarz ściągnięty w tym okienku transferowym. Wszystko wskazuje na to, że zarząd Juventusu zastosował zabieg rozszczepienia - Bianconeri zastąpili wszędobylskiego i bramkostrzelnego Teveza bramkostrzelnym Mandżukiciem i wszędobylskim Dybalą. Oczywiście Paulo może również przejąć po rodaku rolę głównego aktora w ekipie Allegriego, bo liczby, które wykręcił w barwach beniaminka z Palermo są bardzo zbliżone do osiągów Teveza. Wydaje się jednak, że w przypadku odejścia Arturo Vidala do Bayernu Monachium były zawodnik Rosanerich zajmie miejsce na pozycji tzw. trequartisty, czyli tuż za plecami dwójki napastników.

Germanizacja

Ciekawe roszady zaszły również w drugiej linii zespołu z Turynu. Stara Dama będzie musiała przyzwyczaić się do gry bez dwójki liderów tej formacji: Andrei Pirlo i Arturo Vidala. Na następcę tego pierwszego szykowany jest Roberto Pereyra, który przed rokiem sprawdził się na wypożyczeniu i został wykupiony z Udinese. 24-letni Argentyńczyk jest uniwersalnym zawodnikiem o podobnych walorach co Vidal — może grać zarówno na trequartiście, jak i w środku pola. Oczywiście do klasy Chilijczyka sporo mu jeszcze brakuje, ale jest w odpowiednim wieku na wejście do wielkiej piłki. Przed sezonem jednak mówi się, że większe szanse na grę w wyjściowej jedenastce będzie miał Sami Khedira. Niemiec sprowadzony latem z Realu Madryt ma zsatąpić lukę po Arturo Vidalu, który był znakomitym kreatorem, ale również świetnie radził sobie w obronie — licząc od sezonu 2012/2013 drugą co do wielkości liczbę udanych odbiorów piłki wślizgiem w Serie A. W takim przypadku również dojdzie do rozszczepienia: ubytek po Vidalu w ofensywie zastąpi Paulo Dybala, a w defensywie Sami Khedira. Większą rolę w rozgrywaniu akcji zyska wówczas Paul Pogba, który wraz z niezniszczalnym na boisku Marchisio będzie stanowił o sile środka pola Juventusu.

Doświadczony Khedira nie jest jednak jedynym niemieckim zawodnikiem, który jesienią może grać w barwach mistrza Włoch. Już niedługo były piłkarz Stuttgartu może dzielić szatnię ze swoim rodakiem, bo na celowniku działaczy Juve znaleźli się Mario Goetze i Julian Draxler. Obydwaj są zasypywani telefonami z Włoch i mają sprawić, że rywalizacja o miejsce w drugiej linii, oraz na pozycji trequartisty będzie jeszcze mocniejsza. O to, który zawodnik lepiej wpasuje się w taktykę Bianconerich zapytaliśmy eksperta od Bundesligi, Tomasza Urbana.

Ostatnio sporo mówi się o transferze Juliana Draxlera lub Mario Goetze do Juventusu. Wobec sporych ubytków w drugiej linii jeden z nich miałby zastąpić Arturo Vidala i częściowo również Andreę Pirlo. Czy Pana zdaniem Niemcy spisaliby się w takiej roli?

- Obaj to przede wszystkim zawodnicy od kreacji o ograniczonych umiejętnościach defensywnych. Nie są też na boisku takimi pitbullami jak Vidal. Zupełnie inne typy zawodników niż Chilijczyk. Götze w Bayernie nie mógł się odnaleźć, być może przez rotacje Guardioli, być może przez ciągłe zmiany systemów gry, a być może też i przez kadłubowy okres przygotowawczy związany z Mistrzostwami Świata. W Monachium zarzuca mu się, że Super Mario nie dorósł jeszcze mentalnie do takiego klubu jak Bayern. W każdym razie w mediach można przeczytać, że Götze nigdzie się z Bayernu nie wybiera i myślę, że faktycznie tak się stanie. Draxler z kolei to chłopak, którego rozwój mocno przyhamowały urazy. Poza tym uważam, że najlepiej spisywał się, gdy grał na 10, tymczasem najczęściej ustawiany jest na lewym skrzydle. Aby go pozyskać, Juventus musi sięgnąć głęboko do sakwy (w Niemczech można przeczytać, że Draxler miałby kosztować Juve 35 mln €, a sam Niemiec życzy sobie zarobków na poziomie 5-6 mln €). Wg mnie to na dziś zdecydowanie zbyt wiele, a transfer ten obarczony jest dość dużym ryzykiem.

Czy w Bundeslidze znajdzie się alternatywa dla duetu Goetze-Draxler? Podobno złożono zapytanie o Kevina De Bruyne, ale zaporowa cena (60 milionów) odstraszyła działaczy. Według najnowszych doniesień transfer Draxlera może zostać dopięty, ale słyszano głosy, że Juventus chce odważnie zapolować i nawet po zakontraktowaniu Draxlera dołączyć do niego Goetzego. To raczej optymistyczny scenariusz, ale może jest jakiś zawodnik, którym Stara Dama powinna się zainteresować?

- O De Bruyne Juve może raczej zapomnieć. Różne źródła różnie podają, niektóre 60, inne 80... Faktem jest, że Wolfsburg ani nie chce go sprzedać, ani specjalnie nie potrzebuje pieniędzy. W tym sezonie grają w LM i potrzebują Belga. Juve musiałoby szukać w zespołach z topu, a takich zawodnikow bardzo trudno wyciągnąć. Sądzę, że dobrym ruchem mogło być zakontraktowanie Castro, który chyba najlepiej wpasowałby się w rolę, jaką w Juventusie wypełniał Vidal, ale ten przeszedł właśnie do Dortmundu. Bardzo wiele obiecuję sobie po Geisie, który świetnie wpisałby się w rolę jednego z trójki środkowych pomocników w Juve, ale i ten przeszedł właśnie do Schalke. Jeszcze jednym kandydatem byłby Xhaka z Gladbach (też jako jeden z trójki środkowych), ale i on raczej nie jest na ten moment dostępny na rynku. Innych kandydatów na ten nie widzę, trzeba by szukać wśród młodych i nieznanych jeszcze szerszej grupie odbiorców zawodników, takich jak Stendera z Eintrachtu, Malli (opcje ofensywne) lub Pascal Groβ z beniaminka Ingolstadt, który słynie z kapitalnych stałych fragmentów gry, a w 2. Bundeslidze zaliczył w minionym sezonie w 34 meczach 7 goli i niewiarygodne 23 asysty.

A co z Samim Khedirą? W poprzednim sezonie zaliczył zaledwie 370 minut na boisku. Przy tak małym ograniu możemy liczyć, że wniesie do drużyny świeżą jakość? Mimo wszystko był to jeden z najbardziej pożądanych „darmowych” piłkarzy na rynku.

- Jestem ciekaw, jakie warunki dostał w Juventusie, bo od Schalke chciał horrendalnych pieniędzy (10 mln kontraktu i... 15 mln za podpis). Myślę, że graczowi na jego pozycji stosunkowo najłatwiej wejść do zespołu. Jego zadania na boisku są w zasadzie w każdym klubie podobne. Khedira to uznana marka, myślę, że stracony sezon w Madrycie nie powinien mieć mimo wszystko wpływu na jego postawę. Wszystkie karty są przecież teraz tasowane na nowo. Khedirze zależy na kadrze, ma sporo do udowodnienia po nieudanym pobycie w Realu. Piłka po jego stronie.

Może to wyglądać tak, że Vidala zastąpi dwójka Niemców: Khedira odpowie za ubytek w grze obronnej, a Draxler lub Goetze skupią się na rozgrywaniu piłki? To byłoby dobre rozwiązanie?

To zależy od systemu, jakim chce grac Allegri. Przy 4-4-2 ani Draxler, ani Goetze nie nadają się do gry w parze z Khedirą. Przy 4-3-3 ustawieni na dawnej pozycji Vidala być może tak, ale akcenty w grze defensywnej muszą być inaczej rozłożone, bo tak jak pisałem wcześniej — ani Goetze, ani Draxler nie powalczą o piłkę w defensywie, tak, jak potrafi to zrobić Vidal, ani nie będą pokonywać tylu kilometrów na boisku.

Renowacja murów obronnych

Defensywa Juventusu należy do najlepszych i najbardziej szczelnych w Europie, jednak każdy, nawet najdoskonalszy mur wymaga napraw i renowacji. Nie inaczej jest w Turynie, gdzie zawczasu dbają o przyszłość bloku obronnego. Nic dziwnego — w tym roku 31. wiosna „stuknęła” Giorgio Chielliniemu i choć jest to niezmordowany walczak, to czasu nie da się oszukać. W podobnej sytuacji jest Stephan Lichtsteiner, który za pół roku będzie obchodził kolejne, już 32. urodziny. Szybciej jednak należy zastąpić dwójkę leciwych, 34-letnich rówieśników: Patrice'a Evrę i Andreę Barzagliego, na czym skupiono się w obecnym okienku transferowym. Bianconerich zasilił Daniele Rugani, który został wykupiony sezon wcześniej, ale zdobywał doświadczenie w barwach beniaminka z Empoli. Był to znakomity ruch ze strony mistrza Włoch — Rugani w zespole, który regularnie musiał odpierać ataki rywali, dzięki czemu nabrał ogromnej pewności siebie i okazał się odkryciem rozgrywek. Wystarczy tylko spojrzeć na fantastyczne wyniki, jakie zapisał na swoim koncie.

Daniele raczej nie będzie mógł liczyć na regularne występy w pierwszym składzie, ale powoli będzie zgrywał się z formacją defensywną Juve i bardziej doświadczonymi kolegami. Zmiany wymusiła również planowana zmiana ustawienia. Jesienią możemy zobaczyć Juventus w odsłonie 4-1-2-1-2, gdzie podstawową zmianą z tyłu będzie dwójka, zamiast trójki stoperów i boczni obrońcy, zamiast cofniętych skrzydłowych. O ile Lichtsteiner dobrze sprawdzi się w tej roli, to istnieją obawy, czy na nowej pozycji dobrze spisze się Kwadwo Asamoah, a wobec niewielkiej możliwości wyboru (w rezerwie zostają Evra, 31-letni Padoin i wypychany z klubu Paolo De Ceglie) Stara Dama zamierza zapolować na jednego z bardziej utalentowanych lewych obrońców w Europie — Alexa Sandro z FC Porto. Alternatywą dla niego mógłby być Sime Vrsaljko, ale Chorwat z Sassuolo to zawodnik prawonożny, co ogranicza możliwości ofensywne podczas ustawienia na przeciwległej stronie boiska.

Szafa gra

Skoro przedstawiliśmy już nową garderobę włoskiego króla, czas na wyciągnięcie wniosków. Czy młode, pozbawione trójki dyrygentów Juve może bić się o mistrzowską koronę i powtórzenie znakomitego wyniku w Lidze Mistrzów? O to drugie będzie niezwykle trudno i powinniśmy raczej „schłodzić” głowy i nie oczekiwać fajerwerków. Podopieczni Massimiliano Allegriego mają potencjał, by dotrzeć przynajmniej do półfinału rozgrywek, ale wiele zależeć będzie również od wyników losowania. Jeśli jednak chodzi o krajowe podwórko, dominacja może zostać podtrzymana. Claudio Zuliani, komentator i kibic Starej Damy skomentował letnie roszady trafnie odwołując się do przeszłości: - W 1995 roku zdobyliśmy scudetto i sprzedaliśmy Baggio. Rok później wygraliśmy Ligę Mistrzów i pozwoliliśmy odejść Viallemu, Ravanellemu i Paulo Sousie. Później znów zdobyliśmy scudetto i sprzedaliśmy Vieriego, następnie Zidane'a i Inzaghiego... dziś historia się powtarza. Z drużyny odchodzą ważni piłkarze, ale być może w ich miejsce przychodzą inni, jeszcze bardziej zmotywowani. Kibice drużyn przeciwnych dzisiaj śmieją się i uważają, że się osłabiamy, tymczasem ci sami kibice na koniec sezonu boją się spojrzeć nam w oczy. Zawsze było, będzie i jest tak samo, a wiecie dlaczego? Ponieważ w Juventusie to drużyna liczy się najbardziej, a zwycięstwa planuje się nie tylko na najbliższy rok, a na wiele lat naprzód. Z takim podejściem w latach naszej świetności, przed aferą farsopoli, nigdy nie spadliśmy z podium!

Warto zwrócić uwagę na to, że młodzież sprowadzona do Bianconerich, jak i nieco starsze wzmocnienia, to zawodnicy sprawdzeni i uznani w Europie, bądź na Półwyspie Apenińskim. Ciężko spodziewać się tak łatwej przeprawy, jak w poprzednim sezonie, ale jest to zasługa sporego ruchu na transferowym rynku w Italii. O odzyskanie Scudetto mocno aspirować będą kluby z Mediolanu, które mogą poważnie namieszać i odzyskać „pudło”, ambicje chcą zaspokoić Rzymianie — zapowiadająca walkę o pierwsze miejsce już od kilku lat Roma i wchodzące na europejskie salony Lazio, które stało się poważnym konkurentem do walki o miejsce w Lidze Mistrzów dla zawsze silnego Napoli. Chociaż w Neapolu i Rzymie na razie brakuje głośnych doniesień o transferach, to do rozpoczęcia rozgrywek pozostał jeszcze miesiąc i wobec odważnych ruchów przeciwników kluby te będą musiały sięgnąć do sakwy i zadbać o wzmocnienia. Silna liga jest jednak dobra dla Juventusu. Dzięki temu Starej Damie nie grozi symptom Lyonu, który zdominował Ligue 1 na lata, ale w Europie nie wygrał żadnego trofeum. Jak zaprezentuje się król w nowych szatach? Na pewno lepiej niż baśniowy cesarz Hansa Andersena, który naciągnięty na unikalne właściwości nowego ubioru porzucił dostojną szatę i w efekcie został nagi, ze złudzeniem piękności i wyjątkowych cech swojego stroju. Taki scenariusz turyńczykom nie grozi, ale rywale w walce o koronę tym razem będą mocniejsi niż zwykle. Czy któremuś z aspirantów do tronu uda się obalić króla? Z odpowiedzią na to pytanie musimy się wstrzymać do startu rozgrywek. Jedno jest pewne — przed nami fascynujący sezon włoskiej Serie A.

Obserwuj autora na Twitterze!


Polecamy