menu

Widzew Łódź - Lechia Gdańsk 31.07.2022 r. Biało-zieloni wracają z Łodzi z kompletem punktów! Złoty gol Flavio Paixao ZDJĘCIA

1 sierpnia 2022, 10:25 | Paweł Stankiewicz, Łódź

Lechia Gdańsk wygrała w Łodzi z Widzewem 3:2 po dramatycznym meczu. To pierwsza wygrana biało-zielonych w tym sezonie.

Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
1 / 30

Lechia pojechała na mecz do Łodzi w dużym osłabieniu. Dusan Kuciak już wcześniej narzekał na uraz ręki, ale pomagał drużynie w meczach eliminacyjnych Ligi Konferencji. Teraz przyszedł czas na przerwę i Słowaka może zabraknąć dwa tygodnie, a może i pięć. Tutaj trzeba wykazać się cierpliwością. Z kolei lekkie urazy wykluczyły z występu w tym meczu Marco Terrazzino oraz Ilkaya Durmusa. W podstawowym składzie pojawił się Kristers Tobers w środku pola,aby zabezpieczać dostęp do własnej bramki, ale też w ataku zagrali Łukasz Zwoliński i Flavio Paixao, co pokazało, że biało-zieloni przyjechali do beniaminka Ekstraklasy po trzy punkty.

CZYTAJ TAKŻE: Tomasz Kaczmarek: Awans do pucharów nie jest dla nas rzeczą naturalną ROZMOWA

Na kilka godzin przed meczem rozegranie tego spotkania stało pod znakiem zapytania. Nocna ulewa doprowadziła do zalania stadionu, a także szatni i pomieszczeń klubowych. Całodzienne prace na obiekcie przyniosły efekt, a sędzia Szymon Marciniak ocenił, że mecz można rozegrać.

Dla Widzewa to był pierwszy mecz na własnym stadionie po powrocie do krajowej elity, więc oczekiwania były bardzo duże. Piłkarze Lechii szybko jednak stonowali te nastroje. Już w 5 minucie Tobers szybko zagrał piłkę do Macieja Gajosa, żaden z łódzkich piłkarzy nie doskoczył do pomocnika gdańskiego zespołu, a Gajos – w swoim stylu – huknął z około 20 metrów i piłka wpadła do bramki Widzewa. Piękny gol! Biało-zieloni nie cieszyli się długo tym prowadzeniem. David Stec, który w dwumeczu z Rapidem tak fantastycznie wyłączył z gry Marco Gruella, w jednej akcji w polu karnym popełnił dwa przewinienia, bo najpierw zagrał piłkę ręką, a potem faulował Bartłomieja Pawłowskiego. Rzut karny dla Widzewa, którego właśnie Pawłowski zamienił na gola pewnym strzałem. Gospodarze przejęli inicjatywę i chcieli pójść za ciosem. Z tych ataków wykreowali jedną dobrą okazję bramkową, gdzie po podaniu Juliusza Letniowskiego strzelał Dominik Kun, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Buchalik. W końcówce pierwszej połowy górę wzięło większe doświadczenie gdańszczan. Piłkarze Lechii ładnie rozegrali akcję przed polem karnym rywali, a po podaniu Tobersa nieczysty strzał z dystansu oddał Flavio Paixao. Fatalnie jednak interweniował Henrich Ravas, który odbił piłkę przed siebie, a pewnym strzałem do siatki popisał się Łukasz Zwoliński. Dla „Zwolaka” to 50 gol w Ekstraklasie, z czego 28 trafień zanotował w biało-zielonych barwach. Ten mecz rozgrywany był w szybkim tempie, nie brakowało okazji bramkowych i kibicom to spotkanie z pewnością mogło się podobać.

CZYTAJ TAKŻE: Byliście na meczu Lechii z Rapidem? Znajdźcie się na zdjęciach!

W drugiej połowie, zgodnie z przewidywaniami, nastąpił zdecydowany atak Widzewa. Piłkarze Lechii czekali na okazje do kontry, ale jednak zdecydowanie bardziej byli skupieni na obronie dostępu do własnej bramki. Tymczasem gospodarze atakowali i stwarzali coraz groźniejsze okazje do strzelenia wyrównującego gola. Remis mógł już w 54 minucie, kiedy po zagraniu Pawłowskiego piętą z kilku metrów strzelał Kun i piłka minimalnie minęła słupek bramki gdańskiego zespołu. Później głową strzelał Jordi Sanchez i też niewiele brakowało do szczęścia. Biało-zieloni odpowiedzieli strzałem Conrado, po którym Ravas przeniósł piłkę nad poprzeczkę. Ta część gry była zdecydowanie dla gospodarzy, którzy dopięli swego. Po zagraniu Fabio Nunesa w pole karne akcję celnym strzałem z kilku metrów zakończył Jordi Sanchez doprowadzając do wyrównania. W 86 minucie znowu Lechia zadała cios. W pole karne zagrał Rafał Pietrzak, a Flavio Paixao kapitalnie ograł obrońcę Widzewa i posłał piłkę w górny róg bramki gospodarzy. Widzew nie zamierzał się poddać i miał fantastyczną okazję do wyrównania, ale dwie kapitalne interwencje Buchalika, po strzałach z bliska, uratowały biało-zielonych, którzy wywieźli z Łodzi komplet punktów.