menu

Lechia Gdańsk wygrała z Widzewem w Łodzi i zaczęła nową podróż do Europy. Łukasz Zwoliński: Nie powiedziałem żegnaj tylko do zobaczenia

1 sierpnia 2022, 10:33 | Paweł Stankiewicz, Łódź

Tomasz Kaczmarek, trener Lechii, po porażce z Rapidem najbardziej obawiał się, jak drużyna podniesie się mentalnie. Odpowiedź była najlepsza z możliwych, bo biało-zieloni wygrali z Widzewem w Łodzi.

Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
Widzew Łódź - Lechia Gdańsk
fot. Grzegorz Galasiński
1 / 41

Lechia miała o tyle utrudnione zadanie, że musiała sobie radzić bez trzech podstawowych piłkarzy. W składzie zabrakło bowiem Dusana Kuciaka, Ilkaya Durmusa i Marco Terrazzino.

- Nie jestem w stanie określić terminu powrotu Dusana. Słyszałem o dwóch, czterech i sześciu tygodniach. Pierwsza prognoza, to tak jak z pogodą. W Łodzi też miało cały dzień padać. Mam nadzieję, że Dusan wróci w ciągu trzech, czterech tygodni. Ważne, żeby to pęknięcie się zagoiło. Ilkay i Marco po czwartkowym meczu mają lekkie kontuzje, które nie pozwoliły im wrócić do dyspozycji meczowej. Jestem przekonany, że w sobotę będą już gotowi do gry – zapowiedział Tomasz Kaczmarek, trener zespołu z Gdańska.

CZYTAJ TAKŻE: Lechia wywozi z Łodzi komplet punktów! Złoty gol Flavio Paixao

Kuciaka zastąpił Michał Buchalik i to on kapitalnymi interwencjami w 90 minucie uratował drużynie cenne trzy punkty w Łodzi.

- Pierwszą sytuację udało mi się wybronić nogą, a potem piłka odbiła się niefortunnie od Mario i chyba razem z Rafałem obroniliśmy dobitkę. Najważniejsze jest to, że piłka nie wpadła do bramki i wracamy z trzema punktami – mówił po meczu Michał. - Tylko mogę się cieszyć, ale cała drużyna zasłużyła na to zwycięstwo. W drugiej połowie, przy prowadzeniu 2:1, w pełni kontrolowaliśmy ten mecz. Potem idealne dogranie i bramka wyrównująca. Remis też trzeba szanować, ale my przyjechaliśmy do Łodzi po zwycięstwo. Na szczęście Flavio błysnął i uderzył tak, że wygraliśmy.

Bramkarz biało-zielonych zdradził, kiedy dowiedział się, że zagra w Łodzi. Ostatnio siedział głównie na ławce rezerwowych, więc miał utrudnione zadanie, żeby od razu wejść do gry i pomóc drużynie.

- Dzień po meczu z Rapidem wiedziałem, że Dusan musi trochę odpocząć. Wskoczyłem do bramki i mam swój czas, żeby to wykorzystać i pokazać, że jestem gotowy zastąpić Dusana, który jest jednym z najlepszych bramkarzy w Ekstraklasie – mówi Buchalik. - Nie jest to łatwe, bo nie grałem regularnie, a zastąpić Dusana to też nie jest proste. W Łodzi na pewno się udało, bo wygraliśmy mecz.

Trener Lechii nie ukrywał po meczu dumy, że zespół się podniósł po nieszczęśliwym odpadnięciu z kwalifikacji Ligi Konferencji.

- Chciałbym pogratulować mojej drużynie. Dla mnie to było coś więcej niż kolejny mecz. Po porażce z Rapidem cierpieliśmy i długo rozmawialiśmy z zawodnikami. Chcemy zagrać dobry sezon i wrócić do Europy, a dla nas zaczęła się nowa podróż – zapowiada Tomasz Kaczmarek. - Łódź to trudny teren, jest atmosfera, fajny stadion i drużyna, która potrafi grać w piłkę. Wiedzieliśmy, że mamy szansę, jeśli zagramy jak prawdziwy zespół. Bardziej nie mogliśmy tego udowodnić, bo trzy razy wychodziliśmy na prowadzenie. Straciliśmy gola na 2:2 w trudnym momencie, kiedy po czwartkowym meczu traciliśmy siły. Bramki strzelili dla nas Gajos, Zwoliński, Paixao, czyli liderzy zespołu, a to dużo mówi o całej grupie, ich mentalności i ambicji. Tego gratuluję całemu zespołowi. Dodatkowo chcę pogratulować Michałowi Buchalikowi. Dusan Kuciak to fantastyczny bramkarz, ale zespół musi wiedzieć, że jeśli go brakuje, to jest zastępca, który w 90 minucie, w kluczowym momencie, wybroni piłkę i zrobi dla nas różnicę.

Szkoleniowiec biało-zielonych wyjaśnił też dlaczego – pomimo zmęczenia piłkarzy – ze zmianami czekał aż do 81 minuty.

- Widziałem, że ta grupa ma dobrą mentalność, czuje się pewnie na boisku i razem dobrze funkcjonuje. Widziałem dobrego Christiana Clemensa, dobrego Conrado, dobrą współpracę Tobersa i Gajosa. Jeśli ma się na boisku Flavio i Łukasza, to nawet jeśli są trochę zmęczeni, to zawsze potrafią strzelić bramkę. Czułem, że ta grupa jest w stanie wygrać mecz. Zmiany były rozsądne, a wszyscy zawodnicy włożyli swoją pracę w to zwycięstwo – podsumował Kaczmarek.

Jednym z bohaterów biało-zielonych był Łukasz Zwoliński, który trafiając do siatki w Łodzi strzelił gola numer 50 w historii występów na boiskach Ekstraklasy.

- Porażka z Rapidem długo we mnie siedziała. Cały rok pracowaliśmy na nasze marzenia, to był mój pierwszy raz w europejskich pucharach. Chciałem, żeby ta przygoda trwała dłużej i był duży niedosyt. Coś się kończy, a co innego zaczyna. W Łodzi mieliśmy najlepszy mecz, żeby pokazać, że zaczyna się coś nowego. Chcemy tak grać, żeby wrócić do pucharów. I ja Europie nie mówię żegnaj tylko do zobaczenia. Zrobię wszystko, żebyśmy jak najczęściej grali w pucharach – mówił po meczu Łukasz. - Cieszy mnie jubileusz, a na te 50 bramek złożyło się też wiele wspaniałych asyst od moich kolegów. Jestem głodny goli i jak Flavio dobił to to stu goli, to mam nadzieję, że uda mi się to szybciej.

Napastnik Lechii w trakcie sezonu miał ofertę z Izraela. Czy wyjazd jest wciąż możliwy?

- Nie mam 20 lat, żeby się mocno tym emocjonować i angażować. Mam ważny kontrakt z Lechią, mam menedżerów od tych spraw. Mam doświadczenie, że mogę skupić się na tym co tu i teraz i dawać z siebie maksa na boisku i to jest najważniejsze dla mnie i dla Lechii – zakończył Zwoliński.

Nie po raz pierwszy gola decydującego o zwycięstwie strzelił Flavio Paixao. Jego świetna akcja przyniosła trzy punkty.

- Kontrolowaliśmy cały mecz. Graliśmy bardzo dobrze i mamy piłkarzy, którzy mogą decydować o wyniku w każdej minucie meczu. Ważne, że drużyna wygrała, a to był dla nas trudny mecz po porażce z Rapidem. Zaraz po tamtym meczu, to były jedne z najgorszych trzech dni w moim życiu. Nie miałem sił, nie chciałem grać. Piłka daje momenty, że można zapomnieć o tym, co było złe. To jest najlepsze możliwe zwycięstwo, odniesione na wyjeździe w końcówce meczu, przy dużej publiczności – powiedział Flavio.

CZYTAJ TAKŻE: Byliście na meczu Lechii z Rapidem? Znajdźcie się na zdjęciach!

Swój jubileusz w Łodzi miał Zwoliński, ale też Maciej Gajos, który zdobył gola już w jedenastym kolejnym sezonie w PKO Ekstraklasie.

- Nie wiem ilu piłkarzy to zrobiło. Póki gram, to przymykam oko, nie liczę tego i nie przywiązuję większej wagi. Na pewno się cieszę. Cieszę się, że wygraliśmy, strzeliłem bramkę i pomogłem drużynie zdobyć trzy punkty. Nie wiem czy to może być gol kolejki albo miesiąca, nie mnie to oceniać. Jeszcze nie widziałem tej bramki, a z boiska to zawsze wygląda trochę inaczej – zakończył Gajos.