menu

Puchar Polski: Zawisza spokojnie uporał się z Chrobrym i awansował do 1/8 finału

12 sierpnia 2015, 19:53 | Wojciech Adamczak

Przy ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy miejscowy Zawisza wysoko 4:1 pokonał zespół Chrobrego Głogów. Mecz rozgrywany był w ramach 1/16 finału Pucharu Polski.

Zawisza wyeliminował Chrobrego z Pucharu Polski
Zawisza wyeliminował Chrobrego z Pucharu Polski
fot. Tomasz Bolt / Polska Press

Początek spotkania do złudzenia przypominał sobotni mecz Zawiszy z Kluczborkiem. Bydgoszczanie w żółwim tempie rozgrywali piłkę na środku boiska, a rywale nie kwapili się do ataku. Jedyne zagrożenie stwarzał na lewej stronie Sebastian Kamiński, jednak to goście pierwsi stworzyli sobie dogodną szansę, chociaż trzeba by raczej napisać, że stworzył ją nieudanym wyjściem Damian Węglarz. Debiutujący w bramce Zawiszy zawodnik źle obliczył tor lotu piłki i tylko świetna interwencja Nawotczyńskiego uratowała bydgoszczan przed stratą gola. I w takim klimacie toczyły niemal wszystkie kolejne akcje w tym spotkaniu. A to nieporozumienie obrońców Chrobrego mógł wykorzystać Gajewski, a to Smektała zaczął się kiwać we własnym polu karnym i stracił piłkę na rzecz Hudymy. Na jego szczęście skrzydłowy Chrobrego uderzył w boczną siatkę.

Kwintesencją takiej gry była sytuacja z 25. minuty. Kamiński uciekł lewym skrzydłem i uderzał wprost w Janickiego. Piłka trafiła pod nogi Szymona Lewickiego, ten uderzył bardzo nieczysto i gdy wszyscy widzieli ją w rękach golkipera gości, ten w sobie tylko znany sposób odbił ją tak, że wpadła do siatki. Niecały kwadrans później kolejna akcja duetu Kamiński – Lewicki dała niebiesko-czarnym drugą bramkę. Ten pierwszy nareszcie rozejrzał się przed dośrodkowaniem i dograł idealnie do Lewickiego, który płaskim strzałem zdobył swą drugą bramkę w meczu. Goście raz po raz próbowali kontrować, jednak Węglarz bronił ze sporym szczęściem, a i te ataki nie były specjalnie zawzięte.

Trener Chrobrego Ireneusz Mamrot dokonał w przerwie dwóch zmian, jednak nie miały one większego wpływu na grę. Co prawda zespół z Dolnego Śląska nieco dłużej utrzymywał się przy piłce, ale raził niedokładnością i nie potrafił zagrozić bramce młodego Węglarza. Zawisza nie bardzo kwapił się do ataku, a mimo to udało mu się podwyższyć prowadzenie. Po dośrodkowaniu Blażo Igumanovicia z rzutu wolnego odbita piłka trafiła do Krzysztofa Nykiela, który bez zastanowienia uderzył z powietrza wprost w okienko bramki bezradnego Janickiego. Rywale jednak nie dawali za wygraną i w 70. minucie Bartosz Machaj znalazł drogę do siatki. Damian Sędziak celnie dośrodkował, a zawodnik Chrobrego wobec biernej postawy Igumanovicia skierował piłkę głową pod poprzeczkę.

Zawiszanie ewidentnie chcieli już tylko dowieźć ten wynik do końca. Wyjątkiem byli wprowadzenie w drugiej połowie wychowankowie Łukowski i Żylski, którzy chcieli wykorzystać szansę daną przez trenera. To właśnie rajd Jakuba Łukowskiego doprowadził do czerwonej kartki dla Damiana Byrtka i karnego dla Zawiszy. Kamil Drygas w drugim meczu z rzędu pewnie wykorzystał jedenastkę, czym ostatecznie rozstrzygnął losy awansu.

Z ostatnich dziesięciu minut warto odnotować jedynie bardzo groźny strzał z dystansu Kamila Drygasa, który zdołał sparować nad poprzeczkę bramkarz gości oraz niespotykaną radość kibiców z opuszczenia boiska przez Jakuba Smektałę. Garstka fanów obecna na stadionie nie miała jednak dziś zbyt wiele powodów do narzekania, gdyż bydgoszczanie wyraźnie górowali nad rywalami i co najważniejsze odnieśli pierwsze zwycięstwo w sezonie. Ponadto z pewnością fanów Zawiszy nie zmartwił fakt, że Piast Gliwice nieoczekiwanie został wyeliminowany przez Stal Stalową Wolę, więc droga do ćwierćfinału wydaje się otwarta.


Polecamy