menu

4 liga. Igloopol Dębica pewnie pokonał u siebie Wisłok Wiśniowa i wciąż jest niepokonany w tym sezonie

25 sierpnia 2019, 12:45 | Sławomir Oskarbski

Igloopol Dębica nie miał problemów z pokonaniem Wisłoka Wiśniowa.

Piłkarze Igloopolu (czerwone koszulki) wciąż są niepokonani w tym sezonie, natomiast Wisłok Wiśniowa ani razu nie sięgnął po komplet punktów
Piłkarze Igloopolu (czerwone koszulki) wciąż są niepokonani w tym sezonie, natomiast Wisłok Wiśniowa ani razu nie sięgnął po komplet punktów
fot. Sławomir Oskarbski

Gospodarze bardzo szybko i bez wielkiego wysiłku objęli prowadzenie. Daniel Dziok nie sięgnął zagranej przez Michała Szymańskiego piłki, przejął ją Kamil Rokita i wpakował do pustej bramki. Goście nie chcieli zwlekać z odrabianiem strat. Przejęli inicjatywę, dość łatwo przedostawali się w okolice pola karnego „morsów”, ale nie potrafili skutecznie sfinalizować swoich akcji. Znacznie konkretniejsi byli dębiczanie, którzy po pół godzinie podwyższyli wynik. Po rzucie wolnym Piotra Syguły przyjezdni wybili piłkę poza pole karne, ale tam dopadł jej Kamil Rokita, który mocnym strzałem w górny róg zdobył najładniejszego gola meczu. Niedługo po wznowieniu sędzia podyktował dla gości mocno kontrowersyjną „jedenastkę” za zagranie ręką. Protesty gospodarzy na nic się zdały, a Jakub Krok pewnym strzałem zdobył bramkę kontaktową. Piłkarze Wisłoka nie zdążyli jednać przekuć tego korzystnego dla siebie bodźca na doprowadzenie do remisu, bo wkrótce zostali kolejny raz pokarani przez miejscowych. Z lewej strony dośrodkował Syguła, a Przemysław Nalepka wykorzystał swój wzrost i precyzyjnym strzałem głową skierował piłkę do siatki. Chwilę później sędzia mocno wzburzył obóz przyjezdnych, dyktując rzut karny za faul Jakuba Zięby na Sygule.

Po przerwie goście zaczęli dość energicznie, licząc na to, że szybko strzelona bramka pomogłaby im wrócić do gry. W 50 min. z przewrotki próbował zaskoczyć Łukasza Psiodę Zięba, ale piłka poszybowała nad bramką. Później na boisku długo nie działo się nic godnego odnotowania. Gościom brakowało pomysłu na sforsowanie defensywy dębiczan, a gospodarze mając korzystny wynik nie rzucali wszystkich sił na szalę, by go poprawić. Dopiero w końcówce spotkania Kamil Dziewit huknął w poprzeczkę. – Kamil, niżej! – zareagowała ławka rezerwowych. Następnym razem napastnik Igloopolu poprawił się i płaskim strzałem ustalił wynik.

Igloopol Dębica – Wisłok Wiśniowa 5:1 (4:1)

Bramki: 1:0 K. Rokita 2, 2:0 K. Rokita 30, 2:1 Krok 32-k., 3:1 P. Nalepka 41, 4:1 Stefanik 44-k., 5:1 Dziewit 90.

Igloopol: Psioda 6 – Wiszyński 6 (62 Pyskaty), Stefanik 6, Socha 6, T. Nalepka 7 – Syguła 8 (62 D. Rokita), Janus 6 (78 Mrozowski), Ochab 6, K. Rokita 8 (57 Dziewit), Stańczyk 6 (69 Cyran) – P. Nalepka 7 (74 Kopala). Trener Bartosz Zołotar.

Wisłok: Dziok 4 – M. Szymański 4, Zięba ż 4 (76 Stanek), Kuta ż 4, Wójcik 4 – K. Szymański 4 (55 Koczela), Guzek 4, Rutyna 4 (64 Skała ż), Maik 4 (64 Nowak), Krok 4 – Złotek 4. Trener Krzysztof Korab.

Sędziował Gawron – 4 (Mielec). Widzów 250.


Polecamy