menu

Śląsk wrócił z Belek. Hateley zostanie we Wrocławiu?

21 stycznia 2014, 08:48 | Jakub Guder / Gazeta Wrocławska

Śląsk w drogę powrotną z tureckiego Belek ruszył w poniedziałek o godz. 4.30 rano polskiego czasu. Do Wrocławia dotarł z godzinnym opóźnieniem - ok. godz. 17. Nic dziwnego, że wszyscy byli zmęczeni długą podróżą. Wolne zawodnicy dostaną jednak tylko we wtorek.

Tom Hateley dobrze zaprezentował się na obozie w tureckim Belek
Tom Hateley dobrze zaprezentował się na obozie w tureckim Belek
fot. Tomasz Hołod / Polskapresse

W środę i w czwartek czekają ich normalne treningi, a w piątek wylot na drugi obóz. Którzy z testowanych zawodników wsiądą do samolotu i czy będzie w nim Sebastian Mila?

Hateley zostanie w Śląsku?

Tom Hateley może okazać się największym wygranym zakończonego zgrupowania Śląska Wrocław w tureckim Belek. O Angliku bardzo pozytywnie wypowiadają się koledzy z drużyny, ale i sam trener Stanislav Levy docenił jego dobrą postawę w Turcji. - Moim zdaniem Paweł Zieliński i Tom Hateley pokazali się z dobrej strony - mówi czeski szkoleniowiec.

Zaznacza jednak, że żadne decyzje nie zostały podjęte. - Wspólnie ze sztabem szkoleniowym będę chciał jeszcze dokładnie przeanalizować postawę testowanych piłkarzy - dodaje Levy i sugeruje jednocześnie, że dwóm pozostałym - Japończykowi Minori Sato i Finowi Petteri Forsellowi - będzie trudniej załapać się do drużyny.

- Udowodnili, że potrafią grać piłkę, ale z drugiej strony kontraktując obcokrajowca trzeba mieć pewność, że jest to gracz, który od razu wskoczy do pierwszej jedenastki - mówi trener WKS-u.

Podobnego zdania są inni zawodnicy Śląska. - Minori i Forsell rywalizowali o jedną pozycję i lepiej zaprezentował się Japończyk. Tom (Hateley) pokazał, że jest zawodnikiem bardzo uniwersalnym. W sparingach grał na dwóch różnych pozycjach. Teraz decyzja należy do trenera. Uważam, że to solidny piłkarz - ocenia Tadeusz Socha.

Podobnego zdania o Angliku jest Rafał Grodzicki. - Chyba każdy z zawodników powie, że z testowanych piłkarzy najlepiej wypadł Tom. To ciekawy zawodnik - twierdzi stoper WKS-u.

Wrocławianie na Oporowską autobusem z lotniska w Berlinie przyjechali około godz. 17. Anglika z drużyną już jednak nie było, bo - zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami - poleciał do Londynu, gdzie będzie oczekiwał na decyzję Śląska. Pochlebne opinie kolegów zamienia w żart. - Tak jak mówiłem wcześniej, starają się być dla mnie bardzo mili (śmiech). A mówiąc poważnie - cieszę się, że słyszę takie słowa. Mam nadzieję, że znajomość z piłkarzami Śląska nie będzie przelotna i zostaniemy kolegami z jednej drużyny - deklaruje Hateley.

Drugi obóz... również w Turcji

To, czy były piłkarz Motherwell zostanie we Wrocławiu dłużej, okaże się najpóźniej w piątek, kiedy to drużyna poleci na drugie zgrupowanie do Turcji. Tym razem ich bazą będzie Antalya.

Po pobycie w Belek wydaje się, że zamiana Cypru na Turcję jako miejsca zgrupowania, była dobrym ruchem. - W Turcji nie byłem pierwszy raz na zgrupowaniu, ale warunki tym razem były najlepsze. Świetne, dobrze przygotowane boiska, fajne hotele, pogoda dopisywała. Z przyjemnością chodziło się na treningi - mówi Grodzicki. - Treningi nie były lżejsze niż rok temu, kiedy w tym okresie trenowaliśmy we Wrocławiu. Biegania było trochę mniej. Pewnie dlatego, że wyniki naszych badań wydolnościowych w ostatnim czasie się poprawiły. Swoje jednak musieliśmy zrobić i pewnie jeszcze trochę ciężkich zajęć nam zostało - kończy obrońca WKS-u.

Co dalej z Milą?

Niespodziewanie pod znakiem zapytania stanęła przyszłość Sebastiana Mili, który przecież przed rozpoczęciem sezonu podpisał nową, trzyletnią umowę. Okazuje się, że kilka tygodni temu miał bardzo konkretną ofertę z cypryjskiego Apoelu Nikozja. - Nie doszliśmy jednak do porozumienia - potwierdza agent kapitana WKS-u Daniel Weber. Czy to oznacza, że Śląsk puściłby Milę? Pytany o jego przyszłość Weber nie chce za wiele mówić. - Czekam na powrót z urlopu prezesa Pawła Żelema - mówi. Ten z wakacji wraca we wtorek.

Czy Śląsk puści Milę? W dobie szukania oszczędności nie jest to niemożliwe, ale musiałaby się pojawić konkretna oferta. W końcu pół roku temu wyłożono sporą sumkę, za jego podpis na nowej umowie.

Gazeta Wrocławska