menu

„Z woleja”: Wayne Rooney! A kiedy Lubański czy Boruc? [FELIETON]

16 października 2022, 22:17 | Ryszard Czarnecki

Facet w dresie z kapturem w ciemnym pomieszczeniu na treningu bokserskim okłada worek. Serie ciosów. Zdejmuje kaptur. Tak, to Wayne Rooney. Tak zaczyna się 106-minutowy dokument o jednym z największych piłkarzy Anglii w historii.

Legenda stolicy - Artur Boruc żegna się z kibicami warszawskiej Legii...
Legenda stolicy - Artur Boruc żegna się z kibicami warszawskiej Legii...
fot. Szymon Starnawski

Filmik z dzieciństwa: mały Wayne kiwa, strzela, odbiera puchar. Rozmowa w samochodzie: Wayne już po zakończeniu kariery prowadzi auto i rozmawia z dziennikarzem, kamera pracuje. Ślub w Portofino w Italii, Wayne tańczy i… śpiewa. Żona o nim: „romantyczny!”. Dzieciństwo w biednej, „zapomnianej” dzielnicy. Wypowiedź mamy Wayne’a: „Tylko piłka była dla niego ważna”. Mówi menedżer Evertonu w latach 2002-2013 David Moyes - u niego Wayne zadebiutował w wieku 17 lat w Premiership: „Był wielkim talentem”. Inna legenda Gary Neville licytuje: „Nieprawdopodobny talent”.

19 października 2002 roku mecz z Arsenalem: Rooney wchodził w 80-minucie, zmieniając naszego rodaka z Kanady Tomasza Radzińskiego i strzela decydującego gola na 2:1 z 20 metrów. Słynny trener Arsenalu Francuz Arsene Wenger mówi po tym meczu: „Rooney zrobił różnicę”. Wayne najpierw strzelił gola Arsenalowi, a dopiero po trzech miesiącach miał swoją pierwszą konferencję prasową. Wayne’a wspomina nad jeziorem Fryken trener reprezentacji Anglii Szwed Sven Eriksson: „Od razu mówił, że jest gotowy do gry”. Potem wypowiedź Davida Beckhama, kapitana Anglików w latach 2000-2006.

Pierwszy mecz Wayne’a w reprezentacji Anglii - z Turcją (2:0). Pierwszy gol - z Macedonią (2:1). 19-letni chłopak jedzie na mistrzostwa Europy do Portugalii w 2004 i wychodzi w pierwszym składzie na mecz z Francją na Estadio da Luz w Lizbonie i strzela gola na 1:0. Ostatecznie Anglicy przegrywają 1:2 po karnym Henry’ego. Kulisy zgrupowania: Wayne i inni wskakują do specjalnej wanny napełnionej lodowatą wodą. Potem mecz ze Szwajcarią i Rooney strzela decydującego gola na 1:0. Albion w następnym meczu wygrywa z Chorwacją 4:2, a Wayne strzela swojego trzeciego gola na tych ME.

W dokumencie Matta Smitha z muzyką Waltera Maira o Rooneyu, dziennikarz pyta Erikssona, czy Wayne był „białym Pele”. Eriksson, odpowiada, że miał 10 lat, jak w jego kraju odbywały się mistrzostwa świata, na których Brazylia zdobyła swój pierwszy tytuł, ale był tak mały, że Pelego nie pamięta…

Ćwierćfinał ME 2004 z gospodarzami, czyli Portugalią. Rooney doznaje kontuzji, zabierają go do szpitala i tam ogląda rzuty karne wygrane przez późniejszych wicemistrzów Europy z Półwyspu Iberyjskiego.

Po powrocie z Portugalii Rooney zmienia klub na Manchester United Alexa Fergusona. Dotychczas wielbiący go kibice Evertonu wywieszają transparenty z napisami „Judasz”, „Zdrajca”. Cóż, Everton to klub dla „zwykłych ludzi”, „People Club”, a MU to elita. Debiut w Lidze Mistrzów z tureckim Fenerbahce. MU wygrywa 6:2, a Wayne strzela hattricka. 29 kwietnia 2005 klub Rooneya gra z Chelsea Mourinho. Wayne najpierw ostro fauluje kolegę z reprezentacji Johna Terry, a następnie sam jest faulowany i znoszą go z boiska.

Na mundial w 2006 Rooney jedzie, chociaż jest kontuzjowany, Eriksson po latach mówi szczerze: „Kibice zabiliby mnie, gdybym nie wziął go, chociażby na jeden mecz”. Anglicy stacjonują w Baden-Baden (byłem, polecam termy!), o którym Eriksson powie szczerze: „śpiące, niemieckie miasto”. Do angielskich piłkarzy przyjeżdżają ich żony i narzeczone. Rooney ze Szwecją gra w pierwszym składzie, ale nie kończy meczu, potem Anglia wygrywa z Ekwadorem 1:0 po golu Beckhama z wolnego. Znów ćwierćfinał z Portugalią, choć tym razem to MŚ, a nie ME. Ronaldo prowokuje Rooneya, ten go fauluje i wylatuje z boiska po czerwonej kartce. Eriksson na konferencji prasowej: „Nie zabijajcie go, bo to złote dziecko angielskiego futbolu. Potrzebujemy go!”. Dwaj wielcy rywale z dwóch różnych reprezentacji grają jednak razem w jednym klubie - Manchesterze United. W kolejnym sezonie po mundialu razem z nim wygrywają Ligę Mistrzów, a Rooney zostaje Piłkarzem Roku.

Kolejny mundial - RPA 2010. Anglia bezbramkowo remisuje w Cape Town, kibice buczą, a Rooney schodząc z boiska, gniewnie im odpowiada. Zaraz po afrykańskich mistrzostwach awantura z Fergusonem i Rooney omal nie odchodzi z MU…

Dawno nie oglądałem tak dobrego - i prawdziwego dokumentu - o wielkim piłkarzu. Chciałbym, aby takie filmy kręcono o legendach polskiego futbolu.


Polecamy