menu

Dominik Nowak: Celem dalej jest bezpośredni awans. Zimą będą przetasowania w drużynie

17 grudnia 2019, 21:26 | Piotr Janas

Miedź Legnica zimę spędza na 6. miejscu w tabeli Fortuna 1 ligi. To wynik zdecydowanie poniżej oczekiwań, gdyż spadkowicz z ekstraklasy za cel postawił sobie szybki powrót do krajowej elity. O przyczynach gorszych wyników, planach na piłkarską wiosnę, planowanych transferach oraz nadchodzących świętach opowiedział nam trener Dominik Nowak.

Dominik Nowak zapowiada roszady kadrowe w Miedzi Legnica
Dominik Nowak zapowiada roszady kadrowe w Miedzi Legnica
fot. FOT. ANDRZEJ SZKOCKI

Znajduje Pan czas na odpoczynek w przerwie między rundami, czy już planuje pan piłkarską wiosnę w Legnicy?

Robię jedno i drugie prawdę mówiąc. Mam kilka rodzinnych spraw, które kończę właśnie załatwiać i powoli myślimy o świętach. Nie mniej z tyłu głowy wciąż mam to, co będzie działo się w moim życiu zawodowym na przełomie lutego i marca. Trenerzy tak naprawdę nigdy nie mają 100 proc. wolnego.

Ma Pan przekonanie, że poprowadzi zespół w 21. kolejce Fortuna 1 ligi? Jest Pan już po rozmowach z właścicielem?

Tak, już jakiś czas temu rozmawialiśmy o przyszłości mojego sztabu z panem Andrzejem Dadełło. Na razie nie zajmujemy miejsca satysfakcjonującego naszego właściciela i nas samych, ale jestem optymistą i wciąż wierzę w szczęśliwe zakończenie. Władze klubu wciąż we mnie wierzą i jestem przekonany, że wciąż stać nas na awans do ekstraklasy.

Cieszy się Pan, że Andrzej Dadełło nie jeździ na wszystkie mecze wyjazdowe? Pytam, bo po spotkaniu z Odrą Opole (Miedź przegrała 0:3) powiedział, że gdyby był na stadionie to po końcowym gwizdku, to zwolniłby Pana.

W emocjach często myślimy i zachowujemy się inaczej niż zwykle. Sam byłem wściekły po tamtym meczu, ale proszę mi wierzyć, że nie raz rozmawiałem z właścicielem po przegranych starciach. Andrzej Dadełło jest osobą zrównoważoną, spokojną i nie podejmującą pochopnych decyzji. Kiedy emocje opadają zawsze rozmawiamy ze sobą w sposób bardzo merytoryczny. Cieszę się, że wciąż mam u niego kredyt zaufania, ale nie zamierzam go nadwyrężać.

Miedź na tę chwilę zajmuje 6., czyli ostatnie miejsce dające prawo do gry w barażu o awans. Strata do Warty Poznań i Stali Mielec to już odpowiednio 9 i 7 pkt. Da się to jeszcze odrobić, czy skupiacie się już na tym, by do tych baraży po prostu się załapać?

Nasz cel jest jasny i klarowny od samego początku - awansować z pierwszego lub drugiego miejsca. Zdajemy sobie sprawę z sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, ale nasze plany się nie zmieniły. Na wiosnę czeka nas już tylko 14 meczów, dlatego musimy ustabilizować formę i wzmocnić skład. Nie ma już miejsca na wpadki i głupie straty punktów. Jestem optymistą, bo będziemy mieć więcej czasu na przygotowanie. Latem po spadku z ekstraklasy doszło u nas do prawdziwej rewolucji. Nowa drużyna była budowana na szybko, kilku piłkarzy przyszło już po rozpoczęciu rozgrywek i nie wszyscy wkomponowali się w nasz system. Kilku nie spełniło oczekiwań i na pewno zimą dojdzie do pewnych przetasowań.

Kto zatem odejdzie w styczniu i jakie formacje najpilniej wymagają wzmocnienia?

O tym z kim będziemy się żegnać na razie nie chcę mówić, bo nie wszyscy znają nasze decyzje, a nad niektórymi nazwiskami jeszcze się zastanawiamy. Wymienianie ich teraz byłoby nietaktem. Jeśli chodzi o transfery do klubu, jesteśmy dogadani z chorwackim defensywnym pomocnikiem Josipem Šoljiciem, który ostatnio grał w Stali Mielec. Chcemy też wzmocnić ofensywę, a konkretnie atak, lecz nie może to być uzupełnienie, a wzmocnienie składu. Szukamy kogoś, kto z marszu podniesie jakość i wartość sportową całej drużyny. Łącznie należy spodziewać się od trzech do czterech wzmocnień.

Z tego co Pan mówi wcale nie wynika, że wina za wynik poniżej oczekiwań zarządu i kibiców na tym etapie sezonu spoczywa głównie na sztabie szkoleniowym. O takie stwierdzenie pokusił się w jednym z ostatnich wywiadów właściciel "Miedzianki".

To normalne, że winą za złe wyniki obarczani są trenerzy. Specyfika tego zawodu jest taka, że ogień krytyki zawsze najszybciej dotyka szkoleniowca. Liczyłem się z tym wybierając ten zawód. Przez te wszystkie lata przywykłem do krytyki i wiem jak sobie z nią radzić. Prawdziwą weryfikacją dla obecnej Miedzi będzie wiosna. Zrobimy dobre przygotowania, wymienimy kilka trybów w tej machinie i wrócimy silniejsi.

Jak zamierza Pan spędzić święta i Sylwestra?

Święta u siebie w domu z rodzinką, nie zamierzamy nigdzie wyjeżdżać. Planujemy własną prywatkę z najbliższymi. Po Nowym Roku chciałbym wybrać się z żoną na narty, bo oboje uwielbiamy ten sport i ogólnie aktywny wypoczynek. Piłkarzom oczywiście nie wolno, bo zbyt łatwo nabawić się kontuzji. My trenerzy także musimy na siebie uważać, bo wiadomo, że przed nami obóz i ważny okres przygotowawczy, ale w ten sposób ładuję z rodziną akumulatory. To ważne dla nas wszystkich przed piłkarską wiosną, bo rodzina daje mi ogromne wsparcie i jest dla mnie bardzo ważna, także w życiu zawodowym. Wierzę, że na koniec sezonu wspólnie z nią będę świętował awans do ekstraklasy, jak miało to miejsce półtora roku temu.

Tego Panu życzę.

Dziękuję i życzę całej redakcji oraz czytelnikom "Gazety Wrocławskiej" zdrowych, wesołych, rodzinnych świąt Bożego Narodzenia i szczęśliwego nowego roku. Obyśmy jeszcze w 2020 roku spotkali się na stadionach ekstraklasy.

Rozmawiał - Piotr Janas


Polecamy