menu

Liga Mistrzów: Chelsea znów jedzie do Paryża. Czy londyńczycy powstrzymają Ibrahimovicia?

16 lutego 2016, 10:50 | Hubert Zdankiewicz AIP/Foto-Olimpik/x-news

Po zimowej przerwie wraca Liga Mistrzów, Paris Saint-Germain znów zagra z Chelsea w 1/8 finału. Trudne zadanie Wojciecha Szczęsnego, w środę będzie musiał zatrzymać ataki Realu Madryt.

– Jesteśmy gotowi na zwycięstwo w Lidze Mistrzów – zapowiada kapitan PSG Thiago Silva, przed wtorkowym meczem na Parc des Princes.

To właśnie gol brazylijskiego obrońcy zdecydował o losach poprzedniego dwumeczu tych drużyn. Rok temu paryżanie i londyńczycy również spotkali się ze sobą w 1/8 finału i była to bardzo dramatyczna rywalizacja.

W stolicy Francji było 1:1. Za to w rewanżu na Stamford Bridge już po pół godzinie gry wyleciał z boiska Zlatan Ibrahimović i PSG musiało radzić sobie bez swojej największej gwiazdy. Poradziło sobie , dwukrotnie doprowadzając do remisu – najpierw w regulaminowym czasie, a później w dogrywce (o awansie zdecydowała większa liczba bramek zdobytych na wyjeździe).

Odpadnięcie Chelsea uznano wówczas za małą niespodziankę, bo prowadzony przez Jose Mourinho zespół rozgrywał znakomity sezon, którego zwieńczeniem było zdobycie mistrzostwa Anglii. W tym sezonie jest inaczej. – Myślę, że weszliśmy na kolejny poziom i jesteśmy lepsi niż w ubiegłym roku. To co musimy robić to ciężko pracować i trzymać się blisko ziemi, ale możemy marzyć o większych rzeczach – nie ukrywa David Luiz.

Paryżanom nie udało się co prawda odnieść w ostatnią sobotę dziesiątego ligowego zwycięstwa z rzędu (zremisowali 0:0 z Lille OSC), ale i tak ich dominacja na krajowym podwórku jest tak wyraźna, że „zabijają francuską piłkę”, jak to ujął obrazowo brytyjski „The Times”.

– PSG jest na innej planecie, niż cała reszta – przyznaje, cytowany przez dziennik, prezes Olympique Lyon Jean-Michel Aulas. – To trochę irytujące, że jest aż taka przepaść między nimi, a resztą. Powiem nawet, że to wstyd dla Ligue 1 – dodaje.

Ta dominacja może być jeszcze większa, jeśli paryżanom uda się choć jeden z zapowiadanych na lato spektakularnych transferów i w stolicy Francji pojawi się Cristiano Ronaldo, albo Neymar (odejść może za to Ibrahimović). Jak donosi angielski „Sunday Express” rządzący w PSG katarscy szejkowie oferują temu drugiemu tygodniówkę w wysokości 580 tysięcy funtów, co oznacza, że rocznie Brazylijczyk zarabiałby ponad 27 milionów funtów (czyli prawie 35 mln euro).

W zupełnie innej sytuacji jest obecnie Chelsea. O tytule mistrzowskim dawno już w Londynie zapomniano. Podobnie jak o zwolnionym w grudniu Mourinho, którego awaryjnie (do końca sezonu) zastąpił Guus Hiddink. Pod kierunkiem Holendra The Blues odbili się od dna (jego poprzednik zostawił zespół na 16. miejscu w tabeli, tuż nad strefą spadkową). W sobotę rozgromili w lidze 5:1 Newcastle. Mimo wszystko to nie oni będą tym razem faworytem, co przyznaje m.in. Eden Hazard.

– Chyba każdy w Chelsea myślał po losowaniu: „Tylko nie PSG, dlaczego znowu oni”... Trzeba sobie jasno powiedzieć, że to jest jeden z zespołów, których należy się obawiać. Wygrali wszystkie swoje mecze, mają świetnych piłkarzy na każdej pozycji. Na obecną chwilę są na równi z Barceloną i Realem – przyznaje belgijski skrzydłowy. – Zespoły jadące na Parc des Princes wiedzą, że mogą zostać rozbite. Czy Chelsea również? Wszystko może się zdarzyć. PSG będzie faworytem, ale my też mamy świetnych zawodników, więc jeszcze nas nie skreślajcie – dodaje na wszelki wypadek.

Londyńczycy będą mieli w dodatku problem z zestawieniem środka obrony. Tydzień temu poważnej kontuzji doznał Kurt Zouma (Francuz zerwał więzadło krzyżowe w kolanie i w tym sezonie już nie zagra), a meczu z Newcastle nie dokończył John Terry (uraz stawu skokowego) i jego występ we wtorek stoi pod znakiem zapytania.

To może być problemem zwłaszcza w sytuacji, gdy trzeba będzie zatrzymać wściekłego i zmotywowanego Ibrahimovicia. – Zlatan na pewno będzie szukał zemsty za tamtą czerwoną kartkę – uważa bramkarz Chelsea Thibaut Courtois.

Trudne zadanie czeka również innego bramkarza. Wojciecha Szczęsnego, którego AS Roma zmierzy się w środę z Realem Madryt. Dobrą wiadomością dla reprezentanta Polski jest fakt, że mecz odbędzie się na Stadio Olimpico, bo Cristiano Ronaldo ma ostatnio problem ze strzelaniem goli na wyjeździe. Ostatni raz udało mu się to 30 listopada. W środę nie zagrają również Gareth Bale i Pepe, pod znakiem zapytania stoi występ Marcelo.

– To trudne zadanie, ale nie niemożliwe. Real Madryt jest do ogrania – zapowiada, cytowany przez „La Gazzetta dello Sport”, pomocnik rzymian Seydou Keita. Malijczyk dobrze zna Królewskich, w przeszłości był graczem Barcelony.

W drugim wtorkowym meczu Benfica Lizbona podejmie u siebie Zenit Sankt Petersburg. W środę KAA Gent zmierzy się z Wolfsburgiem. Rewanże 8 i 9. marca.

Polska The Times


Polecamy