menu

Z woleja: „Wślizg jest lepszy niż seks”, a Lewy to fenomen... [FELIETON]

16 sierpnia 2022, 12:21 | Ryszard Czarnecki

Robert Lewandowski jest fenomenem, nie tylko piłkarskim, ale także gdy chodzi o przygotowanie fizyczne. Facet ma 34 lata, co dla bramkarza jest wiekiem najlepszym, dla obrońcy – statecznym, ale odległym od emerytury (spójrzcie na Paolo Maldiniego czy Alessandro Costacurtę – grali na środku defensywy AC Milan jeszcze mając po 41 lat ! ), ale dla gracza ataku to już wiek zaawansowany.

Robert Lewandowski to nie tylko piłkarski, ale także fenomen pod względem przygotowania fizycznego
Robert Lewandowski to nie tylko piłkarski, ale także fenomen pod względem przygotowania fizycznego
fot. EPA/PAP

Tymczasem Lewy ma inny chyba cykl biologiczny, bo biega w napadzie, jakby miał pięć lat mniej. Wygląda na to, jakby nie obowiązywała go zasada, o której mówił legendarny bramkarz reprezentacji Włoch i Juventusu Turyn, poprzednik Wojciecha Szczęsnego - Gianluigi Buffon. Twierdził on, że: „U sportowca po 30-tce wiek zaczyna się liczyć jak u psa. Każdy rok to siedem lat.” Zatem ani reguły golkipera Buffona ani reguły biologii - „dziewiątki” Barcelony nie obowiązują.

Piszę te słowa w Kenii, gdzie jestem służbowo. Jadę drogą: po obu stronach – biegacze. Jadę autostradą (tak ją określmy, przez grzeczność): po obu stronach autostrady – biegacze. Biegacze to duma narodowa kraju, który ma tyle samo lat co ja, bo niepodległość uzyskał w 1963 roku. Dzięki nim Kenia jest zawsze w czubie klasyfikacji medalowej letnich Igrzysk (w zimowych jakoś szans nie ma…), a także mistrzostw świata w lekkiej atletyce. Ale to też spory zarobek dla Kenii, gdyż przyjeżdżają tutaj na treningi Polacy (przyjeżdżał choćby Marcin Lewandowski ze swoim trenerem – bratem, czy Adam Kszczot), przyjeżdżają bracia Ingebrigtsenowie z Norwegii, przyjeżdżają tabuny Amerykanów i przedstawicieli innych nacji z całego świata. Oni mają raj treningowy, a kenijska gospodarka też jest dzięki temu w raju. Skądinąd Kenijczycy nie tylko szybko biegają, ale szybciej od innych sąsiadów na Czarnym Lądzie - jak w czasach przed „poprawnością polityczną” określano Afrykę - przyswoili sobie demokrację. Jest to pierwszy kraj na kontynencie afrykańskim – i dopiero jeden z czterech na świecie - który zdecydował się na powtórzenie wyborów prezydenckich (tak było w 2017 roku).

Mój dzisiejszy felieton przypomina ruchy szachowego skoczka zwanego też konikiem: dwa do przodu i jeden w bok albo dwa w bok, jeden w tył. I tak od Afryki płynnie przejdę do… seksu. Nie będę silił się na własne teorie, choć je posiadam. Oddam głos sportowcom i artystom. Taka na przykład piosenkarka z Islandii (żadna aluzja do Lecha Poznań, doprawdy) Björk zdobyła się kiedyś na ekscytującą metaforę : „Futbol to festiwal płodności. Jedenaście plemników próbuje się dostać do jajeczka. Naprawdę współczuję bramkarzowi”. Przedstawiciel innej wyspy, znacznie większej niż Islandia - piłkarski reprezentant Albionu Paul Ince oznajmił kiedyś : „Wślizg jest lepszy niż seks”. Jeśli mówił prawdę, to nie wiem, czy te priorytety były dobre dla jego życia osobistego, za to na pewno były świetne dla futbolowej reprezentacji Anglii.

A co łączy obie te wyspy, czyli Islandię i Anglię, a ściślej mówiąc Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej? Polacy! W jednym i drugim państwie jesteśmy największą mniejszością narodową!

Wypowiedzi piosenkarki z wyspy i piłkarza z wyspy uzupełnię cytatem kolejnego futbolisty, piszę przecież o sporcie, a nie o gwiazdach muzyki pop. Brazylijczyk Luis Pereira wściekły na decyzję władz piłkarskiej federacji swojego kraju, która zakazała przebywania kobiet (żon, narzeczonych) na zgrupowaniu Brazylii na mistrzostwach świata w Niemczech Zachodnich w 1974 roku, rzucił gniewnie: „Ma to z nas uczynić mistrzów świata? W czym? W masturbacji?” Nie wiem, jak radzili sobie Brazylijczycy w hotelu, ale wiem, jak na boisku. Decydujący o awansie do finału mecz przegrali z

Holandią, a w meczu o brązowy medal ulegli Polsce 0-1. Może brazylijskie restrykcje wyszły na dobre Biało-Czerwonym?

Dwa polskie kluby zaliczyły kolejną wysokość - określając językiem skoczków wzwyż i tyczkarzy - w europejskich pucharach. Raków z dużym zapasem. Lech skoczył tak, że nie wiedzieliśmy czy poprzeczka spadnie zaraz czy dopiero za chwilę... Ważne, że gra dalej. Futbol to nie łyżwiarstwo figurowe; za styl ocen nie ma. I jest tak, jak mawiał przed prawie czterema dekadami Jimmy Sirrel, menedżer Notts County: „Lepsza drużyna zawsze wygrywa. Reszta jest tylko plotką”.

Ryszard Czarnecki