menu

Historia w kratkę. Jak polskie kluby radziły sobie z Broendby?

25 lipca 2019, 12:28 | Maciej Golec

O pamiętnym dwumeczu Widzewa z Broendby z 1996 roku mówi się w kontekście dzisiejszego spotkania Lechii bardzo dużo. Jednak nie było to jedyne w historii starcie polskiego zespołu z drużyną z przedmieść Kopenhagi.

Piłkarze Broendby podczas treningu na Stadionie Energa Gdańsk
Piłkarze Broendby podczas treningu na Stadionie Energa Gdańsk
fot. Przemyslaw Swiderski

Głos Tomasza Zimocha z rewanżowego meczu Broendby – Widzew (3:2) stał się klasyką polskiego sportu, a wypowiadane przez niego słowa: „Turku, kończ ten mecz!” na stałe zapisały się na kartach historii polskiej piłki nożnej. Mimo wielkiego sukcesu, jakim wówczas był awans łodzian do Ligi Mistrzów, futbol pamięta również inne pojedynki polskich klubów z duńskim zespołem. Kończyły się one mniej lub bardziej szczęśliwie, ale zazwyczaj towarzyszyły im wielkie emocje.

Tak było m.in. w 1999 roku, kiedy to do rywalizacji w I rundzie Pucharu UEFA z dzisiejszym przeciwnikiem gdańszczan stanęła Amica Wronki. Zdobywca Pucharu Polski był skazywany na porażkę, ale mimo to postawił się Duńczykom i w pierwszym spotkaniu wygrał 2:0. Podopieczni Stefana Majewskiego w wyjazdowym spotkaniu tydzień później wygrywali już 3:2 i awans wydawał się być niezagrożony. Jednak Broendby w końcówce zaczęło gonić wynik, w dwie minuty strzeliło dwie bramki, ale to ostatecznie polski klub cieszył się z awansu. Bohaterem wówczas został Paweł Kryszałowicz, zdobywca dwóch bramek dla Amiki. W wyjściowym składzie na to spotkanie znalazł się Jarosław Bieniuk, obecny członek sztabu Lechii Gdańsk.

Pozostałe dwa starcia polskich drużyn z Broendby IF nie mają tak pozytywnej historii, co mecze Widzewa i Amiki. W 1991 roku w europejskich pucharach debiutowało Zagłębie Lubin. Już w pierwszej rudzie Pucharu UEFA mistrz Polski trafił na duński zespół, który w tamtym okresie notował najlepsze wyniki w historii klubu, dochodząc m.in. do półfinału tych rozgrywek sezon wcześniej. W pierwszym spotkaniu w Danii lubinianie ulegli 0:3. W rewanżu z kolei mogli zejść z boiska z podniesionymi głowami – może nie awansowali do kolejnej rundy, ale spotkanie wygrali – 2:1.

Najnowsza historia to już rywalizacja Legii Warszawa w eliminacjach do Ligi Europy w 2009 roku. W III rundzie musiała ona jednak, po dwóch remisach, uznać wyższość Broendby. Zdecydował o tym przepis o bramkach na wyjeździe. W Danii mecz zakończył się bowiem wynikiem 1:1, a tydzień później przy Łazienkowskiej było 2:2. I mimo wielu okazji i dobrej gry legionistów, brak skuteczności zadecydował o tym, że podopieczni Jana Urbana pożegnali się z pucharami.

Bilans polskich klubów w starciach z Broendby jest bardzo wyrównany. Do tej pory dwa dwumecze rozstrzygnęły się na korzyść Duńczyków, dwa zaś na korzyść Polaków. Jeśli chodzi o bramki, to tutaj minimalnie lepsi są dzisiejsi rywale Lechii, ale tylko o jednego gola. Dzisiaj może się to zmienić. Mamy nadzieje, że podopieczni Piotra Stokowca nawiążą do spotkań Widzewa i Amiki z lat 90. i będziemy mogli w pozytywnych nastrojach wyczekiwać rewanżu w Danii.

Początek meczu Lechia – Broendby IF o godz. 19:00. Transmisja w TVP Sport.

Wielki transfer Barcelony stał się faktem. Antoine Griezmann nowym piłkarzem "Dumy Katalonii"

Press Focus / x-news


Polecamy