menu

Trener Odry Opole: Rywale zdobyli zasłużone trzy punkty

23 sierpnia 2018, 09:28 | Łukasz Baliński

Po meczu składającym się z dwóch różnych połów Odra Opole wysoko przegrała w Chojnicach z Chojniczanką 1-4. O takich rozmiarach zadecydowały wydarzenia z pierwszego kwadransa spotkania, gdy gospodarze zdobyli trzy gole.

Mariusz Rumak nie miał po tym spotkaniu powodów do zadowolenia.
Mariusz Rumak nie miał po tym spotkaniu powodów do zadowolenia.
fot. Oliwer Kubus

- Gospodarze zdobyli zasłużone trzy punkty, pierwsza odsłona w ich wykonaniu była imponująca. - oceniał trener niebiesko-czerwonych Mariusz Rumak. - Z naszej strony gra wyglądała tak, jakby walczyli juniorzy z seniorami. Wszystkie piłki stykowe, zdecydowaną większość pojedynków, przegrywaliśmy, byliśmy spóźnieni. Sprawialiśmy wrażenie, jakbyśmy przyjechali tu pograć w piłkę, a nie wygrać.

Szkoleniowiec opolan jednak nie tylko ganił swoich podopiecznych, ale też próbował szukać pozytywów, bo powody ku temu miał po całkiem niezłej w ich wykonaniu drugiej połowie.
- Ta była już zdecydowanie lepsza, a mój zespół pokazał, że jest ambitny i bez względu na wynik grał do ostatniej minuty, a to ma nas znamionować i nawet gdy jest 1-4, to dążmy do tego, by było 2-4 - przedstawiał swój punkt widzenia. - Trudno, teraz trzeba wyciągnąć wnioski. To banał, ale tak to działa i trzeba pójść dalej. Za niedługo kolejne spotkanie.

Rumak miał przy tym zastrzeżenia do pracy sędziów, ale starał się „ugryźć w język”.
- Tak jak do tej pory przez wiele lat nie komentowałem pracy sędziów, tak teraz niech moje milczenie służy za ocenę - komentował przekornie. - Kiedyś zapiszę się na kurs sędziowski, by wiedzieć, o co właściwie chodzi w niektórych sytuacjach.

W znacznie lepszym nastroju, czemu nie ma się co dziwić, był rzecz jasna jego vis a vis w sztabie Chojniczanki.
- Moi piłkarze to spotkanie wyszli bardzo zdeterminowani i z zamiarem zapewnienia sobie jak najszybciej zwycięstwa, co było widać - tłumaczył Przemysław Cecherz. - Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Wszystkie akcje składne, z pierwszej albo drugiej piłki. Utrzymywaliśmy się przy niej, wreszcie wykańczaliśmy stwarzane sytuacje.

Tak jak trener Odry był zadowolony z drugiej połowy swoich graczy, tak on wręcz przeciwnie.
- Mam pretensje o stare błędy, bo w końcowej fazie akcji zbyt często tracimy piłkę w niewymuszony sposób, przez co robimy o kilka kilometrów więcej niż przeciwnik i to nasz główny problem - obrazował sytuację.


Polecamy