menu

Thibaut Courtois: Nie ma znaczenia z którego miejsca awansujesz, ale pokonanie Anglii to zawsze duży prestiż

23 czerwca 2018, 21:28 | Piotr Janas, Moskwa

Bramkarz Chelsea Londyn i reprezentacji Belgii Thibaut Courtois był bardzo zadowolony po meczu z Tunezją, wygranym przez Belgów 5:2. Choć "Czerwone Diałby" są już praktycznie pewne awansu do 1/8 finału, to Courtois podkreśla, że jego zespół che pokonać Anglię w ostatniej kolejki grupy G, by podtrzymać ducha zwycięstwa w drużynie. W 1/8 finału Belgowie zagrają z jednym z zespołów grupy H, w której rywalizuje m.in. Polska.

Thibaut Courtois
Thibaut Courtois
fot. FOT. AFP/EAST NEWS

Chyba nie był to dla Pana najtrudniejszy mecz w karierze, mimo dwóch straconych bramek?

Nie, wręcz przeciwnie. Nigdy nie patrzę tylko i wyłącznie na swoją grę, ale na cały zespół. Tunezja momentami broniła się całą 11 we własnym polu karnym, a w tedy nie jest łatwo budować ataki. Dobrze, że udało nam się szybko strzelić bramkę, bo gdybyśmy tego nie zrobili, to ten mecz mógłby potoczyć się zupełnie inaczej.

No ale jednak udało wam się strzelić aż pięć bramek

Tak, ale wynika to głównie z faktu, o którym przed chwilą powiedziałem. Wszystko ustawił szybko strzelony gol, bo Tunezja musiała się wtedy otworzyć i poszukać swoich szans, gdyż porażka praktycznie eliminowała ich z tego turnieju. Trzeba przyznać, że nasi rywale będąc w posiadaniu piłki wiedzieli co z nią zrobić, chcieli atakować i mieli na to jakiś pomysł. Wynik nie odzwierciedla różnicy między oboma zespołami. Tunezja pokazała się z dobrej strony.

Ma Pan do siebie jakieś zastrzeżenia przy golach Tunezyjczyków?

Zawsze kiedy muszę wyciągać piłkę z siatki zastanawiam się czy mogłem coś zrobić lepiej. Pierwsza bramka dla Tunezji padła po doskonałym dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Popełniliśmy błąd w kryciu, przez co piłkarz który oddawał strzał głową (Dylan Bronn - przyp. PJ) był tak blisko bramki, że trudno byłoby zrobić coś więcej. Musiałby po prostu we mnie trafić. Drugie trafienie dla naszych rywali miało miejsce przy prowadzeniu 5:1. Wkradło się wtedy pewne rozluźnienie w nasze szeregi i nie utrzymaliśmy odpowiednio wysokiego poziomu koncentracji. Trener z pewnością zwróci nam na to uwagę analizując mecz.

Przed wami arcyciekawy mecz z Anglią, który najprawdopodobniej zadecyduje o tym, kto wygra grupę G. Ma to dla was znaczenie czy awansujecie z pierwszego, czy z drugiego miejsca?

Kompletnie nie ma, bo i tak zagramy z jednym z 15 najlepszych na świecie zespołów. Ale nie oznacza to, że nie chcemy wygrać grupy. Chcemy, bo to zawsze duży prestiż i dzięki temu podtrzymamy zwycięskiego ducha w drużynie. Zwycięstwo pomoże nam jeszcze bardziej uwierzyć w nasze umiejętności.

Można powiedzieć, że do starcia z Anglią podejdziecie ambicjonalnie? W końcu wielu z was, w tym Pan, gra na co dzień na Wyspach Brytyjskich

Na takie smaczki patrzą głównie media, nie my. Pewnie, że po powrocie do klubów, gdzie wielu z nas gra z reprezentantami Anglii będą jakieś żarty i docinki, ale w trakcie meczu się o tym nie myśli. Pokonanie Anglii to zawsze prestiż, bez względu na okoliczności. Zrobimy wszystko by wygrać, a potem zaczniemy myśleć o fazie pucharowej.

Pytał i notował - Piotr Janas

MAGAZYN SPORTOWY 24 MUNDIAL;nf

[wideo_iframe]//get.x-link.pl/7f98a35e-b2ad-41de-c6e0-37e9b1f5953b,e3bb74b5-2d05-52b6-8d85-f902b777b0b3,embed.html[/wideo_iframe]