menu

Robert Lewandowski zachwyca się swoim konsultantem Zahavim: „Pini nigdy nie odpuszcza”. W Bayernie Izraelczyka nazywają „chciwą piranią”

20 lipca 2022, 18:01 | JacK

Bez agenta Pinhasa „Piniego” Zahaviego nie byłoby transferu Roberta Lewandowskiego do Barcelony. To izraelski doradca „Lewego” namówił polskiego napastnika do wyboru Barcelony i przygotował dla kapitana „Biało-Czerwonych” strategię wymuszenia przeprowadzki na Bayernie Monachium, mimo że zawodnika obowiązywał jeszcze rok kontraktu z „Die Roten”. Teraz goleador pochwalił swojego agenta w wywiadzie dla niemieckiego tygodnika „Sport Bild”.

Robert "Lewy" Lewandowski i Pinhas "Pini" Zahavi
Robert "Lewy" Lewandowski i Pinhas "Pini" Zahavi
fot. tz/de/Icon Sportswire/PRiME Media Images/imago-images (montaż)

Lewandowski, jeden z najwybitniejszych napastników w historii Bundesligi, odszedł z Bayernu. Po dwunastu latach Polak zakończył swoją erę w niemieckiej elicie i przeniósł się do Barcelony, za 50 mln euro (w tym 5 mln w bonusach) wykupiła go Barcelona. Ostatecznie jego znany doradca Pini Zahavi pomógł mu spełnić marzenie Roberta o grze w lidze hiszpańskiej.

[polecany]23290353[/polecany]

W podzięce „Lewy” w wywiadzie dla „Sport Bilda” bronił metod działania izraelskiego agenta. Lewandowski opowiedział o przyczynach swojego odejścia, a także usprawiedliwiał kontrowersyjny sposób pracy Zahaviego.

– Pini nigdy się nie poddawał, to niewiarygodne. Podziękowałem mu w nocy z piątku na sobotę. Powiedział: „To był chyba najbardziej skomplikowany transfer w moim życiu. Ale nam się udało” – oświadczył 34-letni Lewandowski.

Bayern musiał już negocjować z agentem Zahavim przedłużenie kontraktu Davidowi Alabie, co zakończyło się odejściem Austriaka do Realu Madryt za darmo. Rozmowy okazały się arcytrudne, ponieważ 78-letni Izraelczyk nalegał na znaczną podwyżkę wynagrodzenia za przedłużenie umowy swojego klienta Alaby.

[polecany]5737900[/polecany]

Bayern sprzeciwił się żądaniom doradcy piłkarza i stracił świetnie wyszkolonego przywódcę obrony. Zarząd Bayernu nie był entuzjastycznie nastawiony do podejścia Zahaviego, a honorowy prezes monachijskiego klubu, Uli Hoeness nazwał go nawet „chciwą piranią”. Pini znany jest bowiem z pobierania wysokich prowizji od swoich transakcji.

W ciągu ostatnich kilku miesięcy Bawarczycy musieli ponownie zmierzyć się z Zahavim, jeśli chodzi o kontraktową przyszłość Lewandowskiego w Monachium po 2023 roku. Jednak Izraelczyk podsycił pożegnanie swojego klienta, ogłaszając publicznie pod koniec maja, że ​​„historia Lewandowskiego w Bayernie dobiegła końca” pomimo słowa „basta” wypowiedzianego przez szefa Bayernu, Olivera Kahna. Chociaż Bawarczycy teoretycznie trzymali karty w ręku i mieli przewagę w przepychankach, ostatecznie poddali się i przyjęli ofertę z Barcelony. A Zahavi kolejny raz triumfował.

[polecany]23303593[/polecany]


Polecamy