menu

Jakub Wawrzyniak, piłkarz Lechii Gdańsk: Cały tydzień chodzę za Flavio Paixao. Arka Gdynia mu leży [ROZMOWA]

12 kwietnia 2018, 22:42 | Paweł Stankiewicz

Rozmowa z Jakubem Wawrzyniakiem, piłkarzem Lechii Gdańsk, o ostatnich derbach, o tych najbliższych i o jego przyszłości w zespole biało-zielonych.


fot. Fot. Piotr Hukało

Euforia w drużynie Lechii po ostatnich derbach z Arką?
Zdecydowanie nie. Przez chwilę tak było, ale potem się dowiedzieliśmy, że najbliższe spotkanie gramy w Gdyni. Pierwsza połowa ostatnich derbów, w mojej opinii, na pewno była fantastyczna. To była przyjemność grać dla Lechii. Zdominowaliśmy rywala. W drugiej połowie daliśmy Arce oddech i myślę, że na tym buduje przygotowania do tego, powiedzmy, rewanżu. Poza tym nasza pozycja w tabeli jest taka, że nie mamy powodu, aby z dużą euforią przystępować do derbów.

Sześć dni od jednych do drugich derbów, to czyj atut?
To żaden atut. W sześć dni profesjonalny piłkarz zdąży się zregenerować i przygotować do spotkania.

Pierwsza połowa meczu z Arką, jak mówisz, była fantastyczna. To w Gdyni taki ma być cały mecz?
Chciałbym, żeby tak było. Dużo dobrego było w pierwszej połowie derbów w Gdańsku i chcemy tak zagrać przez 90 minut. Wiemy jak się przygotowaliśmy do poprzedniego spotkania i w tym krótkim mikrocyklu staraliśmy się to powtórzyć. Z podobnym nastawieniem pojedziemy do Gdyni. Arka jest na pewno podrażniona wydarzeniami z naszego stadionu i ciekawe widowisko się zapowiada. Staram się uczyć na błędach innych, na najwyższym poziomie. Zobaczmy co się wydarzyło w Lidze Mistrzów. Barcelona wygrała zdecydowanie z Romą, była faworytem, wszyscy widzieli ją już w półfinale, a tu niespodzianka. Real prawie to powtórzył. Z pokorą podejdziemy do spotkania w Gdyni.

Dlaczego opuściłeś boisko tak szybko w drugiej połowie?
Z powodu urazu. Już pod koniec pierwszej połowie zostałem kopnięty kolanem w łydkę i w przerwie czułem ból. W drugiej połowie się nawarstwiał, łydka była coraz twardsza i przy wysokim prowadzeniu nie było sensu ryzykować. Coś odczuwam, ale na mecz w Gdyni na pewno będę do dyspozycji trenera.

Trener Adam Owen nie widział Ciebie w drużynie. Teraz wróciłeś do składu...
Trenera Owena już nie ma z nami. Miał swoją szansę i życzę mu jak najlepiej, jest młodym trenerem i niech odnosi sukcesy. Długo nie grałem i cieszę, że znowu mam miejsce w składzie. Wróciła radość i pasja.

Arka tak słaba, jak w Gdańsku, już nie będzie?
Nie wiem czy Arka była słaba. To my bardzo dobrze zagraliśmy. W każdym pojedynku w sektorach, które nas interesowały, byliśmy lepsi w pierwszej połowie. Ostrożnie podchodzimy do najbliższego spotkania, bo Arka pokazała w drugiej połowie, że potrafi nam zagrozić. Ważnym elementem u doświadczonych piłkarzy jest umiejętność wyłączenia emocji i byliśmy świetni pod tym względem w pierwszej połowie i wtedy rozstrzygnęliśmy mecz. Są takie mecze, kiedy ewidentnie gra się dla kibiców. I tak jest teraz. Postaramy się ponownie zwyciężyć w Gdyni i zapewnić dużą radość naszym kibicom.

Sławomir Peszko świetnie napędzał wasze akcje ofensywne. W Gdyni go zabraknie i to duże osłabienie?
Oby nie i oby jego brak nie wpłynął na naszą dyspozycję. Zgadzam się, że w poprzednim meczu, to był jego dzień. Jeśli chodzi o grę ofensywną, to również taki miał Lukas Haraslin, świetny był Flavio Paixao. Można nas chwalić. To było jednak jakiś czas temu. Kartki i kontuzje są szansą dla innych i ktokolwiek wystąpi, to trzeba mu życzyć, żeby zagrał przynajmniej na takim poziomie, jak Sławek.

Ile meczów musisz rozegrać, żeby przedłużył Ci się kontrakt z Lechią?
Mogę zagrać we wszystkich do końca sezonu, a i tak mi się kontrakt nie przedłuży. To nie jest czas na rozmowy o mojej przyszłości w Lechii. Mam nadzieję, że jak najszybciej zapewnimy sobie utrzymanie i to jest kwestia priorytetowa. Sztab szkoleniowy na pewno oceni przydatność każdego z nas na przyszły sezon. Ja oczywiście chciałbym zostać w Gdańsku, ale do zakochania trzeba dwoje. (śmiech)

Flavio trzeci raz z rzędu pogrąży Arkę?
Cały tydzień chodzę za Flavio i pytam czy coś mu potrzeba, w czym pomóc, coś przywieźć i że może zadzwonić do mnie o każdej godzinie. Mówię mu relaksuj się, rób to, na co masz ochotę, a ja zawsze będę do twojej dyspozycji. Oczywiście żartobliwie. Arka mu leży i mam nadzieję, że po najbliższym meczu ponownie to powiemy.

Zobacz oprawę w trakcie meczu Lechia Gdańsk - Arka Gdynia