menu

Przed gwizdkiem prezentacja trofeów, po nim demonstracja siły. Barcelona udanie zakończyła rok [RELACJA, ZDJĘCIA]

30 grudnia 2015, 22:27 | jac/Grzegorz Ignatowski

2015 rok FC Barcelona zakończyła pewnym zwycięstwem. W meczu ligowym pokonała u siebie Real Betis Sewilla 4:0 (2:0). Dwie bramki zdobył Luis Suarez, jedną dołożył Leo Messi, zaś kolejna okazała się samobójczą. Przed pierwszym gwizdkiem "Duma Katalonii" zaprezentowała swoim kibicom i całemu światu wszystkie trofea, po które sięgnęła w kończącym się właśnie roku.

Pojedynek pomiędzy Barceloną i Betisem Sewilla miał być godnym zakończeniem 2015 roku dla Katalończyków. Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem sędziego zawodnicy drużyny przyjezdnej zrobili szpaler wychodzącym na boisko gospodarzom, którzy chcieli uczcić pięć zdobytych trofeów w mijającym roku. Nic dziwnego, że podopieczni trenera Luisa Enrique chcieli utrzymać świąteczną atmosferę i nie tylko wygrać to spotkanie, ale też pokazać futbol, który kibice będą oglądać z przyjemnością.

Barca dość długo się rozkręcała i w pierwszych 30 minutach godny uwagi był jedynie strzał Leo Messiego z rzutu wolnego, po którym piłka poszybowała tuż nad poprzeczką. Potem to Betis wziął się do pracy i po akcjach Cejudo czy Ceballosa kibice mogli mieć wrażenie, że świąteczna atmosfera nieco przytłacza mistrzów Hiszpanii. Potem zdarzyło się coś, co zmieniło obraz tego spotkania. Po dośrodkowaniu w pole karne Antonio Adan wypiąstkował piłkę, ale przy okazji znokautował Messiego, trafiając go barkiem w głowę. Zderzenie było przypadkowe, w niczym nie przypominało boiskowej zbrodni Haralda Schumachera z lat 80, ale mimo tego sędzia podyktował rzut karny dla Barcelony. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Neymar i... poślizgnął się oddając strzał. Na szczęście dla gospodarzy piłka odbiła się od poprzeczki i spadła wprost pod nogi szarżującego Rakiticia, a próbujący nie dopuścić do dobitki Heiko Westermann interweniował tak niefortunnie, że strzelił gola samobójczego.

Od tej pory Barcelonie grało się znacznie łatwiej. Już trzy minuty później Adan po raz drugi musiał wyjmować piłkę z siatki. Stało się tak po fenomenalnej dwójkowej akcji Messiego z Neymarem, którą strzałem z bliskiej odległości wykończył Argentyńczyk. Potem wynik meczu na 3:0 mógł podwyższyć Suarez, ale trafił jedynie w boczną siatkę.

Wynik 2:0 wydawał się bezpiecznym wynikiem, ale fani Blaugrany mieli w pamięci niedawny mecz z Deportivo La Coruna, w którym rywale zdołali odrobić straty i ostatecznie doprowadzić do remisu. Zespół Luisa Enrique chciał zapewnić swoich kibiców, że taki scenariusz nie ma prawa się powtórzyć i wystarczyła minuta, żeby pragnienia zmieniły się w gwarancje. Sergio Busquets podał piłkę idealnie w tempo do Luisa Suareza, a ten wygrał pojedynek oko w oko z Adanem i podwyższył wynik meczu na 3:0.

Potem przyszedł czas na odrobinę fajerwerków. Barca totalnie zdominowała rywala, potrafiła trzema-czterema podaniami zupełnie rozmontować defensywę przeciwnika i robiła to z częstotliwością raz na kilka minut. W efekcie co chwilę pod bramką Betisu robiło się bardzo gorąco, a apogeum nastąpiło w okolicach 60 minuty, kiedy Neymar trafił w słupek, a Messi po znakomitym strzale z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. Jakby tego było mało, w 72. minucie Dani Alves również trafił w poprzeczkę po tak zwanym centrostrzale, a chwilę później w poprzeczkę trafił Lionel Messi, znów strzelając na bramkę z rzutu wolnego. Cztery poprzeczki w 15 minut! Czegoś takiego jeszcze na meczach Barcelony nie widzieliśmy.

Żeby po ostatnim gwizdku sędziego w pełni cieszyć się z kolejnego zwycięstwa i niemal idealnego sezonu, Barca w końcowych minutach raz jeszcze wzniosła się na wyżyny futbolowej sztuki i strzeliła czwartą bramkę w tym spotkaniu. Stało się tak po szybkiej i niezwykle efektownej akcji, w której Neymar i Suarez wymienili kilka podań, a ten ostatni z bliskiej odległości wpakował piłkę do siatki i ustalił tym samym wynik meczu na 4:0. A więc Barcelona ma doskonałe warunki do świętowania! I niech świętuje, w końcu sobie na to zasłużyła.


Polecamy