menu

Eliminacje MŚ 2018. Polska lepsza od Danii, choć były nerwy! Lewandowski z hat-trickiem

8 października 2016, 22:36 | KK, JCZ

Eliminacje MŚ 2018. Uff! Polska ma pierwsze zwycięstwo w grupie E. Chociaż po golach Roberta Lewandowskiego było już 3:0, to w końcówce i tak trzeba było drżeć. W powietrzu wisiała katastrofa jak z Kazachstanem. Najpierw Dania zmniejszyła straty dzięki samobójczej bramce Kamila Glika, potem na 2:3 strzelił wprowadzony Yussuf Poulsen. Na szczęście biało-czerwoni wytrzymali do ostatniego gwizdka.

Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
Polska - Dania 3:2
fot. Bartek Syta / Polska Press
1 / 20

[galeria]Przed meczem z Danią wszyscy mogli jeszcze żyć frajerską stratą punktów w spotkaniu z Kazachstanem, kiedy pokarał nas Chiżniczenko, którego wcześniej kojarzono głównie ze średnio udanych występów w Koronie Kielce. To miał być jednak wypadek przy pracy, a prawdziwą wartość piłkarską reprezentacja miała pokazać ze zdecydowanie mocniejszą na papierze Danią. I to jej się udało, choć nie w 100%, ponieważ ponownie byliśmy świadkami dwóch różnych spotkań w wykonaniu reprezentacji.

Z pewnością podopieczni Adama Nawałki po raz kolejny udowodnili, że potrafią grać w piłkę, długimi momentami realizując opracowany niemal do perfekcji pomysł selekcjonera. Szczególnie mogła podobać się gra ofensywna Polaków – w środku pola mądrze piłką operował Piotr Zieliński, obronę rywali wciąż nękał Robert Lewandowski, a Kamil Grosicki… no, Grosicki był TurboGrosikiem do kwadratu. Skrzydłowy reprezentacji biegał, ile miał sił, a tych posiadał zazwyczaj więcej niż Duńczycy. A to jednego minął, a to następnemu założył siatkę, a to w jeszcze innej sytuacji zagrał piętą. W przypadku Grosickiego kluczowe były jednak ostatnie zagrania do partnerów. Skrzydłowy Rennes najpierw zaliczył idealne podanie przy golu Lewandowskiego, później rozkręcił kontratak, po którym padła nieuznana bramka dla Polski (sędzia odgwizdał zagranie ręką u Lewandowskiego), a na koniec zagraniem z fałsza wyłożył piłkę Arkadiuszowi Milikowi, który starł się ze Schmeichelem, a sędzia wskazał na wapno. Jedenastkę pewnie wykorzystał Lewandowski, który znów potwierdził, iż zasługuje na opaskę kapitana reprezentacji. Gwiazdor Bayernu ciągle był pod grą, kończąc mecz z hat-trickiem. Trzeciego gola „Lewy” zdobył tuż po przerwie, jeszcze raz definiując pojęcie „napastnik klasy światowej”.

I dla nas wszystkich najlepiej byłoby, gdyby mecz skończył się właśnie w tym momencie. Do tej chwili bowiem wszystko w grze Polaków wyglądało tak, jak powinno. Obrona była zwarta, a w razie nieudanego zagrania jednego zawodnika drugi był już na miejscu, żeby zaasekurować kolegę. Idealnie było to widać, kiedy na wolną pozycję wychodził Jorgensen, ale Duńczyk – naciskany do końca przez Glika – nie był w stanie oddać groźnego strzału na bramkę strzeżoną przez Łukasza Fabiańskiego. Na dobrą sprawę przez całą pierwszą połowę „Fabian” nie miał zbyt wiele roboty. A to musiał trochę pokopać z kolegami z defensywy, a to wyłapać dwa dośrodkowania na krzyż. Generalnie nudy.

Wszystko posypało się jednak chwilę po zdobyciu przez zespół Nawałki trzeciego gola. Wtedy nastąpiło coś niespodziewanego, bo nie wszyscy kibice skończyli się jeszcze cieszyć z hat-tricka Lewandowskiego, a Fabiański musiał już wyjąć piłkę z siatki. Golkiper reprezentacji dał się zaskoczyć… Kamilowi Glikowi, który niefortunnie zagrał głową. I właśnie ten swojak zapoczątkował początek problemów reprezentacji w meczu. Zawodnicy Nawałki nie byli w stanie grać tak efektownie jak w pierwszej części meczu i w końcu do głosu doszli Duńczycy. Nadzieję na wywiezienie z Warszawy puntu przywrócił gościom Poulsen, który najpierw huknął z ostrego kąta (to jeszcze Fabiański wyciągnął), a później zdobył kontaktowego gola, zachowując się najprzytomniej w zamieszaniu w polu karnym. Biało-czerwoni nie byli w stanie odpowiedzieć na ataki rezerwowego reprezentacji Danii, ale od tego momentu zagrali na tyle konsekwentnie w defensywie, że do ostatniego gwizdka wybronili jednobramkowe prowadzenie. Z tego należy się cieszyć, choć nie da się ukryć, że do poprawy jest jeszcze dużo.

[b]Zobacz także:[/b]


[b]Memy o Polska - Dania: Pojawia się i znika, taka rola Grosika! [GALERIA][/b]
[b]VIPy na meczu Polska - Dania [ZDJĘCIA][/b]
[b]Zdjęcia z meczu Polska - Dania [GALERIA]

MŚ 2018 w GOL24


Więcej o MŚ 2018 - newsy, wyniki, terminarze, tabele

Te stadiony powstaną niebawem w Polsce [GALERIA]

Najlepsze piłkarskie newsy - polub nas!


Polecamy