menu

PKO Ekstraklasa. Beniaminek zaskoczył lidera! Raków Częstochowa pokonał w Szczecinie Pogoń

5 października 2019, 16:55 | Jakub Lisowski

PKO Ekstraklasa. Niespodzianka w pierwszym sobotnim spotkaniu 11. kolejki. W Szczecinie prowadząca w tabeli Pogoń przegrała 1:2 z Rakowem Częstochowa. Zwycięskiego gola strzelił rozgrywający drugi mecz w Ekstraklasie Kamil Kościelny. Na trybunach modernizowanego stadionu zasiadło 3672 kibiców.

Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
Raków Częstochowa pokonał liderującą w lidze Pogoń
fot. Sebastian Wolosz/ Polska Press
1 / 8

PKO Ekstraklasa: Pogoń Szczecin - Raków Częstochowa 1:2


[przycisk_galeria]
Tego w Szczecinie jeszcze nie było. W pierwszym kwadransie padły aż trzy bramki. Raków zaatakował zaraz po wznowieniu gry, ale jego atak skończył się odgwizdaniem spalonego. Pogoń odpowiedziała i to mogło solidnie zaboleć gości. Akcja prawym skrzydłem, dogranie na szósty metr, a tam Srdan Spiridonovic dołożył nogę i zdobył gola. Wydawało się, że Pogoń całkowicie przejmie inicjatywę na boisku, że będzie mogła grać szybko i będzie tworzyć sytuacje bramkowe. Nim jednak gospodarze zorganizowali kolejny atak już był remis. Błąd przy wyprowadzaniu piłki zakończył się kontrą częstochowian. Były błędy w kryciu, fart Felicio Brown Forbesa i pech Dante Stipicy. Piłka wturlała się do siatki, a sędziowie sprawdzali, czy gol padł prawidłowo. Padł.

Pogoń nie zdążyła się otrząsnąć, a już było 1:2. Tym razem po rzucie rożnym wrzutkę na drugim słupku „zamknął” Kamil Kościelny. Trener Kosta Runjaic mógł się jedynie złapać za głowę, bo w tygodniu poprzedzającym spotkanie drużyna Portowców poświęciła dużo czasu na ćwiczenie zachowania przy stałych fragmentach gry – zarówno ofensywnych, jak i defensywnych.

Minuty płynęły a Pogoń nie potrafiła się odbudować na boisku. To goście wyglądali na drużynę lepiej zorganizowaną. Mogło to trochę dziwić, bo przecież Runjaic po dłuższej przerwie mógł wystawić tę samą jedenastkę, co w poprzednim spotkaniu. Wyraźnie jednak brakowało jakiejś dobrej akcji – zespołowej lub indywidualnej – na przebudzenie. Dobrym impulsem mogła być udana interwencja Stipicy po strzale z wolnego, ale nic takiego nie nastąpiło. Runjaic nie czekał i już pod koniec pierwszej połowy przeprowadził zmianę. Kozłem ofiarnym słabej postawy zespołu w linii pomocy został Marcin Listkowski. Oczekiwania po występie akurat tego piłkarza były większe, bo przecież w poprzednim sezonie grał w Rakowie i wywalczył z nim awans. Na blisko dwuletnią kadencję szkoleniowca w Szczecinie była to jedna z najbardziej kontrowersyjnych decyzji personalnych.

Drugą połowę Pogoń zaczęła od ataków. Szybko w bramkowej sytuacji znalazł się Buksa, ale przestrzelił. Celnie, ale za słabo z wolnego uderzył Kozulj, a goście odpowiedzieli strzałem Bartla. Mecz nabrał tempa, a kibice czekali na wyrównującą bramkę. Nic jednak nie chciało wpaść do siatki mimo kolejnych prób (Buksa, Kozulj).

Pogoń grała wolno, schematycznie, piłkarze zamiast grać z pierwszej piłki to grali na dwa kontakty. Wszystko było po myśli Rakowa, który bez specjalnego wysiłku utrzymywał prowadzenie.

W ostatnim kwadransie grę Pogoni próbował ożywić Adam Frączczak. Nic on i jego koledzy nie wskórali. Po słabym występie gospodarzy - Raków wygrał w pełni zasłużenie.

Piłkarz meczu: Felicio Brown Forbes
Atrakcyjność meczu: 5/10

[xlink]788d4774-a993-6b67-51d5-6fdb22a3c15e,6426dc67-3c16-87b5-afe7-3169740e4b26[/xlink]


Polecamy