menu

Poziom w hicie to katastrofa, a piłkarze Śląska powinni zapłacić klubowi odszkodowanie!

28 kwietnia, 14:30 | Andrzej Grajewski

Zadzwonił do mnie kolega z pytaniem – bo w gronie przyjaciół robią zakłady – kto zostanie mistrzem Polski. Zgodnie z własnym sumieniem, odmówiłem udzielenia odpowiedzi, gdyż naprawdę nie mam pojęcia. Obecny sezon z pewnością trzyma w napięciu, ale jest bardzo, bardzo dziwny. A skoro tak, to i na finiszu możemy być świadkami rozstrzygnięć zupełnie nieoczekiwanych...

Fot. Mecz Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów.
Fot. Mecz Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów.
fot. PAP/MACIEJ KULCZYNSKI

Już zresztą sytuacja w tabeli jest bardzo interesująca, po piątkowym meczu na tak zwanym szczycie jest więcej niewiadomych niż było przed starciem Jagiellonii z Pogonią. Mecz nie rozczarował nikogo wynikiem, remis był sprawiedliwy, za to poziom – daleki od oczekiwanego. To zresztą mało powiedziane, bo według mnie był katastrofalny. Gołym okiem widać, że panowie piłkarze są już zmęczeni. Nie wiem tylko, czy dlatego, że dostają w klubach tyle pieniędzy, że nie mogą potem unieść do domów, czy z jakiegoś innego powodu? W każdym razie wielu już ma dosyć piłki i dla nich sezon powinien się skończyć; woleliby już płatne – a jakże! – wakacje.

Gdy ogląda się mecze lig zagranicznych, nawet te na zapleczu tamtejszych najwyższych klas - pole gry jest skracane, taktyka żelazna, podobnie jak fizyczna forma zawodników. U nas – nawet w tak zwanym hicie – walka niczym na podwórku rozgrywała się na całym boisku; jak murawa jest długa i szeroka. Obu stronom brakowało konsekwencji w realizacji planu, oba zespoły długimi momentami przypominały bokserów po nokdaunie. Tymczasem do mety jeszcze kilka kolejek. Zastanawiam się więc, jak nasza czołówka zniesie takie obciążenie? A Pogoń ma przecież po drodze jeszcze finał Pucharu Polski...

Jeszcze większy dramat wydarzył się we Wrocławiu, gdzie Śląsk przegrywał już 0:3 z zespołem w gruncie rzeczy już zdegradowanym. Kibice przecierali oczy ze zdumienia, że wrocławianie jeszcze niedawno mieli szansę na tytuł mistrza Polski. Z taką grą jak przez większość starcia z Ruchem mieliby bowiem problem z utrzymaniem się w ekstraklasie...

Czy trener Jacek Magiera zdoła pozbierać na finiszu drużynę, która znalazła się w rozsypce oczywiście nie wiemy, wiemy natomiast, że Śląsk ma dwóch piłkarzy, którzy powinni się nad sobą i swoimi karierami poważnie zastanowić. To Mateusz Żukowski i Patryk Klimala, którzy znajdując się w bardzo dogodnych sytuacjach, nie pomogli swojemu klubowi. Ba, oni wręcz wyrządzili mu krzywdę. W przypadku zwycięstwa drużyny z Wrocławia - a tak by się przecież stało, gdyby obaj wykorzystali bramkowe okazje - Śląsk miałby 54 punkty, byłby tuż za plecami Jagiellonii i miałby wielką szansę na to, żeby na finiszu ugrać coś wielkiego dla swojej historii i budżetu, dla miasta i dla wszystkich kibiców.

Okazało się jednak, że obaj zawodnicy nie potrafią zachować się w polu karnym przeciwnika jak na zawodowców przystało. Zastanawiam się zatem za co klub płaci im, jak przeczytałem, naprawdę wielkie pieniądze. Po prawdzie przecież, to obu tych nieudaczników Śląsk powinien teraz pozwać o wypłatę odszkodowania za utracone premie, które za najwyższe lokaty w lidze płaci Ekstraklasa SA, a nie dokładać im kolejne raty kontraktowe...

[polecany]26244201[/polecany]


Polecamy