menu

Niepokój w Pogoni Szczecin przed startem nowego sezonu

15 sierpnia 2012, 15:14 | Michał Karaimow

Pogoń Szczecin po 5 letniej banicji w końcu zagości w ekstraklasie. Nadzieje szczecińskich kibiców sięgają wieloletniej przygody na tym poziomie rozgrywek. Niestety przedsezonowe sparingi nie mogą napawać optymizmem. Pogoń będąc w takiej formie, jaką prezentuje w okresie przygotowawczym będzie walczyła o utrzymanie.

Czy Pogoń Szczecin będzie walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie?
Czy Pogoń Szczecin będzie walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie?
fot. Piotr Jarmułowicz

Po wywalczeniu awansu do ekstraklasy do zespołu dołączyli Grzegorz Bonin, Mouhamadou Traore, Maciej Dąbrowski oraz Dusan Pernis, z którym w klubie wiąże się duże nadzieje. Zatrudniono także nowego szkoleniowca. Dla 30-letniego Artura Skowronka będzie to debiutancki sezon na tym szczeblu rozgrywek. Jednocześnie będzie to najmłodszy trener w ekstraklasie. Po stronie strat należy zapisać Sotirovicia (wydaje się być najlepszym zawodnikiem spośród tych, którzy opuścili Pogoń przed sezonem), Mandrysza, Matuszczyka, Łuszkiewicza, Williamsa, Wólkiewicza oraz trenera Tarasiewicza.

Zarząd na razie bezskutecznie próbuje rozwiązać kontrakty z Dawidem Kucharskim oraz Marcinem Klattem. Nie można zatem powiedzieć, że Pogoń przed sezonem została osłabiona. Tak naprawdę żaden znaczący zawodnik ze Szczecina nie wyjechał. Nawet wspomniany Sotirović strzelał raz na kilka miesięcy. Trzeba mu jednak oddać, że zawsze robił to w kluczowych momentach i, że bez jego bramek tego awansu pewnie by nie było.

Patrząc na skład Pogoni wydaje się, że zespół ten powinien bez większych problemów zająć na koniec sezonu bezpieczne miejsce w końcowej tabeli. W zespole jest wielu zawodników, którzy byli kluczowymi postaciami w ekstraklasie reprezentując barwy różnych klubów. Żeby wspomnieć tylko o Edim, Hernanim, Budce, Boninie, Kolendowiczu, czy Ławie. Jednak już w pierwszej lidze coś nie zagrało. „Duma Pomorza” momentami grał fatalnie. Wywalczyła awans z ogromnym trudem. Wtedy mówiono jednak, że to jest skład na ekstraklasę. W pierwszej lidze potrzebna jest walka, a umiejętności schodzą na dalszy plan. Zapewniano, że Pogoń dysponuje piłkarzami na środek tabeli w najwyższej klasie rozgrywkowej, że tam będzie z tym składem zdecydowanie łatwiej.

Kibice domagali się wzmocnienia obrony i zakupu bramkostrzelnego napastnika. Formacja defensywna doczekała się jednego wzmocnienia w postaci Macieja Dąbrowskiego. Piłkarz jak na 1. ligę solidny, lecz nie wiadomo było, czy odnajdzie się ekstraklasowych realiach. Napastnika też sprowadzono, ale o Traore na razie za wiele dobrego powiedzieć nie można. Na pewno nie są to wzmocnienia jakich oczekiwali fani.

Pierwszy sparing „Portowcy” rozegrali na obozie w Gniewinie z Omonią Nikozja. Początek przygotowań do sezonu, rywal solidny. Wydawało się, że może być ciężko o dobry wynik. Po początkowym naporze Cypryjczyków i ich bramce w 11. minucie to Pogoń ruszyła do ataków. W 23. minucie sędzia podyktował rzut karny za zagranie ręką jednego z obrońców. „Jedenastkę” pewnie wykorzystał kapitan Bartosz Ława. W dalszej części meczu szczecinianie stworzyli sobie kilka ciekawych okazji i będąc odrobinę skuteczniejszym mogli zakończyć swój pierwszy sparing zwycięstwem. Całkiem nieźle radziła sobie również linia obrony, choć pewne mankamenty były wciąż widoczne. Grę kontrolną można było jednak zapisać na plus. Postawa piłkarzy dawała nadzieję na to, że wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Dwa następne mecze Pogoń rozegrała jednego dnia. Trener Skowronek w obu spotkaniach chciał wystawić dwie równorzędne jedenastki. Pierwsza zagrała z Cartusią Kartuzy. Nieoczekiwanie spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Pogoń wyraźnie przeważała, stwarzając sobie wiele dobrych okazji w tym meczu. Szwankowała skuteczność jednak na tym etapie przygotowań można to zrozumieć. Kilka godzin po tym spotkaniu na boisko wybiegła druga jedenastka, która stanęła naprzeciwko Cracovii. Ten mecz również nie przyniósł bramek choć sytuacji nie brakowało. Najlepszą zmarnował Edi, nie strzelając rzutu karnego w 29. minucie meczu. Trzeba oddać jednak „Pasom”, że byli równorzędnym przeciwnikiem. W końcówce mocno przycisnęli i powinni strzelić przynajmniej jedną bramkę. Po rozegraniu trzech sparingów rzucały się w oczy dwie rzeczy: niezła postawa obrony oraz brak skuteczności.

Następny mecz miał być bardzo dobrym sprawdzianem tego, co piłkarze wypracowali podczas dotychczasowego zgrupowania. Przeciwnikiem był bowiem drugi z beniaminków ekstraklasy. To był bardzo dziwny mecz. Piast wyszedł na prowadzenie w 15. minucie za sprawą króla strzelców pierwszoligowych rozgrywek Wojciecha Kędziory. Przez całą pierwszą połowę to Pogoń atakowała stwarzając sobie mnóstwo okazji. W dalszym ciągu zawodziła jednak skuteczność. Piast atakował z rzadka. Na początku drugiej połowy do wyrównania doprowadził Estończyk Mosnikov. Jednak to co się działo później wystawia fatalną ocenę obronie oraz bramkarzowi. Pogoń straciła jeszcze trzy bramki. Każda po fatalnym błędzie, któregoś z zawodników. Trafiali kolejno Kędziora i dwa razy Ruben Jurado. W końcówce strzelił jeszcze Djousse, ale końcowy wynik 2:4 budził niepokój. Inna sprawa, że gdyby gracze ze Szczecina wykorzystywali chociaż co drugą dobrą sytuację w tym meczu to Piast schodziłby z boiska pokonany.

Tego samego dnia Pogoń zagrała jeszcze z Gryfem Słupsk wygrywając 4:0. Dwie bramki z rzutów karnych strzelił Traore, po jednej dołożyli Bonin i Pogorzelczyk. „Portowcy” wygrali pewnie, ale przy stanie 0:0 to Gryf powinien wyjść na prowadzenie. Później piłkarze ze Słupska również potrafili stwarzać zagrożenie pod bramką strzeżoną przez Janukiewicza, a w dalszej części meczu przez Rudnickiego.

Trzy dni później Pogoń ograła Gryfa Wejherowo 2:0. Styl gry pozostawiał wiele do życzenia jednak zwycięstwo zapewnili w drugiej połowie Donald Djousse i Radosław Wiśniewski.

Kolejnym przeciwnikiem była Flota Świnoujście. Zespół, z którym Pogoni zawsze bardzo ciężko się grało. Tym razem było podobnie. Mimo tego, że Pogoń objęła prowadzenie w 69. minucie po strzale Djousse to wypuściła zwycięstwo z rąk za sprawą Przemysława Pietruszki i Bartosza Fabiniaka. Pierwszy za długo bawił się z piłką we własnym polu karnym, stracił ją czym dopuścił do wyrównania przez „Wyspiarzy” stanu meczu. Drugi fatalnie się ustawił i przepuścił strzał z ok. 40 metrów w 87. minucie. Drużyna ze Szczecina przegrywając ten sparing, dała do zrozumienia, że z formą zespołu wcale nie jest lepiej, niż w tak słabej przecież rundzie wiosennej. Sparing z Flotą był generalnym sprawdzianem przed pierwszym meczem w Pucharze Polski.

Pucharowe zmagania Pogoń zaczynała w Grudziądzu. Po ewentualnym przejściu Olimpii na „Portowców” czekał już Lech Poznań, a więc dla kibiców rywal szczególny. Niestety na mecz z „Kolejorzem” trzeba będzie jeszcze poczekać, bo piłkarze wrócili z Grudziądza na tarczy. Znowu widoczny był przede wszystkim brak skuteczności. W ciągu regulaminowych 90 minut Pogoń stworzyła sobie kilka okazji jednak znowu żadnej nie udało się wykorzystać. „Duma Pomorza” przegrała po rzucie karnym podyktowanym w dogrywce po rzekomym faulu Emila Nolla na Adamie Cieślińskim. Sam poszkodowany wykorzystał „jedenastkę” choć trzeba przyznać, że sędzia popełnił duży błąd dyktując w tej sytuacji „wapno”. Nie mniej jednak Pogoń znowu zawiodła. Z całym szacunkiem dla grudziądzan, ale z takim przeciwnikiem mimo wszystko powinna sobie bez większych problemów poradzić.

Sparing z wydawało się rozpadającym GKS Bełchatów miał pokazać czy rzeczywiście jest tak źle, czy może wszystko idzie ku lepszemu. Wynik nie pozostawił złudzeń. Drużyna, która musiała drżeć o byt w ekstraklasie, która jest typowana do spadku ograła „Portowców” 3:0. Wynik dramatyczny. Widzieliśmy wszyscy w tamtym sezonie jaka nasza liga jest słaba. Pogoń przegrała 3:0 z jedną ze słabszych ekip poprzedniego sezonu. Niby to tylko sparing, ale trzeba przyznać, że taki wynik osiągnięty przed startem sezonu nie daje jakichkolwiek nadziei na dobrą grę w lidze. Pierwsza połowa była fatalna. Za drugą drużyna zebrała pochwały od trenera Skowronka, który twierdził, że tak grającą Pogoń, chce oglądać w lidze. Może i po przerwie gra najgorsza nie była, ale zarówno pierwszą, jak i drugą połowę Pogoń przegrała, nie strzelając ani jednej bramki. Najbardziej martwi postawa obrony, która wydaje się być cała do wymiany.

To jednak nie koniec gier kontrolnych z ekstraklasowymi zespołami. Zespół zagrał kolejny sparing z Górnikiem Zabrze. Gładka porażka 2:0, forma, co najmniej niepokojąca. Tak można ten mecz w skrócie opisać. Również nie najlepszy debiut nowego bramkarza. Dusan Pernis przepuścił obie bramki, a jedna po części obciąża jego konto. Z mocniejszymi rywalami Pogoń seryjnie traci bramki, natomiast nie strzela ich wcale. Liga tuż, tuż, a w zespole nic nie funkcjonuje jak należy. Obrońcy dopuszczają do utraty głupich goli zaś napastnicy ich nie strzelają. Wniosek może być tylko jeden. Szykuje się ciężka walka o utrzymanie.

11 sierpnia miał być świętem dla kibiców. Na Twardowskiego miał przyjechać poznański Lech. Niestety przyjechała Kotwica Kołobrzeg w dodatku w fatalnej dyspozycji. To był ostatni sparing „Portowców” przed startem ekstraklasowych rozgrywek. Mecz bez historii. Pogoń wygrała 5:0, a gracze z Kołobrzegu głównie statystowali. Artur Skowronek nie był do końca zadowolony, gdyż mimo strzelenia przez zespół pięciu bramek, po raz kolejny w oczy rzucała się fatalna skuteczność. Weźmy takiego Donalda Djousse. Chłopak strzela dwie bramki, ale w tym samym meczu marnuje kolejne cztery sytuacje, które wykorzystałaby większość z nas. Tutaj coś wpadło, bo przeciwnik był taki jaki był. W ekstraklasie tylu sytuacji nie będzie. Chcąc myśleć o wygrywaniu, trzeba będzie wykorzystywać to, co się nadarzy. Oprócz Djousse trafił jeszcze dwa razy Traore i raz Mosnikov.

Podsumowując Pogoń podczas okresu przygotowawczego potrafiła wygrywać tylko z zespołami z niższych lig. Rozegrała 3 spotkania z przeciętnymi zespołami z ekstraklasy wszystkie przegrywając, w dodatku z ogólnym stosunkiem bramkowym aż 2:9! Bilans wszystkich sparingów to 3 zwycięstwa, 3 remisy i 4 porażki. Dochodzi do tego także 1 porażka w Pucharze Polski. Zatem patrząc na klasę rywali, jest to bilans fatalny.

Do tego dochodzi jeszcze kontuzja kapitana Bartosza Ławy. Diagnoza postawiona przez lekarzy mówi o 3 miesiącach rozbratu z piłką. Patrząc jednak na jego formę podczas gier kontrolnych, nie można w tej chwili mówić o osłabieniu. Zdecydowanie lepiej wypadł szykowany na jego pozycję Mosnikov. Na pochwały za formę podczas okresu przygotowawczego zasługują również Edi, Akahoshi i mimo wszystko Djousse z zastrzeżeniem jednak, że po prostu musi poprawić skuteczność. Przebłyski miał też Kolendowicz. Jednak to zdecydowanie za mało jeśli Pogoń marzy o utrzymaniu. Do startu ligi pozostały już tylko godziny. Nie wiadomo czy reszta piłkarzy zdąży wypracować formę na początek ekstraklasowych rozgrywek, a jest to jedyna nadzieja kibiców, gdyż temat transferów w szczecińskim klubie został już definitywnie zamknięty.