menu

Nice 1 liga. Chojniczanka zagubiona w Puszczy. Start dla beniaminka z Niepołomic!

29 lipca 2017, 18:51 | Jakub Podsiadło

Nice 1 liga. Kolejna niespodzianka w 1. kolejce nowego sezonu. Powracająca Puszcza Niepołomice gładko rozprawiła się z Chojniczanką Chojnice, która w poprzedniej edycji do końca walczyła o Ekstraklasę, wygrywając z nią 2:0 (1:0). Przed przerwą do siatki dość szczęśliwie trafił Marcin Stefanik, a po zmianie stron kapitalną "angielką" w stylu wielkiego Zlatana trafił Dawid Ryndak.

Puszcza wygrała z Chojniczanką 2:0
Puszcza wygrała z Chojniczanką 2:0
fot. Fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press

Historia Puszczy zatoczyła koło, ale niepełne. Był rok 2013, gdy drużyna z Małopolski przebojem wdarła się do pierwszej ligi. Zaczęła sezon porażką w Bełchatowie, żeby drugi mecz „u siebie” zagrać z Chojniczanką. Cudzysłów wziął się z tego, że rozpadający się stadion w Niepołomicach musiał zostać błyskawicznie przystosowany do pierwszoligowych warunków. Sama Puszcza była zmuszona na moment przenieść się na obiekt Hutnika w Nowej Hucie. Organizacja tamtego meczu pozostawiała wiele do życzenia, a kibiców na trybunach była garstka. Dzisiaj Puszcza znowu zagrała z Chojniczanką na początek sezonu u siebie, jednak zmieniło się wiele, jeśli nie wszystko. W Niepołomicach od trzech lat stoi już nowoczesny stadion, a gromadką utalentowanych piłkarzy wspieranych przez kilku rutyniarzy dowodzi Tomasz Tułacz.

Na lepsze zmieniła się też mentalność zarządu, który zachłysnął się awansem sprzed czterech lat i gorzko tego pożałował. Po spadku z pierwszej ligi w Puszczy bez żalu pożegnano się z przepłaconymi weteranami, jak Zbigniew Zakrzewski albo Piotr Madejski. Zamiast tego drużynie zapewniono stały dopływ świeżej krwi. Utalentowaną młodzież w osobach Macieja Domańskiego i Michała Czarnego zdołano uchronić przed zakusami agentów z wyższych lig. Tyłów pilnował doświadczony Piotr Stawarczyk i dlatego w zeszłym sezonie wszystko zagrało jak świetnie rozumiejąca się orkiestra. W efekcie prezes Małopolskiego ZPN Ryszard Niemiec mógł przed dzisiejszym meczem wręczyć gospodarzom puchar za awans. Jeśli już mowa o pucharach, to warto przypomnieć, jakie spustoszenie siała Puszcza w rozgrywkach Pucharu Polski w zeszłym sezonie. Z Niepołomic pobite wyjechały Korona Kielce i Lechia Gdańsk; triumfalny marsz drugoligowca zatrzymał się dopiero na Pogoni Szczecin.

Będzie trudno się utrzymać w tej lidze – kręcili głowami starsi kibice Puszczy jeszcze przed pierwszym gwizdkiem. I to nie tylko dlatego, że tym razem niepołomiczanie przedwcześnie pożegnali się z pucharem po porażce z GKS Tychy. Wszyscy dobrze pamiętają toporny futbol drużyny Dariusza Wójtowicza, która nie zdołała uratować pierwszej ligi dla Niepołomic. Dzisiaj gospodarze wcześnie dali do zrozumienia, że będą strzelać więcej goli niż tamta drużyna. Chojniczanka szybko pożałowała, że w 10. minucie wybiła piłkę na rzut rożny. Piłkarze Puszczy uformowali coś na kształt legendarnej „szarańczy” Marka Motyki i w wielkim bałaganie przy bliższym słupku strzelili gola. Piłka po plecach debiutanta Marcina Stefanika zaskoczyła Radosława Janukiewicza i bramkarski wyjadacz mógł tylko wstydzić się za to, że jej nie sięgnął. W pierwszej połowie oprócz strzelca gola dobrze zaprezentował się Bartosz Żurek. Były legionista oprócz młodego wieku miał do zaoferowania odkurzone umiejętności, wcześniej zgubione gdzieś między licznymi kontuzjami.

Jak na niedawnego kopciuszka pierwszej ligi, Chojniczanka rozczarowująco nie była w stanie nawet powalczyć o wyrównanie. Najbliżej gola była po półgodzinie gry, gdy Paweł Zawistowski ze stojącej piłki pomylił się o centymetry. Potem zamiast sytuacji oglądaliśmy głównie żółte kartki. Do gwizdka na przerwę Sebastian Jarzębak pokazał ich aż pięć – trzy zawodnikom Puszczy, a dwie Chojniczanki. Z boiskowego marazmu sześciuset kibiców wyrwał dopiero Dawid Ryndak. I to jak – kolejny debiutant wykończył dośrodkowanie piękną „angielką” w stylu Zlatana Ibrahimovicia.

Bezsilność drużyny Krzysztofa Bredego z trybun oglądał Michał Probierz, czyli były przełożony nowego szkoleniowca drużyny z Chojnic. Nauka fachu w Lechii i Jagiellonii niczego dzisiaj Bredemu nie dała, bo Chojniczanka bezskutecznie szukała kontaktu z Puszczą. Paweł Zawistowski tylko przetestował refleks Marcina Staniszewskiego z dystansu. Tymczasem Puszcza dwa razy była bliżej trzeciego gola i pewnie by jeszcze dobiła gości, gdyby nie refleks Janukiewicza i pudło doświadczonego Dawida Nowaka w samej końcówce. Po zasłużonym, ale niespodziewanym zwycięstwie Puszcza czeka na powtórkę z II ligi, czyli niedzielny mecz z Rakowem Częstochowa. I na coś jeszcze - klub z Niepołomic musi zamontować na stadionie jupitery. Ich wysokość jest uzależniona od decyzji konserwatora zabytków. Zanim sztuczne światło zaświeci w Niepołomicach, klub musi dopilnować, że maszty nie przysłonią… niepołomickiego zamku.

Piłkarz meczu: Marcin Stefanik
Atrakcyjność meczu: 6/10

1. LIGA w GOL24


Więcej o 1. LIDZE - newsy, wyniki, terminarz, tabela, strzelcy

TOP 10 polskich napastników [RANKING]


Polecamy