menu

Widzew. Nie ma kto kierować drugą linią drużyny

27 marca 2018, 13:00 | Jan Hofman

Tylko sześć drużyn zdołało rozegrać wszystkie, czyli trzy mecze rundy wiosennej piłkarskiej trzeciej ligi W tym gronie jest Widzew.


fot.

Łodzianie rozpoczęli drugą część sezonu niezbyt efektownie. Dwa zwycięstwa (po 2:0 z Victorią Sulejówek i Wartą Sieradz) oraz porażka 1:2 ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki nie mogą dawać kibicom pełnej satysfakcji. Nie ma się jednak co dziwić, wszak oczekiwania wobec drużyny z al. Piłsudskiego były znacznie większe.

Z drugiej jednak strony, z zespołów które rozegrały wszystkie mecze, Widzew zaliczył najlepszy start w drugiej części sezonu. Sokół Ostróda, wprawdzie nie przegrał, ale wywalczył pięć punktów. Po cztery punkty dopisały do swojego dorobku: Ursus Warszawa, Pelikan Łowicz i ŁKS Łomża. Tylko jedno oczko zdołali wywalczyć piłkarze Finishparkietu Drwęcy Nowe Miasto Lubawskie.

Warto jeszcze na chwilę wrócić do zwycięskiej potyczki widzewiaków w Sieradzu. Trener Franciszek Smuda, po wpadce w Nowym Dworze Mazowieckim, zdecydował się na kilka zmian w składzie. Oczywiście jedna była wymuszona bowiem Marcin Kozłowski musiał pauzować za kartki. Miejsce w podstawowym składzie stracili Aleksander Kwiek i Daniel Mąka. Widać, że szkoleniowiec nadal szuka optymalnego ustawienia środkowej linii, ale idzie to szalenie trudno. Żaden z piłkarzy, którzy grali dotychczas w pomocy, nie zaprezentował dyspozycji, która gwarantowałaby prowadzenie płynnych i groźnych akcji przez drużynę RTS. Widać to było ewidentnie w ostatnim spotkaniu, kiedy to łodzianie zdobyli obydwie bramki po stałych fragmentach gry. Dobrze, że w tym dniu widzewiacy trafili na surowych piłkarsko i słabych technicznie rywali, dzięki czemu zdobywanie goli przyszło znacznie łatwiej.

Wychodzi na to, że Smuda nie ma w zespole klasycznego środkowego, który mógłby kierować poczynaniami ofensywnymi swoich kolegów.


Polecamy