menu

Liverpool z dwoma golami zapasu. Kolejny beznadziejny mecz Manchesteru United

10 marca 2016, 22:55 | Piotr Bernaciak

W pierwszym meczu 1/8 finału Ligi Europy Liverpool pokonał u siebie Manchester United 2:0. Bramki zdobyli Daniel Sturridge i Roberto Firmino.

Obie drużyny, jak powszechnie wiadomo, są w tym sezonie trapione licznymi problemami. Nie zachwyca ich pozycja w tabeli Premier League (Manchester United zajmuje 6. miejsce, Liverpool jest o jedną pozycję niżej). Może się okazać, że ich jedyną przepustką do gry w europejskich pucharach w przyszłym sezonie będzie zwycięstwo w Lidze Europy. Wydaje się, że na ten moment jest to jedyna droga do Ligi Mistrzów dla tych drużyn. Dlatego żadna z ekip nie chciała lekceważyć dzisiejszego starcia. Mecz obie drużyny rozpoczęły w możliwie optymalnych składach.

W spotkanie o wiele lepiej weszli podopieczni Jurgena Kloppa. Przez pierwsze 20 minut zawodnicy z Manchesteru mieli jedną okazję po rzucie wolnym wykonywanym przez Juana Matę, dobrym wyjściem z bramki popisał się Simon Mignolet. Właśnie w 20. minucie meczu gospodarze wyszli na prowadzenie. Zdaniem arbitra Carlosa Vellasco Carballo w polu karnym faulowany był Nathaniel Clyne. Była to dość kontrowersyjna decyzja, nawet sam obrońca nie liczył na odgwizdanie jedenastki po kontakcie z Memphisem Depayem. Holender został jednak ukarany żółtą kartką, a gospodarze stanęli przed szansą objęcia prowadzenia w spotkaniu. Daniel Sturridge nie pomylił się z rzutu karnego, jego mocny strzał w lewą stronę bramki był bliski obronienia przez Davida De Geę, Hiszpan jednak był spóźniony o kilkanaście centymetrów. Liverpool zdobył zasłużone prowadzenie.

Dalsza część pierwszej połowy stała pod znakiem dalszych ataków The Reds, a stuprocentowych okazji nie wykorzystali Daniel Sturridge i Roberto Firmino. Szczególnie okazja tego drugiego była wyśmienita, jednak przytomnie z bramki wyszedł David De Gea, skracając kąt uderzenia i ostatecznie wybijając strzał Brazylijczyka poza pole gry. Mimo naporu Liverpoolu do przerwy wynik pozostawał bez zmian. Gospodarze prowadzili zasłużenie.

Na drugą połowę nie wyszedł Marcus Rashford, którego zmienił Michael Carrick. Ta część spotkania rozpoczęła się także od naporu piłkarzy z Merseyside, którzy raz po raz zagrażali bramce Manchesteru United. Pierwszy celny strzał gości padł dopiero po przerwie, a lekkie uderzenie sprzed pola karnego Morgana Schneiderlina bez problemów wyłapał Simon Mignolet.

Gospodarze w drugiej połowie wcale nie wyglądali gorzej, a na uwagę zasługiwała przede wszystkim gra Adama Lallany, który był aktywny na obu skrzydłach, często atakował i dośrodkowywał w pole karne, gdzie brakowało jednak efektywności, jego zagrania były jednak niecelne. To się jednak zmieniło, gdy po jednym z jego zagrań błąd popełnił Michael Carrick. Zawodnik United za wcześnie poddał się w walce o piłkę, co pozwoliło Lallanie przejąć futbolówkę i posłać ją pod nogi lepiej ustawionego Roberto Firmino, który z najbliższej odległości zdobył gola mocnym strzałem przy krótkim słupku.

Po utracie drugiej bramki zawodnicy Louisa Van Gaala walczyli głównie o zdobycie chociaż jednej bramki, która stawiałaby ich w trochę lepszej sytuacji przed rewanżem na Old Trafford za tydzień. Piłkarze The Reds jednak bronili się bardzo umiejętnie i nie dali przeciwnikom strzelić gola, do końca spotkania utrzymując czyste konto. W szeregach Liverpoolu było widać dzisiaj pewność siebie, która zaowocowała bezbłędną postawą w defensywie. Przez cały mecz Manchester United nie zdołał nawet wywalczyć rzutu rożnego, co świadczy o świetnym występie linii obrony.

Ostatecznie Liverpool pokonał Manchester United 2:0 i jest w świetnej sytuacji przed rewanżem na Old Trafford w Manchesterze za tydzień. Mimo wszystko jednak na pewno będzie ciekawie, bowiem Czerwone Diabły będą chciały zmazać plamę sprzed tygodnia, możemy więc liczyć na wielkie emocje w rewanżu.


Polecamy