menu

Piłkarze Lecha po meczu z Jagiellonią: To katastrofalny moment (WYPOWIEDZI)

20 września 2015, 22:06 | Jakub Laskowski

Niedzielna porażka z Jagiellonią była piątą z rzędu w tym sezonie dla aktualnego mistrza Polski - Lecha Poznań. Tym samym po 9 kolejkach "Kolejorz", z dorobkiem zaledwie 4 punktów, okupuje ostatnie miejsce w ligowej tabeli. Lechici w pomeczowych wypowiedziach nie kryli swojego rozgoryczenia.

Jagiellonia Białystok - Lech Poznań
Jagiellonia Białystok - Lech Poznań
fot. WOJCIECH WOJTKIELEWICZ / POLSKA PRESS

Dawid Kownacki: Nie wiem, co mam powiedzieć. Nie chcę używać brzydkich słów przed kamerami, bo to nie wypada, ale tylko takie się nasuwają. Na pewno w naszych szeregach nie zabrakło zaangażowania i walki, których nie było w poprzednich meczach. Nie stworzyliśmy sobie żadnej sytuacji, a gdy tak się dzieję, trudno żebyśmy wygrywali. Przed meczem nie staraliśmy się myśleć, na którym jesteśmy miejscu. W naszym wypadku to jest katastrofa, ale nie możemy patrzeć na tabelę. Znajdujemy się w bardzo złej sytuacji i potrzebna nam jest bramka, która przełamałaby niemoc.

Marcin Kamiński: Trudny moment był już wcześniej, a teraz jesteśmy w katastrofalnej sytuacji. Nie potrafimy sobie stworzyć choć jednej dogodnej sytuacji, gramy bez zacięcia. Jak nie idzie z przodu to powinniśmy zabezpieczać tyły, a dzisiejszy mecz pokazał, że w przeciągu pół godziny rywale stworzyli sobie kilka okazji. To wszystko przekłada się na drużynę - nerwy, które nie pozwalają swobodnie operować piłką.

Staramy się nie patrzeć na naszą sytuację w tabeli. Przed każdym meczem mówimy sobie, że musimy walczyć i tak jak wcześniej - być jednością, bo to przekładało się na nasze sytuacje. Pomimo tego, że teraz staramy się podejmować walkę i angażować, to niewiele z tego wynika. Mamy problemy z tworzeniem sobie sytuacji i takiego kryzysu sobie nie przypominam. Pięć porażek z rzędu, to dla mnie coś niebywałego. Nigdy nie byłem w podobnej sytuacji, ale w końcu musimy z tego wyjść.

Karol Linetty: Niestety, jeden moment zaważył, że straciliśmy bramkę i nie potrafiliśmy już tego odrobić. Mieliśmy wyjść do rywali bardzo wysoko i nie wiem, co się stało, że się cofnęliśmy. Rywale to wykorzystali, przejęli inicjatywę i do końca meczu bronili wyniku.

Brakowało ostatniego podania. Szkoda, bo w drugiej połowie przeważaliśmy i nie wiem, jak to wytłumaczyć. Na pewno jest ciężko i nie pamiętam gdybyśmy przegrali tyle spotkań z rzędu.

Notował - Jakub Laskowski / Ekstraklasa.net


Foto Olimpik/x-news