menu

Korona zatopiła Arkę. Babol rezerwowego bramkarza

14 maja 2011, 16:50 | Przemysław Wojewoda

Arka Gdynia przegrała bardzo ważny mecz w Kielcach. Korona po samobójczym golu Hieronima Zocha wygrała 1:0.

Korona Kielce - Arka Gdynia - zobacz zapis naszej relacji live!

W bramce gości od pierwszych minut wystąpił debiutujący na boiskach Ekstraklasy Hieronim Zoch. Jego występ spowodowany został opuszczeniem drużyny przez Marcelo Moretto, który... potrzebuje odpoczynku psychicznego. , który zaraz po otrzymaniu informacji o nie powołaniu do meczowej osiemnastki wsiadł w samolot i poleciał do do domu. W drużynie Korony linii bramkowej bronił Grzegorz Szamotulski, który w drużynie z Kielc jest nie tylko zawodnikiem, ale i trenerem bramkarzy. Oprócz tych dwóch zmian w składach obu drużyn, na ataku w ekipie gospodarzy wystąpił Dawid Janczyk, który zastąpił Andrzeja Niedzielana. Zmiana tak jednak nie wyszła na dobre Scyzorom. Młody napastnik rozegrał dość bezbarwne spotkanie.

Od samego początku do ataku przystąpiła Korona, pierwsza ich okazja miała miejsce już 3 minuty po początkowym gwizdku sędziego. Po dośrodkowaniu Bąka, szczupakiem uderzał Andradina, jednak jego próba strzału zakończyła się niepowodzeniem. Arka dochodziła do swoich sytuacji dość rzadko. Arka potrafiła jednak sprytnie wykonywać stałe fragmenty gry, jednak obrona kielczan nie dała się zaskoczyć.

Między 14. a 17. minutą spotkania mieliśmy obraz prawdziwej walki piłkarskiej. W rolach głównych występowali po kolei: Wilczyński, Czoska i Stano. Cała trójka została ukarana żółtymi kartkami. W całej pierwszej części spotkania zostało udzielone aż pięć kar indywidualnych dla zawodników obu drużyn.

Momentem kluczowym tego spotkania była 20. minuta. Arbiter tego spotkania, pan Szymon Marciniak podyktował rzut wolny dla Korony, do którego egzekwowania przystąpił Sobolewski. Pomocnik Złocisto-Krwistych wyciągnął wnioski ze swoich poprzednich zagrań i tym razem fenomenalnie dośrodkował w pole karne Arki. Do piłki wyskoczył Pawol Stano i wydawało się, że to on skierował głową piłkę do siatki. Powtórki wykazały jednak co innego i gol został zaliczony jako samobójcze trafienie Hieronima Zocha, który w tej sytuacji zachował się fatalnie i futbolówko po odbiciu od jego ramienia wpadła do bramki gości.

Po tym golu Korona nie zdecydowała się na bronienie wyniku, wręcz przeciwnie. Podbudowani zawodnicy gospodarzy budowali ataki pozycyjne zaczynając już od samej bramki. Ich akcjom brakowało jedynie dokładności lub podania końcowego.

Do połowy wynik nie uległ zmianie, za to mieliśmy już pierwszą zmianę. Zawistowskiego zmienił Ivanovski w 40. minucie meczu. Na trybunach nie usłyszeliśmy nic oprócz gwizdów lub braw za udane akcje lub interwencje. Był to protest przeciwko działaniom PZPNu i rządu i zamykaniu stadionów.

Na drugą część spotkania Arka wyszła w nieco zmienionym składzie. Na uraz biodra narzekał Labukas, więc został zmieniony przez Burkhardta. W ten sposób Frantisek Straka wykorzystał już dwie z trzech zmian, za nim doszło do rozpoczęcia drugich 45. minut.

Tempa nie zwalniali gospodarze. W ciągu dwóch minut mieli dwie dogodne sytuacje na podwyższenie prowadzenia. Jednak najpierw w 51. minucie Bąk nie zdołał opanować piłki i w efekcie uderzył w obrońcę, a 60 sekund później błąd popełnił Zoch i po dośrodkowaniu zostawił pustą bramkę, jednak zastąpili go koledzy z obrony i jeden z nich wybij piłkę głową na rzut rożny.

Arka starała się od czasu do czasu zaatakować. Zwłaszcza z kontrataków, ale ich akcje były przerywane przez czujną obronę (zwłaszcza Stano) lub piłkarze z Gdyni sami nie potrafili celnie zagrać sobie do nogi.

Korona nie decydowała się na szybkie akcje, wolała kontrolować spotkanie wymieniając podania i utrzymując się w ten sposób przy piłce. Arka zagrażała jej tylko podczas stałych fragmentów gry, podczas których do interwencji zmuszany był Szamotulski.

W drugiej części spotkania żółte kartki obejrzało jeszcze dwóch zawodników, a zagrożony wyrzuceniem z boiska był Wilczyński, jednak arbiter postanowił go oszczędzić i nie wyrzucił obrońcy Arki z boiska po kilku faulach, których się dopuścił.

Goście próbowali jeszcze atakować, kopiąc piłkę „na aferę” w pole karne Koronu, jednak nie przyniosło to oczekiwanego efektu. Jedyne zagrożenie w końcówce spotkania stworzył Iwanowski, który z dystansu starał się zaskoczyć golkipera Scyzorów, ale ten nie dał się oszukać.

Po doliczonych 4 minutach sędzia zakończył spotkanie. Korona wygrała po raz pierwszy na własnym obiekcie w 2011 roku. Porażka Arki oznacza zaciętą walkę w dole tabeli, której rozwiązanie może przynieść nawet ostatnia kolejka.

- Niestety samą walką i obroną przez cały mecz nie damy rade. Trzeba sobie powiedzieć szczerze, że potencjał ofensywny tego zespołu wygląda tak jak dzisiaj. Będzie nam bardzo ciężko, ale zostawimy wszystko, aby zdobyć jeszcze punkty dla Arki - ocenił szczerze po meczu Robert Bednarek, obrońca Arki a wcześniej przez pięć sezonów piłkarz Korony.

Korona Kielce - Arka Gdynia 1:0 (1:0)

Bramki: 1:0 Pavol Stano (20-głową).

Żółta kartka - Korona Kielce: Pavol Stano, Vlastimir Jovanovic, Tomasz Lisowski. Arka Gdynia: Wojciech Wilczyński, Paweł Czoska, Paweł Zawistowski.

Sędzia: Szymon Marciniak (Płock). Widzów 4 103.


Polecamy