menu

Korona wypunktowana przez Legię Warszawa w meczu PKO Ekstraklasy. Kielczanie przegrali 0:4 [AKTUALIZACJA, ZDJĘCIA]

1 grudnia 2019, 08:32 | dor

W meczu 17. kolejki PKO Ekstraklasy Korona Kielce przegrała na wyjeździe z Legią Warszawa 0:4 (0:2).

Piłkarze Korony Kielce przegrali z Legią Warszawa 0:4. Dobrze zaczęli mecz, ale po stracie drugiej bramki było już coraz gorzej.
fot. Fot. Polska Press

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.

fot.
1 / 37

[b]ZOBACZ TAKŻE:
PLEBISCYT SPORTOWY 2019 | Wybieramy sportowców, trenerów, drużyny i talenty - trwa głosowanie. Sprawdź liderów i zagłosuj
[/b]

[b]Legia Warszawa - Korona Kielce 4:0 (2:0) [/b]
[b]Bramki[/b]: 1:0 Luquinhas 36, 2:0 Jarosław Niezgoda 43 z karnego, 3:0 Walerian Gwilia 70, 4:0 Jose Kante 90+2.
[b]Legia[/b]: Majecki - Vesović, Jędrzejczyk Ż, Lewczuk Ż, Karbownik - Martins, Antolić, Wszołek, Luquinhas (75. Rosołek) - Novikovas (20. Kante Ż), Niezgoda (68. Gwilia).
[b]Korona[/b]: Kozioł - Spychała Ż, Kovacević, Marquez, Dziwniel - Gnjatić (22. Radin Ż), Żubrowski - Lioi (61. Pacinda), Cebula, Djuranović Ż - Papadopulos (62. Żyro).
[b]Sędziował[/b]: Paweł Gil z Lublina.
[b]Widzów[/b]: 18 835.

Korona zaczęła mecz z jedną wymuszoną zmianą w wyjściowym składzie w porównaniu do poprzedniego spotkania. Miejsce pauzującego za żółte kartki Michała Gardawskiego na lewej obronie zajął Daniel Dziwniel. W 22 minucie trener Mirosław Smyła był zmuszony przeprowadzić pierwsza zmianę - Ognjen Gnjatić nie był w stanie kontynuować gry z powodu urazu mięśnia dwugłowego. Zastąpił go Milan Radin.

Do momentu zejścia Gnjaticia Korona prezentowała się bardzo dobrze. Zaczęła spotkanie wysokim pressingiem, ofensywnie, czym chyba zaskoczyła podopiecznych Aleksandara Vukovicia, byłego piłkarza Korony. W minucie Domagoj Antolić stracił piłkę blisko swojego pola karnego. Przejął ją Uros Djuranović, uderzył z 20 metrów, ale Radosław Majecki obronił to uderzenie.

W 33 minucie ładny kontratak przeprowadziła Legia. Wydawało się, że sam na sam będzie Jose Kante, ale Adnan Kovacević w ostatniej chwili wślizgiem wybił piłkę. W 35 minucie gospodarze oddali pierwszy celny strzał i zdobyli bramkę. Jej autorem był Brazylijczyk Luquinhas - uderzył technicznie, Marek Kozioł nie sięgnął piłki i wylądowała ona tuż przy słupku.

W 42 minucie Ivan Marquez starał się zatrzymać w polu karnym Jarosława Niezgodę, ale interweniując zagrał piłkę ręką. Paweł Gil nie miał wątpliwości - rzut karny. Wykonawcą jedenastki był Niezgoda. I zdobył bramkę, mimo że Marek Kozioł wyczul jego intencje. Strzał był jednak precyzyjny i Legia mogła fetować strzelenie drugiego gola. Jeszcze w 48 minucie, po rozegraniu rzutu wolnego, przewrotką strzelał Artur Jędrzejczyk - tym razem Kozioł złapał piłkę.

Wynik lepszy niż gra - tak można podsumować postawę Legii w pierwszych 45 minutach. Po przerwie gospodarze pierwsi przeprowadzili składną akcję - Paweł Wszołek uderzył po kontrataku - minimalnie obok słupka. W 56 minucie Legia była bliska zdobycia trzeciej bramki. Niezgoda w sytuacji sam na sam minął Kozioła, ale zmierzającą do pustej bramki futbolówkę wybił Kovacević. W 58 minucie Kozioł obronił uderzenie Artura Jędrzejczyka, ale w 70 minucie skapitulował po składnej akcji, którą technicznym strzałem zakończył Walerian Gwilia.

W 72 minucie Korona odpowiedziała składną akcją, ale Erik Pacinda uderzył nad poprzeczką. W 74 minucie umiejętności Radosława Majeckiego sprawdził Uros Djuranović, ale wychowanek Arki Pawłów nie dał się zaskoczyć.

Po przerwie Legia była stroną dominującą, Korona grała słabiej. W 92 minucie gospodarze zadali jeszcze czwarty cios - po błędzie Marka Kozioła, który odbił piłkę po dośrodkowaniu Marko Vesović z kilku metrów piłkę do bramki skierował Jose Kante, ustalając wynik spotkania.

Korona została wypunktowana przez Legię, przegrała aż 0:4.

- Gdy Legia "poczuje krew", jest bezlitosna jak pantera. Nie odpuszczą do końca. To 4:0 bardzo nas boli, ale jest również dobrym doświadczeniem przed kolejnymi meczami. Dużo dowiedzieliśmy się indywidualnie o zawodnikach, jak sobie radzą w danym momencie, czy zespołowo. Kuriozalnie powiem, że szkoda pierwszej połowy, bo jestem pewny, że w pierwszych 30 minutach byliśmy zespołem, który dobrze operował piłką, chciał stworzyć sytuacje, była to ciekawa gra i mogliśmy sobie pozwolić na zdobycie bramki. Szkoda, że to się nie udało, a w zamian "otrzymujemy gonga" w postaci gola po rykoszecie i przewracającego się zawodnika, który dotyka piłkę ręką i jest rzut karny. Takie dwie kuriozalne bramki, które otwierają swobodę gry i luz, a że Legia ma jakość, to wszyscy wiemy i gdy poczują krew, to nie odpuszczą do końca. To co było w drugiej połowie, jest tego konsekwencją. Do tego doszła strata Gnjaticia, który w ważnym momencie zszedł z boiska - mówił po meczu Mirosław Smyła, trener Korony.

- Początek meczu nie był najlepszy w naszym wykonaniu i jesteśmy tego świadomi. Z drugiej strony Korona to rywal, który w trzech ostatnich spotkaniach nie stracił gola, więc nie spodziewałem się łatwego meczu. Z drugiej połowy jestem zadowolony, graliśmy solidnie, nie pozwoliliśmy kielczanom na zbyt wiele - ocenił spotkanie Aleksandar Vuković, trener Legii.


[B]POLECAMY RÓWNIEŻ:[/B]


Laureaci Plebiscytu 2018 i ich kobiety - żony, narzeczone, dziewczyny
Świętokrzyskie zawodniczki jak modelki [AKTUALIZACJA]
Najprzystojniejsi sportowcy w świętokrzyskich klubach. Zdjęcia z prywatnych sesji!
Księża z diecezji kieleckiej mistrzami Polski w piłce nożnej! [ZDJĘCIA]
Laureaci Plebiscytu 2018 i ich kobiety - żony, narzeczone, dziewczyny
Świętokrzyskie zawodniczki jak modelki [AKTUALIZACJA]
Najprzystojniejsi sportowcy w świętokrzyskich klubach. Zdjęcia z prywatnych sesji!
Księża z diecezji kieleckiej mistrzami Polski w piłce nożnej! [ZDJĘCIA]

Polecamy