menu

Gol Dudy zapewnił Widzewowi zwycięstwo. Druga z rzędu porażka Arki

26 sierpnia 2014, 20:24 | Andrzej Rukść, krk

Arka na Stadionie Miejskim w Gdyni przegrała z Widzewem Łódź 1:2. O zwycięstwie łódzkiej drużyny przesądził gol wychowanka Lechii Adama Dudy w doliczonym czasie gry. Żółto-niebiescy pozostają bez zwycięstwa na własnym obiekcie, Widzew wygrał na wyjeździe po raz pierwszy od 20 października 2012 roku.

Arka Gdynia - Widzew Łódź
fot. Piotr Kwiatkowski
Arka Gdynia - Widzew Łódź 2:1
fot. Piotr Kwiatkowski
Arka Gdynia - Widzew Łódź
fot. Piotr Kwiatkowski
Arka Gdynia - Widzew Łódź
fot. Piotr Kwiatkowski
1 / 4

To było ciekawe, aczkolwiek nie stojące na najwyższym poziomie widowisko. Kibice, którzy wybrali się we wtorkowy wieczór na spotkanie Arka- Widzew nie mogli narzekać na brak emocji. Szczególnie zadowolona była grupa ok. 200 kibiców Widzewa, która mimo zakazu wyjazdowego, a dzięki gościnności gospodarzy znalazła się na stadionie w Gdyni i bardzo dobrym dopingiem wspierała swoją drużynę z trybuny Tory.

Wynik spotkania mógł, a w zasadzie powinien otworzyć już w 5. minucie Adam Duda. Wychowanek gdańskiej Lechii, po fatalnym błędzie w defensywie Michała Marcjanika, znalazł się oko w oko z bramkarzem Arki, Łukaszem Skowronem, ale w wybornej sytuacji przestrzelił. Początek spotkania w ogóle należał do gości, którzy potrafili wyjść spod pressingu, wymienić kilka składnych podań, nie było mowy o parkowaniu żadnego autobusu we własnym polu karnym. Arka grała bez pomysłu, mnożyły się długie piłki na aferę.

Nieoczekiwanie, w 30. minucie to jednak żółto-niebiescy objęli prowadzenie po kapitalnym strzale zza pola karnego i debiutanckim trafieniu młodego Michała Nalepy. Po bramce spotkanie nieco się otworzyło i w 35. minucie powinno być już 1:1, kiedy to do piłki centrowanej z rzutu rożnego doszedł aktywny Cristian Del Toro. Obrońca Widzewa najpierw uderzył głową, ale świetną interwencją popisał się Skowron, jednak Hiszpan w znany tylko sobie sposób przestrzelił dobitkę i z trzech metrów posłał piłkę ponad poprzeczką.

Gospodarze mogli podwyższyć rezultat po odbiorze i udanym kontrataku w 40. minucie meczu. Świetną piłkę ze skrzydła w pole karne posłał Bartosz Ława, tam wydawało się, że Aleksander Jagiełło najpierw zapyta się Dino Hamzicia, w który róg ma strzelić, a potem bez problemu umieści futbolówkę w siatce. Skrzydłowy gdynian dał się jednak dogonić obrońcy, padł w polu karnym i wydawało się, że arbiter wskaże na wapno... Gwizdek sędziego milczał jak zaklęty, jak pokazały powtórki faulu nie było.

Ta sytuacja szybko się zemściła, bo już minutę później kibice RTS-u cieszyli się z wyrównania. Po błędzie Nalepy, w pozycji dogodnej do strzału znalazł się Piotr Mroziński i mocnym strzałem po długim słupku nie dał szans Skowronowi.

Druga połowa zaczęła się niemrawo. Po dziesięciu minutach do głosu zaczęli jednak dochodzić Arkowcy, spychając rywala do defensywy. Arka podchodziła dosyć wysokim pressingiem, odbierała piłki, ale wszystko dobrze szło tylko do wysokości pola karnego, gdzie zaczynały się problemu ze sfinalizowaniem akcji. Całkowicie bezproduktywny był tego dnia Paweł Abbott. Próbowali za to inni, a w 54. minucie najbliższy zdobycia bramki był znowu Nalepa. Widzew natomiast groźnie kontrował, ale nie zdołał sobie stworzyć 100% okazji.

W 68. minucie na boisku, po długiej przerwie spowodowanej kontuzją pojawił się Marcus Da Silva i już 2 minuty później obsłużył dobrym podaniem Pawła Wojowskiego, ten jednak źle przyjął piłkę i zmarnował niezła okazję. Im mniej czasu pozostawało do końca meczu, tym bardziej odsłaniali się żółto-niebiescy, którzy za wszelką cenę chcieli ugrać w tym meczu 3 punkty.

W szeregach gdynian zapanował niemały chaos, który próbowali wykorzystać widzewiacy. W 93. minucie Arka miała ostatni stały fragment gry, większość zawodników powędrowała na połowę rywala. Zagrywaną przez Da Silvę piłkę wyłapał Hamzić i szybko wznowił akcję. Po przypadkowej przebitce w sytuacji sam na sam znalazł się Duda, który tym razem się nie pomylił, umieścił piłkę w siatce i zapewnił wyjazdowe zwycięstwo Widzewowi, pierwsze od... 20 października 2012 roku.


Polecamy