menu

Włoska piłka zależy od formy Polaków, ale ci błyszczą także poza Italią

28 stycznia 2019, 15:04 | Kaja Krasnodębska

Gole Mateusza Klicha, Mariusza Stępińskiego czy Karola Linettego, niestrzelony karny Roberta Lewandowskiego i dobre oceny debiutów Krzysztofa Piątka i Martina Kompalli. Wojciech Szczęsny najlepszy w Serie A? Gorszy mecz Łukasza Skorupskiego.


fot. Anna Kaczmarz / Dziennik Polski / Polska Press

Trzy dni po podpisaniu kontraktu z fińskim Vaasan Palloseura, Martin Kompalla znalazł się w pierwszym składzie na mecz Pucharu Finlandii. Lepszego debiutu nie mógł sobie wymarzyć - obronił oba podyktowane tego wieczoru rzuty karne i stał się prawdziwym bohaterem wygranego 2:1 spotkania. Wychowanek Borussii Moenchengladbach, w Polsce już praktycznie zapomniany po raz pierwszy wyjechał z Niemiec i teraz spróbuje odbudować się w Skandynawii. Jako junior występował w reprezentacjach Polski, z orzełkiem na piersi więcej nie zagra, zwłaszcza po tym jak przy prezentacji w nowym klubie, stwierdził że bardziej niż Polakiem czuje się Niemcem.

Jerzy Brzęczek nie będzie jednak zmuszony do skorzystania z jego usług. Świetnie w bramce Juventusu radzi sobie Wojciech Szczęsny. W sobotę dał się co prawda pokonać koledze z drużyny, ale ostatecznie jego zespół wygrał z Lazio 2:1. Turynianie nadal mają jedenaście punktów przewagi nad resztą stawki i kwestia mistrzostwa Włoch zdaje się być już tylko formalnością. Polski golkiper, jak podają włoskie media, jest z kolei na najlepszej drodze, by zostać w Serie A bramkarzem sezonu. Nawet w niedzielę swoimi interwencjami zdołał uratować drużynę przed stratą gola.

Nieco topnieją z kolei szanse Krzysztofa Piątka na koronę króla strzelców już w tym roku. 36-letni Fabio Quagliarella zrobił to, czego jesienią nie udało się Polakowi. Zdobył bramki w 11 kolejnych ligowych meczach i tym samym wyrównał rekord Gabriela Batistuty. W sobotę strzelił dwa gole Udinese, a jego Sampdoria wygrała aż 4:0. Autorem jednego z trafień okazał się Karol Linetty. Dla polskiego pomocnika to już drugie w tym sezonie, premierowe po powrocie z kontuzji. Z pewnością pomoże mu utrzymać miejsce w składzie, do którego po urazie powrócił także Bartosz Bereszyński. Dla obrońcy to pierwszy występ w 2019 roku. Zebrał za niego pozytywne oceny.

Takie otrzymali także Arkadiusz Milik oraz Piątek, który przez La Gazette dello Sport został wybrany najlepszym zawodnikiem starcia Milanu z Napoli. Osiągnięcie o tyle duże, że spędził na boisku nieco ponad 20 minut i w tym czasie nie zdobył bramki. Ta sztuka nie udała się także jego rok starszemu rywalowi, a spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem. Kolejny występ w pełnym wymiarze czasowym zanotował Piotr Zieliński.

W sześciu niedzielnych meczach Serie A piłka w siatce lądowała 26-krotnie. Cztery razy z własnej bramki wyciągał ją Łukasz Skorupski. Ciężko usprawiedliwiać polskiego bramkarza - goście z Frosinone przez całe spotkanie oddali zaledwie cztery strzały. 27-latek nie zanotował ani jednej udanej interwencji. Udanie zaprezentował się natomiast Mariusz Stępiński, który zdobył w bramkę w przegranym 2:4 meczu Chievo z plasującą się wyżej w tabeli Fiorentiną. Ekipa z Werony, w której pierwszym składzie zagrał także Paweł Jaroszyński, praktycznie jest już pewna spadku. Tego losu może uniknąć były zawodnik Widzewa Łódź, który dzięki 10 golom strzelonym w tym sezonie, jest na celowniku innych włoskich klubów. Transfer może nastąpić jeszcze tej zimy.

W aktualnym oknie klub zmienili już Karol Świderski i Dawid Kort. Obaj zamienili Polskę na ligę grecką, w niedziele w niej zadebiutowali. Pierwszemu z nich na występ pozwoliło wysokie (4:0) prowadzenie PAOK-u Saloniki, drugi wszedł na ratunek, po stracie gola swojej drużyny. Na boiskach spędzili zaledwie kilka minut, ale opuszczali je w różnych nastrojach: Atromitos Ateny przegrał z plasującym się w dole tabeli rywalem.

. W niedzielę zadebiutował w PAOK-u Saloniki. Wysokie (4:0) prowadzenie pozwoliło na odpoczynek podstawowych graczy i Polak pojawił się na murawie na ponad dziesięć minut. Nie zapisał niczym szczególnym, ale z nowym zespołem treningi rozpoczął przecież nieco ponad tydzień temu. Na ligowy debiut wciąż czeka Dawid Kort. Były już pomocnik Wisły Kraków jak dotąd wystąpił jedynie w krajowym pucharze.

W meczu Pucharu Anglii zabrakło z kolei Łukasza Fabiańskiego. Szkoleniowiec West Ham’u dał mu odpocząć i teraz pewnie nieco tego żałuje, bo jego podopieczni przegrali 2:4 z nie najlepiej radzącym sobie w League One AFC Wimbledon. Jeszcze kilka tygodni temu lepsze od nich okazało się choćby Charlton Krystiana Bielika. W ten weekend zespół reprezentanta Polski do lat 21 bezbramkowo zremisował z Peterborough, a sam zawodnik jak zawsze rozegrał pełne 90 minut. Tyle samo czasu na murawie spędził w Anglii m.in. Bartosz Białkowski (Ipswich Town) czy Mateusz Klich. Ostatni dzięki dwóm bramkom stał się prawdziwym bohaterem swojej drużyny. Jego Leeds wygrało właśnie 2:1 i umocniło się na pozycji lidera. Polakowi, który ma już siedem trafień, daleko jednak do czołówki w klasyfikacji strzelców.

Jak zwykle tę niemiecką podbija Robert Lewandowski, choć tym razem może pluć sobie w brodę. Napastnik nie wykorzystał rzutu karnego i trafił w słupek. Chwilę później pokonał golkipera rywali, ale wciąż ma jedną bramkę straty do lidera klasyfikacji. Liderem nadal jest natomiast Borussia Łukasza Piszczka. Obrońca rozegrał 70 minut w wygranym aż 5:1 meczu z Hannoverem. Dobrze spisywał się w obronie, ale bramki nie strzelił.

Aż 0:4 z Marcinem Kamińskim na stoperze Fortuna Dusseldorf uległa RB Lipsk. Choć Polak jest chwalony, ten sezon może zakończyć spadkiem. O awans do Bundesligi walczy z kolei Waldemar Sobota, którego FC St. Pauli lada moment rozpocznie rundę wiosenną. Na razie plasuje się na trzeciej, premiowanej udziałem w barażach pozycji, lecz wzmocnione reprezentantem Polski do lat 20 Jakubem Bednarczykiem, może ruszyć jeszcze mocniej w górę tabeli. Obrońca przeniósł się z Bayeru Leverkusen, by zacząć regularnie grać. Na razie nie ma na nią szans jego reprezentacyjny kolega Marcin Bułka, który nie znalazł się nawet na ławce w rozgrywanym w ramach FA Cup, wygranym przez Chelsea 3:0 starciu z Sheffield.

Coraz bliżej gry jest natomiast Jakub Piotrowski. Pomocnik po raz pierwszy od października znalazł się w meczowej kadrze KRC Genk. Z perspektywy ławki rezerwowych obserwował jak jego koledzy przegrywają z Royal Excel Mouscron 1:2. Kolejny występ w Belgii zanotował z kolei Bartosz Kapustka. Wypożyczony z Leicester pomocnik gra poziom niżej od byłego zawodnika Pogoni Szczecin, ale za to gra regularnie. W ten weekend mógł być zadowolony - po serii meczów bez zwycięstwa, jego Leuven pokonało na wyjeździe 3:2 bogatsze w punkty Lommel SK.


Polecamy