menu

Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed mistrzostwami Europy?

6 października 2020, 12:27 | Tomasz Biliński

Skończył się czas przeprowadzania transferów przez kluby w najmocniejszych ligach. Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek, którzy zbierali się do odejścia - odpowiednio - z Napoli i Herthy BSC, ostatecznie tego nie zrobili. To kiepska informacja głównie dlatego, że w ostatnim czasie obaj mają problemy w swoich zespołach.

Milik i Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed Euro?
fot. szymon starnawski / polska press
Milik i Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed Euro?
fot. krzysztof kapica/polska press
Milik i Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed Euro?
fot. szymon starnawski / polska press
Milik i Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed Euro?
fot. krzysztof kapica/polska press
Milik i Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed Euro?
fot. szymon starnawski / polska press
Milik i Piątek zostali w swoich klubach. Będą mieli kłopoty przed Euro?
fot. sylwia dabrowa / polska press
1 / 6

Arkadiusz Milik już kilka miesięcy temu zapowiedział, że nie zamierza przedłużać wygasającej po sezonie 2020/21 umowy i chce zmienić klub. Władze Napoli do pewnego stopnia poszły mu na rękę i nie robiły większych problemów, choć zamierzały wyciągnąć z ewentualnego kupca jak najwięcej pieniędzy. W pewnym momencie pojawiała się nawet kwota 50 mln euro, ale pod koniec okresu żądania miały spaść o połowę.

26-letni napastnik na zainteresowanie nie narzekał. Miał przejść do Juventusu, gdzie chciał go ówczesny trener drużyny Maurizio Sarri. Lecz wkrótce zastąpił go Andrea Pirlo i "Stara Dama" przerwała negocjacje. We Włoszech w grę wchodziła też AS Roma, a w ostatnich dniach okienka transferowego Fiorentina. W Niemczech widziały Polaka u siebie Bayer Leverkusen i VfL Wolfsburg, w Anglii Tottenham Hotspur i Everton, gdzie menedżerem jest Carlo Ancelotti, który pracował z Milikiem w Napoli, a w Hiszpanii Atletico Madryt.

Jednak w każdym z tych klubów czegoś po drodze brakowało, by doszło do pomyślnego zakończenia negocjacji. Milik pozostał w Napoli, gdzie - jak kilka tygodni zapowiedział trener Gennaro Gattuso - nie ma dla niego miejsca w składzie. W dwóch dotychczasowych kolejkach Serie A nie było go nawet wśród rezerwowych. Jeśli nic się nie zmieni w relacjach piłkarza ze szkoleniowcem oraz ekscentrycznym właścicielem klubu Aurelio De Laurentiisem, to tendencja prawdopodobnie się utrzyma.

W kontekście reprezentacji Polski, oby kiepska sytuacja nie trwała dłużej niż do zimowego okresu transferowego. Wówczas Napoli będzie miało ostatni moment, by otrzymać jakiekolwiek pieniądze za polskiego napastnika. Inna sprawa, że w tym samym czasie Milik będzie mógł podpisać z nowym pracodawcą umowę, która będzie obowiązywać od następnego lata i przejść do niego bez kwoty odstępnego. Tyle że druga opcja może jeszcze bardziej pogrzebać nadzieje na jakiekolwiek minuty na boisku. To z kolei oznaczałoby, że jedyne szanse na grę Milik prawdopodobnie otrzymywałby w meczach reprezentacji Polski.

Kłopoty, choć nie tak duże, ma też Krzysztof Piątek. Choć Polak zaczął sezon w pierwszym składzie Herthy, to z każdym kolejnym dniem w klubie nowego napastnika Jhona Cordoby jego pozycja słabnie. W ostatni weekend, kiedy ekipa z Berlina przegrała z Bayernem w Monachium 3:4, w końcu rozpoczął mecz na ławce. Tyle dobrego, że po wejściu na boisko w drugiej połowie zaliczył asystę. Zdobycze w kolejnych spotkaniach zapewne będą wzmacniać jego pozycję.

Piątka chciała również Fiorentina. Problemem okazała się cena. Hertha w styczniu 2020 r., po świetnym okresie w AC Milan, zapłaciła za Polaka 24 mln euro i chce odzyskać jak najwięcej pieniędzy. Ale dziesiąty klub poprzedniego sezonu we Włoszech nie zdecydował się tyle zapłacić. Szkoda tym bardziej, bo odszedł z niego do Juventusu napastnik Federico Chiesa (za 50 mln euro).

[polecane]20783547,20800747,20530185,20747335,20765075,20375701;1; JUŻ IDZIESZ? MOŻE CIĘ ZAINTERESUJE:[/polecane]


Polecamy