menu

Strzelanina na Bernabeu! 10 goli Realu w meczu z Rayo Vallecano! [RELACJA, ZDJĘCIA]

20 grudnia 2015, 18:13 | Grzegorz Ignatowski, psz

Spotkanie Realu Madryt z Rayo Vallecano zasługuje na miano najdziwniejszego meczu w 2015 roku. Rayo dość niespodziewanie prowadziło po 12 minutach 2:1, by ostatecznie przegrać 10:2. Tak wysoki rozmiar porażki był spowodowany dwoma czerwonymi kartkami, które pokazał sędzia piłkarzom gości jeszcze w pierwszej połowie. Co ciekawe, pomimo gry w dziewiątkę, Rayo przez większość część meczu starało się grać ofensywnie, a Real skupił się na grze z kontry.

Mecz pomiędzy Realem i Rayo zaczął się tak, jak wszyscy się tego spodziewali. Już w 3. minucie błyskawiczna akcja Realu zakończyła się bramką Danilo. Zaczęło się od Cristiano Ronaldo, który podał piłkę do Toniego Kroosa, ten zagrał ją do Garetha Bale'a, a Walijczyk dograł do wychodzącego na wolną pozycję Brazylijczyka i na tablicy świetlnej pojawił się wynik 1:0.

Potem wydarzyło się coś niezrozumiałego. W 10. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Antonio Amaya strzałem głową doprowadził do remisu, a dwie minuty później po centrze z prawego skrzydła na listę strzelców wpisał się Jozabled Sanchez. Rayo wyszło na prowadzenie! A warto dodać, że już minutę później goście mogli strzelić kolejną bramkę, jednak tym razem strzał Sancheza obronił Keylor Navas.

W 14. minucie fani znów przecierali oczy ze zdziwienia, ale tym razem nie chodziło o bramkę. Obrońca Rayo, Tito, brutalnie zaatakował Toniego Kroosa i sędzia wyrzucił go z boiska. Jak się później okazało, ten moment miał decydujący wpływ na losy spotkania. Ale nie tylko ten...

W 25. minucie Real doprowadził do wyrównania po dośrodkowaniu z prawej flanki Danilo i celnym strzale głową Bale. Jednak dwie minuty później było jeszcze ciekawiej. Raul Baena sfaulował w polu karnym Sergio Ramosa i arbiter podyktował rzut karny i pokazał piłkarzowi Rayo żółtą kartkę. Baena już wcześniej został ukarany przez sędziego, więc po chwili zobaczył czerwony kartonik i musiał zejść z boiska. Rayo od 28. minuty grało w dziewiątkę!

Cristiano Ronaldo pewnie wykorzystał rzut karny i Real wyszedł na prowadzenie. Jeszcze przed końcem pierwszej połowy wynik meczu na 4:2 podwyższył Gareth Bale, który zamienił na bramkę kapitalne prostopadłe podanie od Jamesa Rodrigueza. I takim wynikiem skończyła się pierwsza połowa, jednak fakt, że "Królewscy" mieli przewagę dwóch zawodników był przepowiednią festiwalu bramek w drugiej części spotkania.

Festiwal zaczął się bardzo szybko, bo już w 48. minucie. W roli głównej znów wystąpił Danilo, który popędził piłką prawym skrzydłem i dograł do niepilnowanego Benzemy, a ten strzałem w długi róg zdobył swojego pierwszego gola w tym spotkaniu. Sześć minut później James Rodriguez popisał się znakomitą centrą z lewego skrzydła, a Cristiano Ronaldo tylko przystawił głowę i było już 6:2. W 61. minucie James i Ronaldo rozprowadzili kolejną akcję, którą tym razem wykończył Gareth Bale, kompletując tym samym hat-tricka. Na 30 minut przed końcem wynik brzmiał 7:2 i nic nie zapowiadało końca tej niezwykłej strzelaniny.

Zresztą, tę strzelaninę prowokowali sami piłkarze Rayo, którzy nie chcieli przestać atakować. Przez większość drugiej połowy to właśnie oni atakowali, a Real kontrował. Trzeba przyznać, że to bardzo oryginalna strategia w przypadku zespołu, grającego w dziewiątkę. Dla Realu było to zaproszeniem do kolejnych bramek, a "Królewscy" chętnie z tego zaproszenia korzystali. Szczególnie dobrze bawił się Gareth Bale, który w 70. minucie wjechał z piłką do bramki.

Dobrze bawił się też Karim Benzema, który w 79. minucie zamienił na bramkę doskonałe podanie od Luki Modricia. Do Francuza należało też ostatnie słowo w tym meczu. W doliczonym czasie gry napastnik Realu wykończył kolejną akcję, tym razem zainicjowaną przez Cristiano Ronaldo, i ustalił wynik spotkania na 10:2.


Polecamy