menu

Andre Martins (Legia Warszawa): Mecz z Lechią był prawie idealny w naszym wykonaniu

28 kwietnia 2019, 20:33 | Kaja Krasnodębska

- To był prawie idealny mecz w naszym wykonaniu. Nawet patrząc na bramkę Lukasa Haraslina, moim zdaniem przez pełne 90 minut kontrolowaliśmy spotkanie - powiedział Andre Martins po sobotnim starciu w Gdańsku. Legia pokonała Lechię 3:1.


fot. Karolina Misztal

W sobotę Legia pokonała na wyjeździe swojego głównego rywala do tytułu mistrza Polski Lechię Gdańsk 3:1. Mimo, że początkowo Wojskowi przegrywali 0:1, w kolejnych minutach zdołali nie tylko doprowadzić do wyrównania, ale i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Autorami trafień dla gości okazali się Paweł Stolarski, Kasper Hamalainen oraz Iuri Medeiros. - To był prawie idealny mecz w naszym wykonaniu - mówił z kolei Andre Martins. Portugalczyk jak zwykle znalazł się w wyjściowym składzie. W drugiej połowie zmieniał go powracający po spowodowanej kontuzją przerwie Mateusz Wieteska. - Nawet patrząc na bramkę Lukasa Haraslina, moim zdaniem przez pełne 90 minut kontrolowaliśmy spotkanie. Cały czas byliśmy w ofensywie, staraliśmy się strzelić kolejnego gola. Byliśmy jedyną drużyną, która chciała zdobyć w tym starciu trzy punkty. Udało nam się i jesteśmy z tego powodu bardzo szczęśliwi.

Przed sobotnim spotkaniem to Lechia przewodziła ligowej tabeli. Wygraną Legia zapewniła sobie miejsce lidera oraz trzy punkty przewagi nad lechistami. Do końca rozgrywek pozostały jeszcze cztery kolejki. Teraz wszystko w rękach podopiecznych Aleksandara Vukovicia. - Szczerze mówiąc, jak dotąd nic nie wygraliśmy. Wykonujemy jedynie swoje zadania. Nasza codzienna praca przynosi efekty i mam nadzieję, że nadal będzie. Również ten najważniejszy, w postaci mistrzostwa Polski.

Ten mecz zaczął się lepiej dla gospodarzy, którzy w 17. minucie strzelili gola za sprawą Lukasa Haraslina. Wyrównanie przyszło dopiero w drugiej połowie. - W tym sezonie już pokazywaliśmy, że umiemy podnieść się po straconym golu. To nie był pierwszy raz, gdy przegrywaliśmy, by później zwyciężyć. Gdy Haraslin zdobył bramkę, wiedzieliśmy, że jesteśmy w stanie odwrócić losy tego spotkania. Zrobiliśmy to - mówił Martins.

- Cieszymy się, że wygraliśmy z Lechią. Ale musimy pamiętać, że to tylko jeden mecz. Teraz przed nami kolejne bardzo trudne spotkanie. Piast prezentuje bardzo wysoką formę. Mają za sobą serię zwycięstw, w tym wygraną w Gdańsku. Myślę, że na ten moment mogą być trudniejszym rywalem niż właśnie Lechia. Dobrze, że ten mecz jest przy Łazienkowskiej, bo będziemy mieli wsparcie naszych fanów - powiedział zawodnik, dla którego jest to pierwszy sezon w barwach Legii. Do zespołu dołączył jesienią i jak dotąd nie miał okazji zmierzyć się z gliwiczanami. Z poprzedniego starcia tych drużyn wykluczył go nadmiar żółtych kartek. W sobotę o 20.30 będzie mógł już wybiec na boisko.

Podobnie jak pozostali zawodnicy liczy na wysoka frekwencję podczas tego kluczowego, w kontekście mistrzostwa starcia. - Nasi kibice są cudowni. Czuliśmy ich doping tutaj w Gdańsku, niosło to nas do zdobywania kolejnych bramek. Zawsze są dla nas ogromnym wsparciem.


Polecamy