menu

Co z tym awansem? Wisła Płock jedną nogą w raju, drugą w piekle...

13 grudnia 2015, 10:19 | Monika Zakrzewska

Trzymiesięczny rozbrat z pierwszą ligą to naprawdę długi okres. W takim odstępie czasu wszystko się może zdarzyć. Można dużo zyskać, albo wszystko stracić. Pierwszoligową tabelę z dorobkiem 37 punktów otwiera Wisła Płock, ale to dopiero półmetek drogi do krajowej elity. Jeżeli ekstraklasowe pieniądze skuszą wicelidera strzelców I ligi Mikołaja Lebedyńskiego (10 goli), bądź perspektywicznego defensora Przemysława Szymińskiego (23 lata), to Wisła z pewnością „wyschnie” w marcu.


fot. Lucyna Nenow / Polska Press

Największym wzmocnieniem płockiej ekipy będzie zatrzymanie na Ł34 wyjściowej jedenastki rundy jesiennej. Jednakże kluby z Ekstraklasy już rozpoczęły polowanie na piłkarzy Wisły Płock. Arkadiusz Reca (20 lat) jest wprost zasypywany propozycjami. Pierwsze tak udane półrocze w wykonaniu zdolnego młodzieżowca (6 goli i 3 asysty) przyciągnęło uwagę najlepszych polskich marek futbolowych. Reca na wiosnę może grać dla Wisły, ale tej z Krakowa. Damian Piotrowski oraz Patryk Stępiński także mogą odejść. A do tego coraz większe jest zainteresowanie usługami Marcina Kaczmarka, szkoleniowca Nafciarzy.

Wisła Płock na awans o poziom wyżej czeka już dziewięć sezonów. Rok temu była naprawdę blisko, lecz feralne pół godziny z Termalicą Bruk- Bet Nieciecza (16.05.2015) rozwiało wiślacki sen o Ekstraklasie. Płocczanie w meczu rewanżowym na własnym stadionie, ulegli podopiecznym trenera Piotra Mandrysza 1:2, choć do przerwy prowadzili 1:0. 69. punktów w ostatecznym rozrachunku w ciągu ostatnich dziesięciu lat dawało promocję do Ekstraklasy i to z pierwszej pozycji, ale w zeszłym sezonie taki wynik wiślakom wystarczył jedynie na trzecie miejsce. Efekt? „trzech wspaniałych” odchodzi z Ł34. Frustracja i czysta sportowa złość przypieczętowały ostatecznie transfery Jacka Góralskiego (Jagiellonia Białystok), Krzysztofa Janusa (Zagłębie Lubin) oraz Fabiana Hiszpańskiego (Podbeskidzie Bielsko-Biała). Ale nie wszystkim przeprowadzka wyszła na dobre. Hiszpański rozegrał jedynie pięć spotkań w najwyżej klasie rozgrywkowej. Ponadto Podbeskidzie nie rozliczyło się do końca za transfer wychowanka „Petry”. Jednak trenerowi Kaczmarkowi nadal bardzo zależy na dwudziestotrzyletnim pomocniku, więc „cudowny powrót” może okazać się wkrótce całkiem realny. Wisła podobno już negocjuje zasady wypożyczenia Hiszpańskiego.

Wiślacki zarząd wyciągnął lekcję z nieodległej zresztą historii i chce zatrzymać kluczowych zawodników. Co więcej, na Ł34 poważnie planuje się dodatkowe wzmocnienia. Nafciarze chcą spotęgować defensywę. W trakcie trwania zimowego okienka transferowego „Petra” ma zamiar pozyskać środkowego i bocznego obrońcę. Poszukiwane jest także zastępstwo dla Mikołaja Lebedyńskiego. Lecz, żeby coś zyskać, to trzeba z czegoś zrezygnować. Nie jest tajemnicą, że z Wisłą pożegna się Przemysław Lech, który przebywał na testach w Gdyni. Maciej Kostrzewa, Piotr Darmochwał oraz Adam Radwański także prawdopodobnie zmienią barwy.

Właśnie zrównoważona taktyka transferowa pozwoliła płocczanom na odbudowanie kolektywu jesienią. Nikt w Płocku nie zamierza jednakże spocząć na laurach. Walka o awans do Ekstraklasy będzie oczywiście niemożliwa, gdy na Łukasiewicza dojdzie do „świątecznej wyprzedaży”, ale i nie będzie wcale łatwa nawet, gdy wszyscy zostaną. Arka Gdynia traci do Wisły zaledwie jeden punkt, a Zagłębie Sosnowiec cztery. Różnice są więc minimalne, a do tego dochodzi nieprzewidywalna dyspozycja piłkarzy z Bydgoszczy, którzy także mają szansę na historyczną promocję do najwyższej polskiej klasy piłkarskiej.

Na dzień dzisiejszy płocczanie niczego nie mogą być pewni. Paradoksalnie to właśnie dobry wynik w pierwszej rundzie sprawił, że w Wisła Płock jest jedną nogą w raju, a drugą w piekle. Latem do Płocka sprowadzono zawodników predysponujących przede wszystkim do gry ofensywnej, dlatego też Nafciarze stali się mniej przewidywalni dla rywali (12 zwycięstw i 30 strzelonych bramek). Wynik, jaki zdołali wypracować, jest jednakże pokłosiem cierpliwości i walki, a nie ogromnych pieniędzy. Właścicielem Wisły jest przecież spółka miejska.

Jeżeli „Petra” awansuje do Ekstraklasy i znajdzie w gronie szesnastu drużyn, którym sportowo na pewno dorówna, problem będzie tylko jeden. Stadion im. Kazimierza Górskiego wymaga gruntownej przebudowy. W Ekstraklasie tylko szczecińska Pogoń rozgrywa spotkania na równie wiekowym obiekcie.


Polecamy