menu

,,Bez znieczulenia'': To dobrze, że mecz jest jak partia szachów...

24 marca, 16:21 | Andrzej Grajewski

Legendarny Kazimierz Górski powiedział kiedyś, że mecz jest jak partia szachów – każda ma swój odmienny przebieg. I tej wersji powinniśmy się trzymać przed odlotem do Cardiff, gdyż po pierwszym barażu o Euro'24 – a w zasadzie to po sparingu z Estonią – brakuje powodów do optymizmu.

FOT. Trening reprezentacji Polski.
FOT. Trening reprezentacji Polski.
fot. PAP/LESZEK SZYMANSKI

Z rywalem klasy stołecznego Ursusa – oczywiście, przy całym szacunku dla tego zespołu z Warszawy – granicą przyzwoitości było zdobycie przez Biało-Czerwonych 5 bramek. To się ostatecznie powiodło, ale skoro sędzia już w połowie pierwszej części usunął jednego nieboraka u przeciwników, to męczarnie naszego zespołu przed zmianą stron są wręcz niemożliwe do wytłumaczenia. Mam nadzieję, że Michał Probierz wyciągnie z tego nie tylko wnioski, ale i konsekwencje. I nie zagra już dwoma napastnikami w wyjściowym składzie.

Nie przełożyło się to przecież na zagrożenie pod bramką nawet tak słabiutkiego rywala, obaj nasi atakujący pierwszego wyboru nie powiększyli swego dorobku w reprezentacji. A nasz – podobno – eksportowy rozgrywający Piotr Zieliński zapomniał o prostopadłych piłkach do napastników i ponownie – który to już raz?! – nie był motorem napędowym polskiego zespołu.

Bohaterem okrzyknięto Nicolę Zalewskiego, ale zupełnie tego nie rozumiem. Owszem, zawodnik AS Roma zrobił co do niego należy, ale żeby chwalić kogoś z aspiracjami do gry w czołówce włoskiej ligi po takim występie to dla mnie niepojęte. Po meczu rozmawiałem z Grzegorzem Latą, i on – naturalnie w żartach – oświadczył, że Orły Górskiego także wygrałyby z tak prezentującą się Estonią, choć tylko 1:0; bo wszyscy zawodnicy z naszej najlepszej w historii drużyny mają po przeszło 70 lat...

Rozumiem za to, że ze strony Michała Probierza była to akcja-reanimacja dla Zalewskiego, aby chłopaka, który ostatnio sporadycznie pojawia się w Serie A, zbudować na nowo. Bo w Cardiff na Biało-Czerwonych będzie oczekiwała drużyna trzy razy lepsza piłkarsko od Estonii i pięć razy mocniej zmotywowana. Jeśli zatem sprezentujemy Walijczykom taki błąd, jaki popełniła nasz obrona przy stracie bramki na Narodowym, to o udziale w Euro'24 Robert Lewandowski, Wojtek Szczęsny i spółka będą mogli zapomnieć...

Jako kibic-patriota ostrzegam, że lot do Cardiff nie jest na wycieczkę. Nasi piłkarze w pocie czoła – i zapewne używając nie tylko piłkarskich dryblingów, ale i... łokci – będą musieli zapracować na awans do mistrzostw Europy. Stawką będzie ich dobre imię, posada selekcjonera, ale także o 12 milionów euro z UEFA; a wiadomo, że te pieniądze są bardzo potrzebne, jeśli popatrzymy na kondycję naszej piłkarskiej młodzieży. Właśnie dostaliśmy tęgie baty Anglików i zobaczyliśmy, ile dzieli nas od najlepszych już na etapie młodzieżowca. Zapobiec pogłębianiu przepaści możemy tylko inwestycjami w szkolenie, a takie inwestycje słono kosztują.

Cóż, zawodnicy, na których we wtorek postawi selekcjoner Probierz, przed wyjściem na murawę powinni w komplecie spojrzeć w lustro i powiedzieć - każdy sobie – że gra idzie o życie i o honor. A przede wszystkim – o przyszłość polskiego futbolu.

[polecany]26089145[/polecany]


Polecamy