menu

30. kolejka Eredivisie. Kanonada w Heerenveen, trwa walka o europejskie puchary

14 kwietnia 2015, 20:55 | Szymon Janczyk, Paweł Walczak

Za nami 30. kolejka holenderskiej ekstraklasy. Specjalnie dla naszych czytelników prezentujemy podsumowanie minionej serii spotkań w Eredivisie. Sprawdźcie, jak zaprezentowali się Polacy oraz kto swoją grą zasłużył na uznanie. Zapraszamy do lektury!

PSV Eindhoven – PEC Zwolle 3:1 (1:1)

Bramki: Wijnaldum (12'), Brenet (50'), De Jong (90+4') – van der Werff (34')

Mecz przyszłego mistrza, z finalistą Pucharu Holandii najwięcej emocji dostarczył w pierwszej połowie, kiedy to lekką przewagę mieli zawodnicy Zwolle. Po zmianie stron do głosu doszli gospodarze szybko obejmując prowadzenie po pięknym uderzeniu z 25 metrów Joshuy Breneta. Obydwie drużyny nastawione były na grę szybkim kontratakiem, lecz sztuka ta znacznie lepiej udawała się graczom PSV, którzy co chwilę zagrażali bramce świetnie spisującego się tego dnia Hahna. W ostatnich minutach Ron Jans postawił wszystko na jedną kartę desygnując do gry dwóch napastników, lecz okazało się to tylko wodą na młyn dla szybkich snajperów rywali, siejących co chwilę niepokój w szeregach słabo spisującej się tego dnia obrony PEC. Swoich sytuacji nie wykorzystywali Depay i Narsingh. Drużynę przyjezdnych chwilę przed ostatnim gwizdkiem sędziego dobił jeszcze De Jong strzelając swoją siedemnastą bramkę w sezonie. Dzięki tej wygranej, podopieczni Phillipa Cocu już za tydzień mogą świętować zdobycie mistrzowskiego tytułu, po dziewięciu latach posuchy.

Excelsior Rotterdam - Vitesse Arnhem 1:3 (1:1)

Bramki: van Weert (41') - Traore (39', 72'), Ibarra (90+1')

Przyjezdni z Arnhem kompletnie zdominowali Excelsior. Gospodarze walczący o utrzymanie w holenderskiej ekstraklasie z pewnością nie tak wyobrażali sobie sobotnie spotkanie. Piłkarze Vitesse zaprezentowali się znacznie lepiej, chociaż ich dominacja została potwierdzona dopiero w drugiej połowie meczu. Do przerwy rotterdamczycy grali jednak poprawnie i nic nie zapowiadało stłamszenia Excelsioru w drugiej części spotkania. Pomimo straty bramki kontrolowali przebieg spotkania, ale najwyraźniej zostali w szatni. Goście stworzyli znacznie więcej okazji pod bramką rywala co w końcu przyniosło oczekiwane efekty. Prowadzenie Vitesse zapewnił rozgrywający dobre zawody Traore, a wynik w doliczonym czasie gry ustalił Ibarra.

SC Heerenveen - AZ Alkmaar 5:2 (1:1)

Bramki: Them (46'), Slagveer (57'), Larsson (76', 83'), van den Berg (87') - Berguis (1', 58')

Festiwal strzelecki na Abe Lenstra Stadium. Strzelanie już w pierwszej minucie rozpoczął niezawodny Berghuis, który wykorzystał podanie Johannssona. Pierwsza połowa nie była jednak porywająca, a na kolejną bramkę przyszło nam czekać aż do doliczonego czasu gry. Wówczas do wyrównania doprowadził Them. Kontrolujące przebieg meczu Kalmary niespodziewanie oddały inicjatywę po zmianie stron. Na gola Slagveera błyskawicznie odpowiedział Berghuis, ale końcowy kwadrans meczu był już popisem Fryzów. Dwa trafienia Szweda Larssona kompletnie rozbiły do tej pory dzielnie walczących gości, a egzekucji dokonał van den Berg, który zdobywając trzeciego gola upokorzył rywala i zapewnił gospodarzom trzy punkty, dzięki którym strata Fryzów do Kalmarów dwukrotnie zmalała.

NAC Breda – FC Dordrecht 2:2 (2:0)

Bramki: Tighadouini (15', 42') – Korte (67'), Pisas (69')

Po tym meczu Robert Maaskant musiał urządzić swoim podopiecznym istne piekło w szatni. Choć obydwie drużyny stworzyły sobie wiele okazji na strzelenie gola, to piłkarze NAC do przerwy prowadzili 2-0. Może się wydawać że jest to dosyć stabilny wynik, a tylko jakiś wielki pech mógłby pozbawić ich zdobycia trzech punktów w starciu ze zdegradowanym już do Jupiler Legaue klubem Filipa Kurty. Jednak piłka nożna to nieprzewidywalny sport, często przypominający walkę bokserską. Tak właśnie można określić fragment meczu, w którym to Breda w niespełna trzy minuty otrzymała dwa szybkie ciosy w splot słoneczny, po których już nie zdołała się podnieść. Gapiostwo obrońców kosztowało gospodarzy nie tylko utratę dwóch bramek ale przede wszystkim stratę dwóch punktów jakże cennych w walce o utrzymanie

Heracles Almelo - Ajax Amsterdam 0:2 (0:1)

Bramki: Sigthorsson (45'), Andersen (85')

Ajax bez kontuzjowanego Arkadiusza Milika zdołał odłożyć o tydzień koronację Boeren na mistrza Holandii. Było to możliwe dzięki wygranej w Almelo, która jednak nie przyszła tak łatwo, jak zapowiadano. Gospodarze postawili zacięty opór i utrudnili życie Joden, ale ostatecznie to goście zapisali na swoim koncie trzy punkty. W roli zastępcy Milika sprawdził się Kolbeinn Sigthorsson, który otworzył wynik strzelając bramkę "do szatni". Inny skandynawski zawodnik - Lucas Andersen, dokończył dzieła ustalając wynik meczu - również w końcowych minutach spotkania. Gra od początku do ostatniego gwizdka arbitra była bardzo wyrównana i ciężko stwierdzić, czy jakiś zespół osiągnął jednogłośną przewagę. Ajax wygrał jednak zasłużenie, bo pokazał skuteczną, ofensywną grę.

Willem II Tillburg – Feyenoord Rotterdam 2:2 (1:1)

Bramki: Heerkens (37'), Andrade (74') – Manu (30), Kazim-Richards (82')

Mimo rozstrzelenia w poprzedniej kolejce AZ, zawodnicy Feyenoordu przystąpili do spotkania z lekką bojaźnią, mając świadomość tego że gospodarze od pięciu meczów nie doznali porażki grając na własnym stadionie. Jak przystało na zespół środka tabeli, Willem skupiał się głównie na ścisłym kryciu rywali i agresywnym odbiorze piłki w pobliżu środkowej strefy boiska. Gracze z Rotterdamu grali dosyć niemrawo, bez polotu, lecz na szczęście w swoich szeregach mają Elvisa Manu, gościa od zadań specjalnych. Choć styl gry Ghańczyka nie powalał na kolana, po raz kolejny udowodnił, że potrafi znaleźć się w polu karnym przeciwnika i we właściwym momencie kopnąć futbolówkę tak aby ta znalazła się w bramce. Mimo niekorzystnego wyniku piłkarze Tillburga nie odpuszczali, co zaowocowało strzeleniem kontaktowej bramki jeszcze przed zejściem do szatni. Druga połowa nie należała do najatrakcyjniejszych, a żądni emocji kibice, goli doczekali się dopiero w ostatnich piętnastu minutach, za sprawą Andrade i Kazima-Richardsa. Wynik 2:2 satysfakcjonować może jedynie zawodników Jurgena Streppela, gdyż po tym remisie Feyenoord stracił już matematyczne szanse na wywalczenie vice mistrzostwa.

Go Ahead Eagles - Twente Enschede 1:3 (1:2)

Bramki: Verhoek (23') - Ziyech (28'), Tapia (38', 51')

Orły przegrały siódmy mecz z rzędu i są coraz bliżej gry zapewnienia sobie gry w barażach o utrzymanie. Twente natomiast nie rezygnuje z walki o jak najwyższe miejsce w lidze, mimo świadomości o wykluczeniu z europejskich pucharów przez komisję licencyjną. Tukkers na boisku nie stracili jednak motywacji i pokazali się z bardzo dobrej strony, zwłaszcza po przerwie. Świetny mecz rozegrał Hakim Ziyech, który najpierw zdobył bramkę, a potem dołożył do swojego dorobku dwie asysty. Piłkarze z Deventer przeważali w statystykach, ale nie potrafili zamienić tego na gole, co przełożyło się na wynik końcowy pogrążający drużynę gospodarzy. Z taką grą Orły nie mogą myśleć o pozostaniu w Eredivisie bez uczestnictwa w barażach.

FC Groningen – SC Cambuur Leuwarden 3:2 (1:2)

Bramki: Chery (1'), Tibbling (56'), van der Velden (82') – Rosheuvel (6'), Botteghin (sam. 28')

Na Euroborg Stadion spotkały się dwie drużyny pewne ligowego bytu, lecz pozbawione szans na walkę o miejsce w pierwszej siódemce premiowane grą w barażach o Ligę Europy. Już w trakcie pierwszych dziesięciu minut kibice byli świadkami dwóch goli, co tylko podnosiło poziom atrakcyjności meczu. Mimo wyrównanej gry, to goście schodzili do szatni z zaliczką jednej bramki po samobójczym trafieniu Botteghina. Po przerwie podopieczni Erwina van der Looia potrzebowali jedenastu minut by odrobić straty, i kolejnych dwudziestu sześciu by przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Ku zdziwieniu wszystkich widzów cały mecz na ławce rezerwowych w drużynie gości przesiedział Sebastian Steblecki, bohater Cambuur z poprzedniej kolejki.

ADO Den Haag - FC Utrecht 2:0 (0:0)

Bramki: Alberg (73'), Kastaneer (85')

Skromne, ale pewne zwycięstwo Bocianów z Hagi pozwoliło im przeskoczyć "sąsiada" w ligowej tabeli. Mecz nie był niezwykle emocjonującym widowiskiem, ale należy pamiętać, że obydwa zespoły są już pewne utrzymania w Eredivisie co przekłada się na ich grę. ADO odpaliło w końcówce, najpierw wykorzystując rzut karny, a następnie kontrakt, który zapewnił im trzy punkty. Wyrównane statystyki w pełni oddają przebieg pozostałej części spotkania, które toczyło się w powolnym, niezbyt interesującym tempie. Gospodarze wygrali zasłużenie i powoli już szykują się do upragnionych wakacji.

POLACY W HOLANDII

  • Arkadiusz Milik (Ajax Amsterdam) - Poza kadrą meczową.
  • Filip Kurto (FC Dordrecht) - 90 minut.
  • Sebastian Steblecki (SC Cambuur) - Cały mecz na ławce rezerwowych.

JEDENASTKA KOLEJKI

Warmer Hahn (PEC Zwolle) - Joshua Brenet (PSV), Sven van Beek (Feyenoord), Jetro Willems (PSV) - Steven Berguis (AZ Alkmaar), Hakim Ziyech (Twente Enschede), Joey van der Berg (SC Heerenveen) Sebastian Larsson (SC Heerenveen) - Bertrand Traore (Vitesse), Adriane Tighadouini (NAC Breda), Renato Tapia (Twente Enschede)

NAJLEPSI STRZELCY I ASYSTENCI

  1. Memphis Depay (PSV) - 19 goli
  2. Luuk de Jong (PSV) - 17 goli
  3. Michiel Kramer (ADO Den Haag) - 16 goli
  1. Hakim Ziyech (Twente) - 12 asyst
  2. Jetro Willems (PSV) - 11 asyst
  3. Mark Uth (Heerenveen) - 10 asyst

Polecamy