menu

Felieton Romantyk sportu: Niezapomniane studniówki. Co mówią Boniek i Tomaszewski?

10 marca, 09:24 | Marek Łopiński

W ubiegłym tygodniu, jak śpiewały Czerwone Gitary, minęła studniówka. Do rozpoczęcia EURO 2024 pozostało 95 dni. Zakończyły się studniówkowe tańce w rytmie poloneza. Nawet największe szkolne lenie wzięły się do roboty. A potem bale maturalne, na których można spokojnie spożywać skoczne napitki bez chowania się po kątach.


fot. Fot. Adam Jankowski

Ciekawe jak będzie z orłami sokołami Najjaśniejszej Niepodległej. Ilu zwycięsko zaliczy maturę.
Dla nich baraże będą jak egzamin dojrzałości. Oby jesienne remisy na Narodowym z Mołdawią i Czechami nie były przedwczesnymi barażami, jak prorokuje Zbigniew Boniek. Sami narobiliśmy sobie bałaganu, a teraz z przerażeniem czekamy na bój ze światową potęgą Estonią.
Sztukmistrz Michał Probierz w głębokiej tajemnicy powołał szeroką kadrę wybrańców na mecz z dawnymi Inflantami, a jak szczęśliwie pójdzie na wyjazdowy finał z Finlandią lub Walią. Niezawodny Janek Tomek Tomaszewski wściekł się, że szczęściarze godni gry w barażach są schowani pod przykrywką.

JTT nie ma racji, przed mocarzami europejskiego futbolu musimy zachować rewolucyjną czujność, żeby nie rozpracowali wojowników Probierza. Przypomniały się czasy Adama Nawałki, kiedy kadra narodowa przypominała oblężoną twierdzę szturmowaną przez dziennikarzy i kibiców. napisał:


W tamtych nieodległych czasach taka postawa selekcjonera i jego żołnierzy tylko irytowała. Dzisiaj dotychczasowe zagrania wodzów reprezentacji, piłkarzy, władców PZPN przypomina gry i zabawy wesołego towarzystwa, coraz bardziej upodabniające do discopolowych potańcówek w wiejskich i małomiasteczkowych tancbudach.
Dla ludu miast i wsi Najjaśniejszej Niepodległej świętowanie studniówki przed EURO 2024 nie miało sensu, klimatu ani ochoty. Marzec 2024 może, nie daj Bóg, zapisać się żałobnymi zgłoskami w najnowszej historii kopanej.
W najbliższy czwartek cała Polska odetchnie z ulgą, magik Probierz otworzy na oścież wrota kadry, ogłaszając wyniki castingu na najlepszych salonowych lwów. Ruszą do boju dilettanti i profi nadwiślańskiej kopanej. Eksperci z Bożej łaski.

Jakby mało uciechy i zmartwień, PZPN bohatersko odrzucił protest i wołanie o powtórzenie pucharowego meczu. Inna sprawa, uwzględnienie argumentów protestujących zachwiałoby europejskim porządkiem rozgrywek. Niecodzienna, swojska nadinterpretacja futbolowych przepisów przez pokrzywdzonych, była tyleż śmieszna, co żałosna. napisał:


Wracając do przeboju Czerwonych Gitar, oby baraże z Estonią, Finlandią, Walią, nie skończyły się jak matura gwiazdora zespołu grającego i śpiewającego najgłośniej w Polsce.
Na szczęście mistrzostwa Europy w piłce nożnej będą tylko przystawką do uczty igrzysk olimpijskich Paryż 2024. Wierzę, że przystawka będzie zjadliwa, bo przecież do cholery dopchamy się do pańskiego stołu. Mam jednak obawy, żeby pierwsze dania nie stanęły naszym herosom ością w gardle.
My prości ludzie uwielbiający proste rozrywki nie zasłużyliśmy na szybką konsumpcję i jeszcze szybszy powrót z zaświatów wielowiekowych niemieckich przyjaciół.


Polecamy