menu

Zawisza wygrał 2:1 w Legnicy z Miedzią

19 sierpnia 2012, 18:34 | Michał Mormul

W niedzielne popołudnie w Legnicy dużą skutecznością wykazał się napastnik Zawiszy Paweł Abbott. Były piłkarz Ruchu Chorzów, niczym Tomasz Frankowski okazał sie królem pola karnego i dwukrotnie pokonał Aleksandra Ptaka. Miedź stać było tylko na jedną bramkę. Rzut karny wykorzystał Jakub Grzegorzewski.

Zawisza Bydgoszcz wygrywa 2:1 w Legnicy z Miedzią
Zawisza Bydgoszcz wygrywa 2:1 w Legnicy z Miedzią
fot. Bartłomiej Hamanowicz

Mecz świetnie rozpoczął się dla piłkarzy Jurija Szatałowa, bowiem Abbott już w 4. minucie gry skierował piłkę do siatki strzeżonej przez Aleksandra Ptaka. Akcja rozpoczęła się od świetnego podania Adriana błąda, który wykorzystując błąd Bena Starosty, wyłożył piłkę Pawłowi Zawistowskiemu, który jednak nie zdołał pokonać golkipera gospodarzy, który wyłożył piłkę pod nogi byłego zawodnika Ruchu Chorzów. Temu pozostało już tylko dopięcie formalności.

Kibice na trybunach wówczas krytykowali nowo pozyskanego bramkarza sugerując, iż ten powinien wybijać piłkę na bok bądź na rzut rożny. Sam zainteresowany jednak nie potrafił, na gorąco powiedzieć, czy zawinił przy tej bramce. - Po objerzeniu meczu będę wiedział dokładnie. jak to wyglądało - powiedział krótko.

Gospodarze spotkania od razu rzucili się do odrabiania strat. Z dystansu uderzali Patryk Szymański oraz Jakub Grzegorzewski, ale oba uderzenia minęły bramkę Zawiszy. Gorąco zrobiło się w 12. minucie, gdy piłka po dośrodkowaniu Szymańskiegi trafiła w rękę Bartosza Kopacza. Z perspektywy trybun wydawało się, iż zawodnik z Bydgoszczy trzymał rękę przy ciele i arbiter spotkania, którym był Łukasz Bednarek, mógł się wstrzymać z podjęciem decyzji. Do piłki podszedł Grzegorzewski i pewnym strzałem pokonał Andrzeja Witana, który wyczuł zamiary kapitana Miedzi.

Kolejne minuty do delikatna przewaga gospodarzy, jednak podopieczni Bogusława Baniaka nie potrafili tego udokumentować, przez co nie było większego zagrożenia pod bramką Witana. W 22. minucie goście wykonywali rzut wolny z około 30 metrów od bramki Ptaka. Do piłki podszedł Zawistowski i precyzyjnym podaniem posłał ją w pole karne. Golkiper gospodarzy zdołał jeszcze piąstkować pierwsze uderzenie, jednak wobec dobitki Abbotta był bezradny. Także wówczas byłemu zawodnikowi m. in. Zagłębia Lubin zarzucano złe zachowanie. - Ciężko powiedzieć. O to już trzeba zapytać Aleksandra Ptaka. Może jakiś zawodnik mu przeszkadzał, a może w ostatniej chwili zobaczył piłkę i mógł tylko ja wybić pod moje nogi, a nie łapać - komentował całą sytuację strzelec bramki.

Po bramce gra się nieco zaostrzyła czego efektem były żółte kartki dla Adriana Łuszkiewicza, Bena Starosty oraz Pawła Zawistowskiego, co przełożyło się także na atrakcyjność spotkania. Jedyną wartą odnotowania akcją w tej części meczu była szarża Adriana Błąda, która zakończyła się niecelnym strzałem z ponad 20 metrów. Już w dolicznonym czasie gry, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, strzał głową, który poszybował ponad bramką, oddał Jakub Grzegorzewski.

Druga połowa rozpoczęłą się pod znakiem ataków Miedzi. W 49. minucie z rzutu wolnego uderzał Adrian Łuszkiewicz, ale piłka po drodze odbiła się od Piotra Perasza i minęła bramkę gości. Miedź próbowała swoich szans w kolejnych akcjach, ale ciągle brakowało postawienia kropki nad i. W tym momencie warto zwrócić uwagę na ostrą grę Zawistowskiego, który mając na koncie żółtą kartkę, faulował zawodników Miedzi, ale Łukasz Bednarak pozostawał pobłażliwy.

Po ponad godzinie gry kibice zgromadzeni na stadionie im. Orła Białego zaprezentowali efektowną oprawę, którą mogliśmy obserwować przez kilka minut. Wówczas wzmógł się także doping dla drużyny gospodarzy, który był intonowany przez kibiców oglądająych mecz zza bramki. Do wspólnej zabawy dołączali się także kibice zasiadający na pozostałych sektorach. W tym momencie nadmienić trzeba, iż miejscowych sympatyków wspierali także kibice Śląska Wrocław, którzy od lat przyjaźnią się z popularną Miedzianką. Z drugiej strony swoją drużynę dopingować próbowali fani ekipy przyjazdnej, która była wspomagana przez Zagłębie Lubin.

Na kolejne akcje przyszło nam czekać kilkanaście minut, w którch trenerzy dokonali kilku zmian. Boisko opuścił m. in. strzelec bramki Jakub Grzegorzewski, którego zastąpił Alexandre. Wówczas dobrze na prawej stronie boiska zachował się Madejski, który po minięciu dwójki rywali zdołał dośrodkować w pole karne. Podanie jednak nie doszło celu i grę rozpoczął Alesander Ptak. W ostatnich minutach swoich szans jeszcze szukała Miedź. Nieudane dośrodkowywał Łuszkiewicz, uderzał Dawid Retlewski, ale nie przyniosło to zamierzonego skutku.

Będący faworytem rozgrywek bydgoski Zawisza pokonał na wyjeździe Miedź Legnica 2:1, dzięki czemu awansował na 2. miejsce w tabeli.


Polecamy