menu

Kazimierz Moskal nie zamierza rezygnować ze stylu gry Wisły

5 listopada 2015, 14:33 | Bartosz Karcz/Gazeta Krakowska

Wisła ma problem ze zdobywaniem bramek i punktów w meczach, w których rywale bronią się w skomasowany sposób, tak jak w niedawnych spotkaniach na własnym stadionie z Koroną Kielce, Termalicą Bruk-Bet Nieciecza i Ruchem Chorzów. Na konferencji prasowej przed meczem z Zagłębiem Lubin dziennikarze dopytywali się trenera Kazimierz Moskala, czy w związku z tym nie powinien pomyśleć o zmianach w taktyce.

Kazimierz Moskal
Kazimierz Moskal
fot. Andrzej Banaś / Gazeta Krakowska

Walka Wach - Powietkin: Polak wyraźnie przegrał z Rosjaninem. Doznał kontuzji policzka [VIDEO]

– Nie chciałbym sięgać gdzieś dalej pamięcią, ale jeśli popatrzylibyśmy na bramki, które strzelaliśmy po kombinacyjnych akcjach, to kilka by się znalazło – odpierał zarzuty Moskal. – Natomiast atak pozycyjny jest rzeczywiście bardzo trudny do prowadzenia. Wymaga dużej umiejętności wygrywania pojedynków, dużej ruchliwości, wymiany pozycji. Jest to normalne i nie takie zespoły mają z tym problem. Jeśli szukać przykładów, to proszę bardzo – mecz Realu Madryt z PSG jest najlepszym dowodem na to.

Dziennikarze nawiązali również do niedawnego meczu z Termalicą Bruk-Bet, w którym trener „Słoni” Piotr Mandrysz nie ukrywał, że dlatego tak defensywnie ustawił swój zespół, bo Wisła jest najgroźniejsza po odbiorze piłki i dlatego lepiej było ustawić się na swojej połowie i zmusić „Białą Gwiazdę” do ataku pozycyjnego.

– Czyli grali tak, żeby od razu oddać nam piłkę – zastanawiał się Moskal. – Po każdym meczu można powiedzieć, że taktyka, sposób na grę były fantastyczne, jeśli się osiągnęło swój cel. W tym wypadku ewidentnie było widać, że Termalica przyjechała, żeby wywieźć jeden punkt. Oczywiście, że zawsze tli się nadzieja w głowie, że będzie jedna, dwie sytuacje albo po stałych fragmencie gry, albo po kontrataku i że będzie można bramkę strzelić. Jednak Wisła jest takim klubem, zachowując wszelkie proporcje, jak Real Madryt, który wygrał z PSG 1:0, a nikt na stadionie nie był zadowolony. Ja osobiście widziałem, że nawet zawodnicy nie byli zadowoleni ze sposobu gry. Pewnie, że punkty są najważniejsze, ale uważam, że Wisła tak powinna grać, jak gra. Oczywiście, że musimy doskonalić atak pozycyjny, ale są różne fazy meczu. W pewnym momencie można zagrać bardziej defensywie, żeby mecz bardziej się otworzył, ale mówiąc szczerze, nie spodziewałem się w żadnym z tych trzech meczów, że rywale będą chcieli przejąć inicjatywę i prowadzić grę. Myślę, że Lubinem będzie troszeczkę inaczej.

Gazeta Krakowska


Polecamy