W sobotę Widzewowi nie będzie aż tak łatwo, jak w środę
Po zwycięstwie w okręgowym Pucharze Polski z LKS Kwiatkowice (6:0) III-ligowi piłkarze Widzewa wracają do walki o punkty. Jutro grają w Warszawie z Ursusem (15).

fot. łukasz kasprzak
Podopieczni trenera Przemysława Cecherza triumfowali w Kwiatkowicach bez większego wysiłku. Umówmy się jednak, że przekonywująca wygrana na boisku przeciętnego czwartoligowca należała do ich obowiązków.
Opiekun widzewiaków cieszył się, że miał okazję przyjrzeć się kilku zawodnikom, którzy nie mieli ostatnio szans pokazania się w spotkaniu ligowym.
Cecherz ma nad czym myśleć, bo przecież skład łodzian w sobotnie popołudnie z pewnością będzie inny, niż w poprzednim meczu z ŁKS Łomża.
Niemal na pewno w wyjściowej jedenastce ujrzymy na środku defensywy Przemysława Rodaka i Sebastiana Olczaka (zabraknie przecież Marcina Nowaka i Sebastiana Zielenieckiego). Ciekawe, kto zagra w środku drugiej linii, obok Macieja Kazimierowicza. Kandydatów jest kilku (Kamil Tlaga, Paweł Broniszewski oraz Maciej Szewczyk, który w Kwiatkowicach wypadł zaskakująco dojrzale). Być może tym razem na ławce rezerwowych usiądzie Dawid Kamiński, a jako wysunięt napastnik powalczy Piotr Okuniewicz.
W rundzie jesiennej Widzew wygrał z Ursusem 2:1 (dwa gole Mateusza Michalskiego i trafienie Roberta Słomki), ale to zwycięstwo wcale nie przyszło łatwo. Trenerem rywali znów jest Ariel Jakubowski, o którym można powiedzieć niemal wszystko, ale na pewno nie to, że będzie chciał ułatwić zadanie Widzewowi.
W środę Ursus też rywalizował w Pucharze Polski , pokonując Wkrę Żuromin 3:0 po golu samobójczym oraz bramkach Szymona Kołosowskiego i Konrada Szkopińskiego.








