menu

Trener Smuda o kulach. Siedem miesięcy Widzew czekał na takie zwycięstwo

6 maja 2018, 14:43 | Dariusz Kuczmera

Nareszcie Widzew odniósł przekonujące zwycięstwo 3:0, choć jeszcze na siedem minut przed końcem wygrana nie była pewna.

Trener Franciszek Smuda na ławce rezerwowych
Trener Franciszek Smuda na ławce rezerwowych
fot. Krzysztof Szymczak

Piłkarze Widzewa, prowadzeni znów przez Franciszka Smudę, który poruszał się o kulach uzyskali prowadzenie w 20 minucie. Akcję przeprowadził grający na prawej stronie Marcin Pieńkowski, nie sięgnął piłki Kacper Falon, a skutecznym strzałem popisał się Dario Kristo.
Aktywnie grał Daniel Mąka, który zastąpił na prawej stronie pomocy Mateusza Michalskiego. Trener Franciszek Smuda dokonał pięciu zmian w składzie po meczu z Ursusem. Od początku zagrali Radosław Sylwestrzak, Daniel Mąka, Michał Miller, Marek Zuziak oraz Kacper Falon. Aktywny był Daniel Mąka, ale nie miał szczęścia. Wprowadził jednak dużo ożywienia w grę.

Widzewiacy mieli więcej z gry, byli stroną przeważającą, ale na postawienie kropki nad i musieliśmy czekać. Długo czekać.
Struchlały nam serca, gdy w 65 minucie Maciej Humerski na raty złapał piłkę po uderzeniu Bartosza Zakrzewskiego. Czas płynął, drugiego gola nie było. Ale w 83 minucie blisko 17 tysięcy widzów rzuciło się sobie w ramiona. Po dośrodkowaniu z rożnego w wykonaniu Mateusza Michalskiego, który wszedł na boisko za Michała Millera, celnym strzałem głową popisał się niepilnowany zupełnie przez obrońców rywali Robert Demjan.

Odetchnęliśmy z ulgą. W doliczonym czasie gry wynik ustalił Mateusz Michalski. Po indywidualnej akcji precyzyjnie strzelił w długi róg. Po zdobyciu gola kłaniał się publiczności i trenerowi Franciszkowi Smudzie. Mateusz Michalski grał na lewej stronie, ale potrafił sobie przerzucić piłkę na prawą nogę i strzelić efektownego gola.

Na pomeczową konferencję przyszedł asystent trenera Marcin Broniszewski: – Franciszek Smuda ma nadal problemy z poruszaniem się, więc zastępuję go na konferencji. Najważniejsze są trzy punkty, męczyliśmy się jednak ze strzelaniem bramek. Jesteśmy zadowoleni z trzech punktów, o to graliśmy. Trzy bramki osłodziły widowisko.
Piotr Zajączkowski, trener Drwęcy: – Widzew ma taki potencjał piłkarski, że bez problemu awansuje do II ligi, czego serdecznie im życzę.

Na tak wysokie zwycięstwo czekaliśmy od 7 października, kiedy to Widzew złapał Tura za rogi i wygrał 4:0.

Widzew Łódź - Drwęca Nowe Miasto 3:0 (1:0)
Bramki
1:0 - Dario Kristo (20)
2:0 - Robert Demjan (83)
3:0 - Mateusz Michalski (90+2)
Widzew: Maciej Humerski - Marcin Pieńkowski (40, Marcin Pigiel), Radosław Sylwestrzak, Sebastian Zieleniecki, Marek Zuziak - Daniel Mąka (81, Marcin Kozłowski), Maciej Kazimierowicz, Dario Kristo, Kacper Falon (85, Michał Przybylski), Michał Miller (68, Mateusz Michalski), Robert Demjan. Trener: Franciszek Smuda.
Drwęca: Daniel Niźnik - Paweł Olszewski, Bartosz Dyszy, Bartosz Zakrzewski, Dominik Trojanowski - Miłosz Małachowski (65, Michał Piceluk), Jan Mater, Sebastian Zajączkowski, Patryk Czarnota, Mikołaj Napora (75, Patryk Kryger) - Dominik Pawłowski (90, Karol Draśpa). Trener: Piotr Zajączkowski.

Sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: 16.356


Polecamy