menu

Ta piłkarska klątwa sprzed lat cały czas ciąży na Widzewie

8 lipca 2020, 11:10 | PAS

W kolejnych ligowych meczach widać jak na dłoni, że piłkarzom Widzewa brakuje nie tylko umiejętności, także charakteru, z którego słynęli ich wielcy poprzednicy, którzy jak nikt w lidze potrafili gryżć trawę i walczyć do upadłego.


fot.

Trzeba wrócić do nie tak dawnej przeszłości. Nad drużyną ciąży klątwa sprzed trzech lat z kabaretowego przegranego meczu z Finishpatkietem 0:1, oddanego na chodzonego, bez walki.
Zespół przeprowadził w nim... strajk włoski, robiąc wszystko dwa razy wolniej do rywali. I dopadła go klątwa braku zaangażowania, z którą muszą się mierzyć do dziś.
- Nasza gra sprawiała wrażenie, jakbyśmy nie chcieli wygrać. Nie dążyliśmy do strzelenia gola, do wyjścia na prowadzenie czy do wyrównania... Przepraszam niektórych kibiców za siebie i za zespół stwierdził po spotkaniu trener Przemysław Cecherz. Poprosił też o niezadawanie pytań. Piłkarze Widzewa po meczu jakby nigdy nic się nie stało poszli pożegnać się z kibicami, głównie z tymi którzy domagali się gola po rzutach rożnych gości.
Tamta kabaretowa porażka odbija się czkawką do dziś, a najśmieszniejsze jest to, że nie przyniosła zamierzonego celu. Zespół z Nowego Miasta Lubawskiego nie był organizacyjnie przygotowany na awans i jego miejsce w II lidze zajął... ŁKS.


Polecamy