Resovia zagra z Widzewem na wyjeździe. Mecz w Łodzi obejrzy 16 tysięcy kibiców. Rzeszowianie zamierzają zdobyć punkty
Szefowie Widzewa ostatnimi czasy mecze na swoim stadionie wyznaczają na godzinę 19.10, symbolizująca rok założenia klubu. W sobotę o tej porze łodzianie podejmą Resovię i, rzecz niebywała na tym poziomie rozgrywek, będą mieć wsparcie 16 tysięcy kibiców.

fot. Krzysztof Kapica
Gospodarze, choć są beniaminkiem, zajmują 4. miejsce w tabeli. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ dysponują dużym budżetem, mocnym składem i mają ochotę na awans. Resovia czerpie optymizm z faktu, iż w środę, w meczu z Elaną Toruń, po raz pierwszy w tym sezonie nie straciła gola.
- Wyeliminowaliśmy kardynalne błędy w tyłach - ocenia Szymon Grabowski, trener rzeszowian. - Nie pozwoliliśmy przeciwnikowi na stworzenie klarownych sytuacji, co oczywiście cieszy. Gorzej, niestety, było w przodzie, choć coś mogło wpaść. Teraz gramy z dużą firmą, na trybunach będa tłumy, ale nie uważam, abyśmy stali na starconej pozycji. Widzew nie wszystko wygrywa.
Najbardziej znany piłkarz w kadrze Widzewa, to Robert Demjan. 35-letni Słowak w barwach Podbeskidzia Bielsko Biała został 5 lat temu królem strzelców naszej ekstraklasy (14 goli). W tym sezonie do siatki trafił na razie tylko raz.
- Jestem zdenerwowany nieodpowiedzialnym zachowaniem w meczu w Rybniku, gdzie daliśmy sobie zabrać wygraną - mówi Rafał Mroczkowski, coach łodzian. - Zawodzimy w ataku, dlatego szukamy jeszcze napastnika. O Resovii mam dobre zdanie. Nie liczę, że pójdzie na bardzo łatwo - dodał trener Widzewa.








