menu

Czemu formę nagle stracił widzewiak Marcin Kozłowski? To widzewiak z krwi i kości

6 sierpnia 2018, 13:34 | Dariusz Kuczmera

Widzew zewsząd zbiera brawa, jest liderem II ligi, ale istnieje w klubie jeden człowiek, który – jeśli kierują nim zdrowe odczucia – ma prawo czuć się obecną sytuacją mocno zawiedziony, bo ważne rzeczy dzieją się bez niego.

Marcin Kozłowski radził sobie z blokadami na boisku. Blokada poza boiskiem jest trudniejsza
Marcin Kozłowski radził sobie z blokadami na boisku. Blokada poza boiskiem jest trudniejsza
fot. Krzysztof Szymczak

To Marcin Kozłowski, który pamięta jeszcze start Widzewa w IV lidze, a ostatnio nie wyobrażaliśmy sobie składu pierwszej drużyny bez niego. Co więcej od Marcina Kozłowskiego rozpoczynaliśmy ustalanie składu. Ten prawy obrońca w minionym sezonie zakończonym awansem rozegrał 29 spotkań na 34 ogółem swojego klubu. W 25 wychodził w podstawowym składzie, w 23 grał od pierwszej do dziewięćdziesiątej minuty. Spędził na boisku 2262 minuty.

Pod wodzą trenera Radosława Mroczkowskiego zagrał w ostatnim mecz sezonu z Sokołem w Ostródzie. W 70 minucie przy stanie 1:1 (co nie dawało awansu) zszedł z boiska, zastąpiony przez Marka Zuziaka. Siedem i osiemnaście minut później Daniel Świderski strzelił dwa gole decydujące o awansie. Od tej 70 minuty słuch o Marcinie Kozłowskim zaginął, to znaczy prawy obrońca nie zostaje powołany nawet do szerokiej kadry meczowej. Na jego pozycji gra pozyskany przed sezonem Sebastian Kamiński.

Nie twierdzimy, że Marcin Kozłowski jest lepszy od Sebastiana Kamińskiego, ale brak miejsca w autokarze na mecz spowoduje jedno – Kozłowski odejdzie z klubu, a szkody, bo to widzewiak z krwi i kości, jeden z niewielu, który jest kibicem klubu z al. Piłsudskiego i na każdym kroku podkreślał przywiązanie do naszego klubu. Jest wszak wychowankiem Widzewa – zobaczcie na Facebooku zdjęcie 6-letniego Marcina Kozłowskiego na tle starej trybuny, pamiętającej czasy Ligi Mistrzów.

Może Marcin Kozłowski czymś podpadł trenerowi, bo przecież nie zaakaceptujemy twierdzenia, że nagle przestał potrafić grać w piłkę.
Ma Marcin Kozłowski więcej czasu, by poświęcać się grom komputerowym. Na obozie przed sezonem najlepiej z całego Widzewa grał w FIFA. Ale my chcemy, aby grał jak najwięcej w prawdziwą piłkę nożną, bo to wartościowy widzewski wojownik.

Trener Mroczkowski po meczu ze Zniczem mocno teraz skrytykował Michała Millera. Dobrze wtajemniczeni przewidują, że to oznacza koniec kariery piłkarza w drużynie Widzewa.


Polecamy