menu

Trudne mecze Motoru na koniec sezonu. Dziś mecz ze Zniczem

11 maja 2011, 13:11 | Maciej Puka / Kurier Lubelski

Do końca drugoligowego sezonu 2010/11 pozostało siedem spotkań. Co ciekawe, walczący o utrzymanie piłkarze Motoru Lublin zmierzą się właśnie z czołową siódemką tabeli!

Piłkarzy Motoru czekają mecze z trudnymi rywalami
Piłkarzy Motoru czekają mecze z trudnymi rywalami
fot. Karol Wiśniewski / Polskapresse

- Lubimy grać z takimi drużynami, które nie myślą tylko o bronieniu wyniku - mówi Tadeusz Łapa, trener Motoru. - Mamy pewien handicap, ponieważ cztery mecze rozegramy przed własną publicznością. Liczymy na wsparcie kibiców.

Początek rywalizacji z mocarzami już dziś. Do Lublina zawita zajmujący szóstą pozycję Znicz Pruszków. W jego składzie jest dwóch wychowanków Motoru (Paweł Tomczyk i Kacper Tatara), oraz dwóch graczy mających na swoim koncie występy na Alejach Zygmuntowskich (Rafał Król i Kamil Witkowski). Łapa, gdy był trenerem Górnika Łęczna, pracował w tym klubie z innymi zawodnikami Znicza - Zbigniewem Kowalskim i Tomaszem Feliksiakiem.

Motor, jak i Znicz w ubiegłym sezonie opuścili pierwszą ligę. Pruszkowianie chcieli wrócić na zaplecze ekstraklasy, ale wiosną zawodzą. - Mieliśmy słaby początek, ale z każdym meczem jest coraz lepiej - mówi Tomczyk. - Dopóki piłka jest w grze będziemy walczyć do końca. Motor, który cały czas mam w sercu, również nie powinien się jeszcze poddawać. Ale na boisku będzie twarda walka.

Słabe wyniki Znicza spowodowały, że na ławce trenerskiej Michała Libicha zastąpił duet byłych wielokrotnych reprezentantów Polski - Piotr Świerczewski, Maciej Śliwowski, a szkoleniowcem bramkarzy został Maciej Szczęsny.

- Mamy trenerów, którzy swoim boiskowym doświadczeniem, biją o głowę pozostałych szkoleniowców - wyjawia Tomczyk. - Starają się przekazać nam swoją wielką wiedzę i myślę, że w końcu efekty przyjdą - dodaje Tomczyk, który dzisiaj nie zagra z powodu pauzy za siódmą żółtą kartkę. Małe szanse na występ ma również Król, a Tatarę wyklucza kontuzja.

W Motorze wciąż liczą, że uda się zachować status drugoligowca. - Nie będę wdawał się w żadne liczenie punktów. Może się jeszcze wiele wydarzyć, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej lidze - mówi trener żółto-biało-niebieskich. - Żeby zgasić Znicz, musimy zagrać na miarę swoich możliwości. Wydaje mi się, że Pruszków buduje już zespół pod kątem przyszłego sezonu. Świadczą o tym zmiany personalne w ich składzie. Stawiają tam na młodzież, ale przed nami się nie położą.


Polecamy