menu

Trałka: Bardziej musimy się skupić na sobie niż na Bełchatowie

17 września 2012, 15:41 | Maciej Lehmann/Głos Wielkopolski

- Mam nadzieję, że to my zagramy dobre spotkanie i nie pozwolimy rywalom rozwinąć skrzydeł. Oczywiście bełchatowianie wiedzą jak gra Lech, widzieli nasze mecze i będą starali się znaleźć nasze słabsze punkty - mówi Łukasz Trałka, pomocnik Lecha Poznań.

Łukasz Trałka
Łukasz Trałka
fot. Roger Gorączniak / Ekstraklasa.net

GKS Bełchatów miał dwa tygodnie, by solidnie przygotować się do meczu z Lechem. Czy zagra lepiej niż w spotkaniach z Wisłą, Legią i Widzewem, kiedy nie zdobył ani punktu?
Gra się zazwyczaj tak, jak przeciwnik pozwala. Mam nadzieję, że to my zagramy dobre spotkanie i nie pozwolimy rywalom rozwinąć skrzydeł. Oczywiście bełchatowianie wiedzą jak gra Lech, widzieli nasze mecze i będą starali się znaleźć nasze słabsze punkty. My jednak też solidnie przepracowaliśmy te dwa tygodnie, więc wszystko zweryfikuje boisko. Jestem pewien, że jeśli zagramy tak, jak to zaplanowali trenerzy, to wygramy.

GKS stoi pod ścianą. Spadł na ostatnie miejsce w tabeli. Czy fakt, że bełchatowianie nie zdobyli jeszcze punktu spowoduje, że będą jeszcze bardziej zmobilizowani?
Bardziej musimy się skupić na sobie niż na Bełchatowie. Wiem, że mają swoje problemy, ale my też nie gramy jeszcze perfekcyjnie. Wierzę, że uda nam się zagrać dobry mecz i gospodarze nie rozwiną skrzydeł. Wszystko zależy od nas.

Wspomniałeś, że Lech też ma swoje problemy. A jak się tobie współpracuje z Rafałem Murawskim? Jesteście uważani za jedną z najlepszych par defensywnych pomocników w ekstraklasie.
Ciężko mi samemu to oceniać, od tego są trenerzy, media. Lepiej to widać z wysokości trybun. Moim zdaniem nasza współpraca wygląda już nieźle. I jestem pewien, że będzie się poprawiać.

Jesteś zaskoczony, że na razie plasujesz się w czołówce strzelców Lecha?
Pewnie tak, ale to dopiero początek sezonu. Jestem pewien, że ta klasyfikacja jeszcze się zmieni jak nasi gracze ofensywni zaczną zdobywać bramki. Lecz jeśli będzie okazja, to postaram się jeszcze coś strzelić.

Już jakiś czas przebywa Pan w Lechu. Gdzie jest większa presja, w Poznaniu czy w Polonii, którą rządził Józef Wojciechowski? Wszędzie jest presja. W Polonii wywierał ja właściciel, w Lechu takich bezpośrednich sygnałów z samej góry nie było. Uwagi przekazuje nam trener, ale sami zdajemy sobie sprawę z tego, kiedy gramy lepiej, a kiedy gorzej. W klubach, które walczą o wysokie cele, na które przychodzi tylu kibiców jak w Poznaniu, czuć presję, ale to motywuje do lepszej pracy.

Głos Wielkopolski