Tomasz Makowski, piłkarz Lechii Gdańsk: Flavio Paixao po meczu kupił na stacji benzynowej miśka i wręczył mi w autokarze [rozmowa]
Tomasz Makowski, 19-letni pomocnik Lechii Gdańsk, opowiada o początkach w futbolu, jak trafił do Lechii Gdańsk, o nowym kontrakcie i co dostał za pierwszego gola w seniorach biało-zielonych.
fot. Przemysław Świderski
WUKS Rosanów to był Twój pierwszy klub?
Pochodzę z Rosanowa i tam zaczynałem grać w piłkę. Powstał klub, ale nie w moim roczniku tylko dla chłopców o pięć lat starszych. Mój brat urodził się w 1995 roku, więc grał w tym zespole. Przychodziłem na treningi, oglądałem i też chciałem z nimi trenować. Mama zapytała trenera, a on się zgodził. Było tak, że ja mały, a oni wysocy. Mogłem grać tylko w sparingach, bo na ligę byłem zbyt młody. Po dwóch latach przeszedłem do Włókniarza Zgierz, ale wróciłem do WUKS, bo powstał mój rocznik. Ostatecznie trafiłem do SMS-u Łódź, tam spędziłem kilka lat, a po gimnazjum przeszedłem do Lechii.
Jak trafiłeś do Gdańska?
Był turniej mistrzostw Polski kadr województw w Nowym Sączu. Było dużo obserwatorów, zajęliśmy drugie miejsce i myślę, że wtedy zostałem zauważony.
Ważnym ruchem było wypożyczenie do Górnika Łęczna w poprzednim sezonie?
W Lechii nie było zespołu rezerw i nie miałem gdzie grać w seniorach. Wtedy nie łapałem się do pierwszego zespołu. Wypożyczenie do Łęcznej było dla mnie na plus i rozegrałem sporo meczów. Trener Tomasza Kafarski mi zaufał, a potem też łapałem minuty. W meczu z Chrobrym Głogów złapałem kontuzję i w końcówce sezonu już nie grałem.
Powołań do reprezentacji nie brakowało?
To prawda. Byłe powoływany od U-15 do tej pory. Tylko kilka zgrupowań uciekło.
Na to najważniejsze liczysz na wiosnę, kiedy trener Jacek Magiera ogłosi kadrę na mistrzostwa świata U-20 w Polsce?
Oczywiście. Trzeba pracować i walczyć, bo to fajna impreza i będzie można się pokazać na tle międzynarodowym. Jest rywalizacja, ale wszystko zależy ode mnie.
U trenera Piotra Stokowca to miejsce wywalczyłeś?
Każdy chce grać, a rywalizacja wychodzi na plus. W Lechii jest duża rywalizacja na tej pozycji. Ostatnio zagrałem trzy całe mecze, ale najlepiej czułem się w tym ostatnim z Legią.
Przed takim meczem czułeś stres, tremę?
Był stres na pewno. Dla mnie, zawodnika wchodzącego do ekstraklasy, to był dobry mecz, żeby się sprawdzić i pokazać swoją wartość. Pewność siebie rośnie nie tylko po takim meczu, bo praktycznie po każdym. Ciągle łapię tak ważne dla mnie doświadczenie.
Jak się odnalazłeś w szatni pełnej znanych piłkarzy?
W szatni nie ma podziału czy zawodnik jest młody czy starszy. Trzymamy się razem. Na boisku mogę liczyć na podpowiedzi od kolegów. Z przodu mogę mieć więcej własnej inwencji, nie bać się zagrać trudnej piłki czy oddać strzał, bo to może wyjść z korzyścią dla mnie i drużyny.
Duża radość z pierwszego gola w seniorach Lechii, w Niecieczy?
Oczywiście. Flavio Paixao po meczu kupił na stacji benzynowej miśka i wręczył mi w autokarze przy wszystkich za pierwszą bramkę (śmiech).
Po sezonie kończy Ci się kontrakt z Lechią. Jesteś bliżej przedłużenia?
Jestem bliżej przedłużenia. Widać jaki jest trener Piotr Stokowiec dla młodych zawodników i chcę zostać w Lechii. Słyszę, że jestem obserwowany nie tylko przez kluby polskie. Konkretne rozmowy prowadzę z Lechią i są już na finiszu.
Liga Mistrzów w weekendy. Szefowie UEFA i ECA dyskutują nad zmianami w prestiżowych rozgrywkach
Press Focus / x-news