menu

Piłka nożna. Nie żyje Marian Kosiński - legenda Stali Mielec

21 kwietnia 2021, 14:29 | Micz

Nie żyje Marian Kosiński - legendarny piłkarz Stali Mielec. Dwukrotny mistrz Polski zmarł w środę rano.

Marian Kosiński był piłkarzem i trenerem Stali Mielec
fot. archiwum
Marian Kosiński (na zdjęciu drugi z prawej) podczas meczu derbowego ze Stalą Rzeszów
fot. archiwum
Kosiński (na zdjęciu trzeci z lewej, nie licząc sędziów)
fot. archiwum
Marian Kosiński (w 2. rzędzie od dołu siedzi drugi z lewej)
fot. archiwum
1 / 4

Piłkarską karierę Marian Kosiński zaczynał w klubie Gwarek Tarnowskie Góry. Szybko jednak zmienił barwy klubowe i w sezonie 1968/1969 był już zawodnikiem Stali Mielec.

- Redaktor Jan Filipowicz z Nowin pisał o nim jako o największej niespodziance i odkryciu sezonu. „Przyszedł do Mielca w tym roku z A-klasowego Gwarka Tarnowskie Góry i w ciągu kilku miesięcy stał się jednym z filarów II ligowej drużyny. Doskonałe warunki fizyczne i postępy w grze, przykładna dyscyplina taktyczna - liczy 24 lata” - wspomina Tomasz Leyko, autor książki „Biało-niebieska” wydanej na 80-lecie Stali Mielec .

W barwach tego klubu wystąpił 263 razy, więcej na swoim koncie ma tylko Grzegorz Lato (dwukrotnie wpisał się na listę strzelców). Jako piłkarz Stali Mielec dwukrotnie sięgał po mistrzostwo Polski - w sezonach 1972/73 i 1975/76. W sezonie 1974/75 wraz z drużyną zdobył wicemistrzostwo Polski, a w sezonach 1973/74 i 1978/79 brązowy medal.

W roku 1980 zawiesił buty na kołku.

- Oficjalne pożegnanie odbyło się 23 sierpnia 1980 przed meczem z Zawiszą Bydgoszcz. Kibice zgotowali mu wielkie brawa - pisze Tomasz Leyko. Później był trenerem właśnie w Stali Mielec, a także w Karpatach Krosno.

- Nie był piłkarzem z pierwszych stron gazet, nie załapał się do reprezentacji choć wielu widziało w nim najlepszego stopera ligi. To był okres gdzie połowa Stali z powodzeniem w tej kadrze dałaby sobie radę. Udział w największych sukcesach mieleckiego klubu miał jednak ogromny czym zapewnił sobie wieczną pamięć i szacunek - podsumowuje Tomasz Leyko.