menu

Ból głowy trenera Araszkiewicza przed meczem Sandecji z GieKSą

29 września 2012, 11:23 | Daniel Weimer/Gazeta Krakowska

Do sądeckiego klubu dotarł z hiszpańskiej federacji certyfikat zawodniczy Rubena Sancheza Montero. Oznacza to, że mierzący 192 cm napastnik będzie mógł wystąpić w sobotnim meczu 1. ligi "biało-czarnych" z GKS Katowice.

Sandecja posiada już certyfikat Rubena Sancheza Montero
Sandecja posiada już certyfikat Rubena Sancheza Montero
fot. Piotr Kwiatkowski

To jedyna wszak pomyślna informacja dla trenera Sandecji Jarosława Araszkiewicza. Inne doniesienia - z frontu medycznego - nie brzmią już tak optymistycznie. Kontuzje wykluczają bowiem z gry obrońcę Kamila Szymurę oraz duet dynamicznych skrzydłowych Piotra Kosiorowskiego i Bartosza Wiśniewskiego. O ile na brak możliwości skorzystania z ich usług "Araś" musiał być przygotowany, o tyle jak grom z jasnego nieba spadła nań niedyspozycja dwukrotnego wicekróla strzelców I ligi Arkadiusza Aleksandra.

- Arkowi spuchło niedawno operowane kolano i nie uczestniczył w piątkowym treningu - potwierdza szkoleniowiec. - Znalazł się co prawda w meczowej "18", ale o jego ewentualnym występie zadecydujemy tuż przed rozpoczęciem spotkania.

Do zespołu wraca po odcierpieniu kary za nadmiar żółtych kartek słowacki defensor Peter Petran. Araszkiewicz zdradza, że nie wybiegnie on jednak w podstawowej jedenastce. - Stawiam na młodość i do gry poślę walecznego, poczynającego sobie bez respektu Jurija Zinyaka. Parę środkowych obrońców utworzy on z Mateuszem Kowalskim - ujawnia. Na występ od początku spotkania liczyć mogą także inni młodzieżowcy: Piotr Mroziński, Bartosz Szeliga oraz Sebastian Szeliga. - Muszę coś pozmieniać po porażce 0:3 z Arką w Gdyni - tłumaczy trener. - Wielkiego wyboru nie mam. Adrian Świątek wciąż odrabia zaległości treningowe, dobrze więc, że dołączył do nas napastnik z Półwyspu Iberyjskiego.

Jeśli dolegliwość Aleksandra nie okaże się zbyt dokuczliwa, to zajmie on miejsce na ławce rezerwowych. - Nie przewiduję wariantu gry z dwoma napastnikami - tłumaczy Araszkiewicz. - Ruben na pewno pojawi się na boisku, ale raczej już w trakcie jego trwania. Chyba że Arek nie zdąży się wykurować.

Trener Sandecji zapewnia, że jego podopieczni ze wszystkich sił dążyć będą do rehabilitacji za przywołany mecz z Arką. GKS to jednak trudny rywal, mający w składzie kilku graczy z ekstraklasową przeszłością. Szczególną uwagę sądeczanie zwrócić muszą na skutecznego Przemysława Pitrego, Rafała Kujawę i Adriana Napierałę. Zadowolą nas wyłącznie trzy punkty. Liczymy na wsparcie ze strony kibiców.

Gazeta Krakowska


Polecamy