Remis w derbach Polski, Cracovia blisko czołówki - podsumowanie 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
W oczekiwanym od tygodni szlagierze Lech zremisował z Legią, która dzięki zdobytemu punktowi wróciła na fotel lidera. Znakomitą formę prezentuje Cracovia, która wygrała trzeci mecz z rzędu i zajmuje już szóstą lokatę. Co jeszcze działo się na ligowych boiskach? Zapraszamy na podsumowanie 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy.
Podział punktów w polskim Gran Derbi
Bezsprzecznym hitem 13 serii gier był pojedynek wicemistrza, Lecha Poznań, z mistrzem, Legią Warszawa. Mecz rozgrywany w obecności niemal 40 tysięcy widzów i kilkunastu skautów, m.in. z Arsenalu, Ajaxu, Fulham czy Twente, w pierwszej połowie zawodził. Tempo było wysokie, nie brakowało walki, ale w poczynaniach obu zespołów panował chaos. Dość powiedzieć, że przez 45 minut Legia nie potrafiła oddać celnego strzału na bramkę strzeżoną przez byłego golkipera Wojskowych, Macieja Gostomskiego. Pierwszy celny strzał na poznańską bramkę oddali dopiero na początku drugiej połowy i natychmiast przyniósł on bramkę. Od tego momentu zaczęło się wszystko, co w tym meczu było najlepsze. Już chwilę później znakomitym strzałem wyrównał Lovrencsics, a później obie drużyny stworzyły sobie sporo szans na zdobycie gola. Żaden z piłkarzy nie potrafił jednak wpisać się na listę strzelców i mecz zakończył się sprawiedliwym w gruncie rzeczy remisem. Wynik ten z pewnością bardziej satysfakcjonuje Legię, która utrzymała ośmiopunktową przewagę nad Kolejorzem i ze spokojem może wyczekiwać kolejnych spotkań.
Zwycięstwo selekcjonera, Cracovia na fali
Górnik odniósł już czwarte zwycięstwo z rzędu, pokonując w Białymstoku Jagiellonię 1:0. Podopieczni Adama Nawałki, już oficjalnie nowego selekcjonera polskiej reprezentacji, długo nie mogli znaleźć sposobu na grającą w osłabieniu Jagę. Górnicy trafili do siatki dopiero po 40 minutach gry w przewadze, a wcześniej upiekło im się, gdy sędzia Paweł Pskit nie odgwizdał ewidentnego karnego dla gospodarzy. Przyjezdni zdołali jednak dowieźć prowadzenie do końca i dzięki temu do niedzieli wskoczyli na pierwsze miejsce w tabeli.
Powody do zadowolenia ma też Cracovia, która ostatnio notuje znakomitą serię. Zawodnicy Wojciecha Stawowego bez większych problemów uporali się z Widzewem i powoli wyrastają na jedno z największych objawień rundy. Niesamowicie prezentuje się przede wszystkim ofensywa, która nadrabia braki formacji obronnej. W ostatnich trzech meczach Pasy straciły cztery gole, a mimo to wywalczyła w nich komplet punktów. Pod względem strzelonych goli Cracovia ustępuje tylko Legii i Górnikowi. Swoimi statystykami nie może się za to chwalić Widzew – łodzianie mają zdecydowanie najgorszą defensywę w lidze (średnio tracą nieco ponad 2 gole na mecz), nie mają też powodów do dumy jeśli chodzi o atak. Widzew jest bez dwóch zdań jednym z głównych faworytów do spadku.
Smuda lepszy od Lenczyka, Ojrzyński tylko na remis
W Krakowie doszło do pojedynku dwóch trenerów-weteranów – Wisła Franciszka Smudy mierzyła się z Zagłębiem Oresta Lenczyka. Lepszy okazał się ten pierwszy, ale jak sam przyznał po meczu, cieszyć może tylko wynik. Mecz pewnie zakończyłby się bezbramkowym remisem, gdyby nie fatalny błąd Michała Gliwy, który po raz kolejny sprawił prezent rywalom. Miedziowi nadal tułają się więc tuż nad strefą spadkową. Wisła utrzymała pozycję na podium, ale po drużynie grającej efektownie i skutecznie zostało już tylko wspomnienie. Czy to chwilowy dołek, czy też może głębszy kryzys, na razie nie wiadomo, faktem jest jednak, że Biała Gwiazda nie gra już tak ładnej piłki jak jeszcze parę tygodni temu. Podopiecznych Franciszka Smudy czekają teraz mecze z dwiema najsłabszymi zespołami, a więc z Widzewem i Podbeskidziem. Strata punktów z którymś z tych rywali byłaby z pewnością niespodzianką, ale już nie tak wielką, jak jeszcze miesiąc temu.
Oblicza Górali nie odmienił na razie Leszek Ojrzyński. W swoim debiucie na ławce Podbeskidzia zdołał wywalczyć tylko jedno oczko z chorzowskim Ruchem. Biorąc pod uwagę fatalną sytuację ekipy z Bielska, punkt wywalczony z pojedynku z Niebieskimi nie ma prawie żadnej wartości. Tym samym bielszczanie pozostali na ostatnim miejscu w tabeli z zaledwie jednym zwycięstwem, odniesionym prawie dwa miesiące temu w pojedynku z Koroną. Natomiast Ruch od czasu kompromitującej porażki z Jagiellonią w siódmej kolejce nie znalazł swojego pogromcy i systematycznie wspina się coraz wyżej w ligowej hierarchii.
Niesamowita Pogoń, bez goli w Gliwicach
Znakomity mecz obejrzeliśmy w Szczecinie, gdzie Pogoń pokonała Koronę 3:2. Było w tym spotkaniu wszystko, co kochamy w futbolu: piękne gole, zwroty akcji, czerwone kartki i emocje do ostatniej minuty. Ostatecznie trzy punkty zostały u Portowców, dzięki czemu zawodnicy Dariusza Wdowczyka utrzymują się w ścisłej czołówce. Korona może pluć sobie w brodę, bo gdyby dowiozła zwycięstwo do końca, mogłaby być spokojniejsza o swój los. Porażka w Szczecinie oznacza, że Złocisto-Krwiści nadal mają tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.
W rozgrywanym równolegle do El Clasico meczu Piasta z Lechią zabrakło goli, choć w ataku gliwiczan zagrało dwóch Hiszpanów: Rabiola i Jurado. Jednak ani oni, ani żaden inny piłkarz na boisku nie był w stanie pokonać golkipera rywala. Patrząc na formę bramkarzy Lechii i Piasta wydaje się, że nawet grający wtedy na Camp Nou Ronaldo i Mesii mieliby problem z umieszczeniem piłki w siatce. Gdańszczanie wciąż muszą poczekać na pierwsze od 24 sierpnia zwycięstwo, które odnieśli w meczu z Legią.
Powody do zmartwień ma również Stanislav Levy, którego zespół przegrał u siebie z Zawiszą. Śląsk musiał radzić sobie bez Sebastiana Mili i widać było, że brak byłego reprezentanta Polski to dla wrocławian ogromny problem. Nie jest wykluczone, że tak chwalony jeszcze niedawno za pucharowe mecze Śląsk na koniec rundy jesiennej znajdzie się w grupie spadkowej. W tej chwili jego strata do podium jest olbrzymia – wynosi aż 10 oczek. Jedyną szansą wrocławian jest podział punktów na zakończenie rundy zasadniczej, ale z pewnością rozsądniej byłoby opierać swoje nadzieje na dobrej grze, której ostatnio zdecydowanie brakuje. Tymczasem rywal Śląska, Zawisza, przeskoczył zespół z Dolnego Śląska i awansował na znakomite, siódme miejsce w tabeli. Mecz we Wrocławiu był więc podwójnie przyjemny dla Ryszarda Tarasiewicza, który znów mógł wrócić do miasta, w którym pracował kilka lat. Swoim byłym pracodawcom przypomniał się w najgorszy dla nich sposób.
Wyniki 13.kolejki T-Mobile Ekstraklasy
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:0 Ruch Chorzów
Widzew Łódź 1:3 Cracovia
Jagiellonia Białystok 0:1 Górnik Zabrze
Pogoń Szczecin 3:2 Korona Kielce
Piast Gliwice 0:0 Lechia Gdańsk
Wisła Kraków 1:0 Zagłębie Lubin
Śląsk Wrocław 1:2 Zawisza Bydgoszcz
Lech Poznań 1:1 Legia Warszawa
Statystyki 13. kolejki T-Mobile Ekstraklasy
- Liczba goli – 16
- Średnia goli na mecz – 2
- Zwycięstwa gospodarzy – 2
- Remisy – 3
- Zwycięstwa gości – 3
- Żółte/czerwone kartki – 34/3
- Liczba widzów – ok. 79 tys.
- Średnia frekwencja – ok. 9,9 tys.








