menu

Polska - Kazachstan,czyli wyciszeni kibice i koniec żartów z Glika

4 września 2017, 22:42 | Tomasz Biliński

Reprezentacja Polski wróciła do tego, co dobre i wygrała z Kazachstanem 3:0. Do tego zmazała plamę po porażce z Danią w Kopenhadze. Choć kibice na PGE Narodowym jakby w pierwszej części poniedziałkowego starcia jeszcze ją trawili.

Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
Polska pokonała Kazachstan i wciąż jest liderem eliminacyjnej grupy.
fot. Bartek Syta/Polska Press
1 / 12

Powrót do tego, co dobre
- Drużyna Adama Nawałki wypracowała swój styl grając dwoma napastnikami. Powinniśmy do tego wrócić - mówił nam przed meczem Jacek Ziober. 46-krotny reprezentant Polski miał rację. Zmiana ustawienia z 4-5-1 na 4-4-2 była potrzebna tym bardziej, że spotkanie z Kazachstanem trzeba było wygrać za wszelką cenę, a wiadomo było też, że goście głównie będą się bronić. Dlatego więcej możliwości w ataku było jak najbardziej potrzebne. I zostało wykorzystane. Kosztem środkowego pomocnika obok Roberta Lewandowskiego zagrał Arkadiusz Milik. Czyli było tak, jak przed kontuzją gracza Napoli. Znów też, gdy rywale skupiali swoją uwagę na "Lewym", Milik miał więcej swobody. Tak jak w 11. min, kiedy zdobył bramkę. Na końcówkę eliminacji gra dwoma napastnikami to najlepszy pomysł.

Pazdan wrócił, Glik wciąż w Kopenhadze
Obrona reprezentacji Polski to w tych kwalifikacjach do mistrzostw świata spory problem. W innych grupach prowadzące w nich drużyny straciły do tej pory po trzy-pięć bramek, wyjątkiem jest Serbia - siedem. Jednak nawet na ich tle dorobek strat Polaków jest imponujący. A może raczej rozczarowujący. W ośmiu spotkaniach ma straciła 11 goli! Znacząco na taki bagaż wpłynęła klęska w Kopenhadze (0:4) i beznadziejna postawa Kamila Glika i Michała Pazdana. O ile w przypadku tego drugiego na podstawie meczów w Legii Warszawa można było się spodziewać, że jakiś błąd może mu się przytrafić, o tyle obrońca AS Monaco raczej powinien być ostoją Biało-Czerwonych. Nie był w piątek, nie był też w poniedziałek. Zwłaszcza na początku spotkania, kiedy jego dwa błędy naprawił... Pazdan. Co innego w ofensywie...

Nawałka i jego ręka do ligowców
Selekcjoner wielokrotnie już udowodnił, że z piłkarzy teoretycznie niepasujących do reprezentacyjnego towarzystwa robi gości, którzy się w tej drużynie wyróżniają. W meczach z Danią i Kazachstanem takim kimś był Maciej Makuszewski. Choć pomocnik Lecha Poznań trudnego zadania w Kopenhadze nie miał, to już w Warszawie nie ustępował kolegom grających w silniejszych klubach. To on zaliczył asystę przy golu Milika. Swoją szybkością i dryblingami sprawił rywalom trochę problemów.

Wideoweryfikację VARto wprowadzić też w meczach kadry
W 73. min Robert Lewandowski strzelił gola z rzutu wolnego. Jednak sędzia go nie uznał, mimo że z trybun było widać, że piłka odbiła się za linią bramkową. Wideoweryfikacja, która stosowana jest w coraz większej liczbie lig, także w Lotto Ekstraklasie, przydałaby się także w eliminacjach mistrzostw świata. Całe szczęście, że Polacy i tak zdobyli bramki, których nie było jak nie uznać. Co do VAR, FIFA musi go wprowadzić na mundialu w Rosji, żeby nie było już takich numerów, jak na poprzednich turniejach.

Glik strzela także w kadrze
Kamil Glik, jak na obrońcę, strzelał dużo goli dla Torino, a od poprzedniego sezonu dla AS Monaco. W kadrze nie był jednak tak skuteczny. Do poniedziałku miał na koncie trzy trafienia. To był częsty temat żartów podczas konferencji poprzedzających mecze kadry. Od następnego zgrupowania trzeba będzie wymyślić nowy. Glik wreszcie wpadł w pole karne jak i strzałem głową (po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Piotra Zielińskiego) nie dał szans bramkarzowi Kazachstanu.

Cichy PGE Narodowy
Wprawdzie na trybunach zasiadło 56 963, co jest trzecim wynikiem frekwencji jeśli chodzi o mecze kadry na PGE Narodowym, ale tym razem byli jacyś wyciszeni. Od czasu do czasu ktoś zarzucił jakąś przyśpiewkę, ale podłapywała ją ledwie garstka fanów. Ożywili się dopiero po drugim golu. Jakby się delikatnie obrazili za piątkową klęskę z Danią?

Follow @tomasz_bilinski


Polecamy