menu

Polonia Warszawa upokorzyła GKS Bełchatów. 5:0 w zimowych warunkach

27 października 2012, 17:55 | mic

Zimowa aura w Bełchatowie nie pomogła drużynie GKS w meczu przeciwko Polonii Warszawa. Defensywa "Brunatnych" była dziurawa jak szwajcarski ser, a "Czarne Koszule" skrzętnie to wykorzystały, strzelając na śniegu aż pięć goli. To najwyższe zwycięstwo w bieżącym sezonie T-Mobile Ekstraklasy.

Tak wyglądała murawa w Bełchatowie w drugiej połowie meczu
Tak wyglądała murawa w Bełchatowie w drugiej połowie meczu
fot. Screen Canal+

W bardzo trudnych warunkach przyszło walczyć o punkty piłkarzom GKS Bełchatów i Polonii Warszawa. Gospodarze dobrze przygotowali płytę boiska, jednak padający w trakcie meczu śnieg sprawił, że sędzia Tomasz Musiał w 53. i 75. minucie przerywał mecz, by można było odśnieżyć linie boiska (pierwsza przerwa trwała blisko siedem minut, druga ponad dwie minuty).

Losy meczu były już jednak praktycznie rozstrzygnięte po pierwszej połowie, w której przyjezdni strzelili trzy gole, nie tracąc żadnego. Piłkarze Polonii z niezwykłą łatwością przedostawali się pod bramkę Adama Stachowiaka i gdyby wykorzystali wszystkie dogodne sytuacje, to gospodarze do przerwy przegrywaliby znacznie wyżej niż 0:3.

Już w 4. minucie na prawej stronie boiska Paweł Wszołek ograł Kamila Kosowskiego i podał w pole karne do Łukasza Teodorczyka, który trafił w słupek. Jedenaście minut później Polonia objęła prowadzenie. Po podaniu Władimira Dwaliszwiliego z lewej strony boiska Wszołek wykorzystał nieporozumienie Adama Stachowiaka z Mate Lacicem i posłał piłkę do pustej bramki. W 19. minucie Teodorczyk z lewej strony zagrał na środek pola karnego, gdzie Kosowski dał się wyprzedzić Tomaszowi Brzyskiemu i Polonia prowadziła 2:0. W 27. minucie, po rzucie rożnym, o piłkę walczyli Adrian Basta i Teodorczyk. Piłkarz Polonii wyskoczył wyżej, a uderzona przez niego piłka po głowie Basty i rękach Stachowiaka po raz trzeci wpadła do bełchatowskiej bramki.

Zanim zespoły zeszły na przerwę do szatni poszedł Kosowski. Kapitan PGE GKS zupełnie nie radził sobie na lewej obronie i jeszcze w pierwszej połowie trener Jan Złomańczuk postanowił zdjąć go z boiska.

Po zmianie stron, na pokrytej śniegiem murawie również lepszy był zespół z Warszawy. Prowadzenie Polonii w 80. minucie uderzeniem z prawej nogi (po podaniu Teodorczyka) podwyższył Dwaliszwili. Gruzin na listę strzelców mógł się wpisać siedem minut wcześniej, ale wówczas trafił w słupek. Podobnie jak Brzyski, który w doliczonym czasie gry (90+2) wykonywał rzut karny, podyktowany za faul Basty na Edgarze Canim. Lepiej od Brzyskiego spisał się Daniel Gołębiewski, który po rzucie rożnym (90+7) głową ustalił wynik meczu na 5:0 dla Polonii.

pap


Polecamy